Szukaj Pokaż menu

Polskie mity historyczne

68 282  
569   273  
Oto przykładowy wybór naszych polskich mitów historycznych. Zdeformowanych, przekłamanych albo po prostu fałszywych opowieści, mających czule głaskać nasze narodowe poczucie wartości. Lepiej dla wszystkich zainteresowanych, gdy głosimy i uczymy się prawdziwej historii niż zlepku propagandowych hasełek.

Japonia XXI wieku. Kraj, w którym gwałtownie wzrasta przestępczość wśród najstarszych obywateli

55 033  
278   35  
Od ponad dwudziestu lat tendencja wyraźnie zaznacza się w statystykach. Sukcesywnie wzrasta liczba przestępstw popełnianych w Japonii przez osoby w wieku 65+. Starsze pokolenie się radykalizuje, postanowiło zrobić w kraju rewolucję, a może przyczyna leży zupełnie gdzie indziej?

Oto o ile wzrosną ceny sprzętów elektronicznych po rozszerzeniu opłaty reprograficznej - Co nowego w technologii?

64 153  
265   143  
W dzisiejszym odcinku za wszystko zaczniemy płacić więcej, razem z policjantami dokonamy niezwykłego odkrycia i naładujemy smartfon od 0 do 100% w rekordowym czasie.

#1. Rewolucja w ładowaniu baterii smartfonów


Xiaomi po raz kolejny zaprezentowało bardzo ciekawe rozwiązanie w kwestii ładowania baterii smartfonów. Tym razem zaprezentowana przez nich technologia HyperCharge pozwala na zastosowanie ładowarki o mocy do 200 W. Dzięki temu smartfon może zostać naładowany do pełna w zaledwie kilka minut.


Na filmie widzimy telefon Xiaomi Mi 11 Pro, który jest ładowany przewodowo ładowarką o mocy 200 W, dzięki czemu naładowanie niemal od 0 do 100% zajmuje zaledwie 8 minut. Jeśli chodzi o bezprzewodowe ładowanie to HyperCharge pozwala użyć ładowarki o mocy 120 W, dzięki czemu smartfon niemal od 0 do 100% ładuje się zaledwie 15 minut.

Brzmi to wszystko bardzo imponująco. Pozostaje jedynie kwestia żywotności baterii. Ten problem pozostawmy jednak producentowi.

Xiaomi niestety nie podało jeszcze żadnych szczegółów dotyczących ewentualnego wprowadzenia HyperCharge w nowych telefonach. Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak i nie wiadomo nawet czy w ogóle. Na dodatkowe wieści w tym temacie trzeba więc poczekać.

#2. Już za miesiąc zapłacimy więcej za przesyłki z Chin


Oczywiście sprawa dotyczy wszystkich przesyłek spoza Unii Europejskiej, jednak nie oszukujmy się… zdecydowana większość to przesyłki właśnie z Chin. O co jednak chodzi? Chodzi oczywiście o dyrektywę dotyczącą pakietu VAT dla przesyłek e-commerce pochodzących spoza UE.

Jako kraj mamy na to czas do początku lipca tego roku. Prace obecnie są na etapie Senatu. Senatorowie mają więc 30 dni na wprowadzenie własnych poprawek, zanim przepis zostanie wprowadzony w życie.

Nowe przepisy dotyczą zasady rozliczania przesyłek o wartości do 150 euro. Oznacza to więc tylko tyle, że VAT za małe przesyłki będzie również nakładany przez same platformy sprzedażowe. Czyli koniec kombinowania, że może towar przejdzie przez granicę i celnicy się nie skapną. Teraz samo AliExpress czy inne Banggoody będą musiały włączać VAT do ceny produktu.

Czy oznacza to więc koniec tanich zakupów z Chin? Są tacy, którzy uważają, że tak. Trzeba to jednak rozszerzyć, bowiem sprawa dotyczy nie tylko zakupów z Chin, ale wszystkich spoza UE – a więc również USA czy Wielkiej Brytanii.

#3. Opłata reprograficzna podniesie ceny większości produktów w sklepach elektronicznych


Być może o tym wiecie, a być może nie wiecie, ale istnieje coś takiego jak opłata reprograficzna. Jest to opłata uiszczana na rzecz autorów i twórców w ramach rekompensaty za straty, które ponoszą z powodu kopiowania ich dzieł. Takie koszta do tej pory ponosili producenci (dobre sobie) i importerzy magnetofonów, magnetowidów, kserokopiarek, skanerów i innych podobnych urządzeń.

Trzeba jednak iść z duchem czasu i zauważyć, że przepisy z 2003 roku są już mocno nieaktualne. Należy więc jak najszybciej dowalić dodatkowe opłaty również w przypadku urządzeń elektronicznych. Można przecież za ich pośrednictwem kopiować utwory artystów – przynajmniej z takiego założenia wychodzą rządzący i lobbujący na rzecz wprowadzenia podobnych zmian sami artyści.

Czego więc już od 1 stycznia 2022 roku będzie również dotyczyć opłata reprograficzna? Lista jest dość długa:
  • Zestaw urządzeń audio lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych - 4%;
  • Radio z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych - 4%;
  • Odtwarzacz audio lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych - 4%;
  • Inne urządzenie audio lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych - 4%;
  • Komputer stacjonarny - 4%;
  • Komputer przenośny (w tym laptop, netbook, notebook), tablet i podobne urządzenia - 4%;
  • Nagrywarka CD, DVD, Blu-ray i podobne urządzenia - 4%;
  • Telewizor z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych - 4%;
  • Dekoder telewizji cyfrowej z funkcją nagrywania - 4%;
  • Odtwarzacz wideo lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych - 4%;
  • Komputerowy nośnik pamięci masowej (dysk twardy, SSD i podobne nośniki) - 4%;
  • Przenośny elektroniczny nośnik pamięci (pendrive, karta pamięci i podobne nośniki) - 4%;
  • Zapisywalna płyta optyczna (płyta CD, DVD, Blu-ray i podobne nośniki) - 4%;
  • Zapisywalny cyfrowy nośnik pamięci wideo (kaseta, taśma i podobne nośniki) - 4%;
  • Maszyny skanujące albo kopiujące w ilości od 0 do 1 kopii albo skanów na minutę - 4%;
  • Maszyny skanujące albo kopiujące w ilości od 2 do 99 kopii albo skanów na minutę - 4%;
  • Maszyny kopiujące albo skanujące w ilości od 100 kopii albo skanów na minutę - 2%;
  • Czytniki książek elektronicznych e-book, plików PDF i podobne urządzenia - 2%;
  • Cyfrowe aparaty fotograficzne z niewymienialnymi obiektywami - 2%;
  • Papier kserograficzny - 1%.

Obok każdego punktu podana została również wysokość stawki.

No to teraz pora na najlepsze. Zdaniem samych artystów my, jako konsumenci, nie odczujemy w żaden sposób nowej opłaty, ponieważ zostają nią obarczeni producenci i importerzy elektroniki. Cieszę się, że artyści żyją w idealnym świecie baśni i bajek i nie pojmują mechanizmów funkcjonowania rynku. Przecież za każdym razem jest tak, że koszty nowych podatków ponoszą producenci, a nie jest on przerzucany na konsumentów.

Jak więc będzie w rzeczywistości? Eksperci nie mają co do tego wątpliwości. Opłata zostanie przerzucona na kupujących i sprawi, że 80% sprzętu elektronicznego znacznie zdrożeje. Co jednak ze smartfonami? Przecież nie ma ich na liście… No nie ma, ale są tablety „i podobne urządzenia”. Hmm… ciekawe, o co chodzi. Pewnie tylko o czytniki książek, bo przecież smartfony nie są wcale podobne do tabletów.

Zrzut ekranu pochodzi z programu Hejt Park, w którym gościem był Jaś Kapela (jeden z beneficjentów - a przynajmniej Jasiu sam na to liczy - wpływów z rozszerzonej wersji podatku).

Dobra, to o jakim wzroście cen tutaj mówimy? Wszystko można sobie samemu obliczyć. Posłużmy się jednak przykładem tabletu, który obecnie kosztuje 1999 zł. Zakładając, że w ciągu roku nie będzie żadnych wzrostów cen spowodowanych innymi czynnikami społeczno-ekonomicznymi, to po wprowadzeniu opłaty reprograficznej za to samo urządzenia zapłacimy już 2079 zł. Choć nie oszukujmy się… znając realia branży, ta cena będzie wynosić raczej 2099 zł, ponieważ podane powyżej stawki wcale nie odzwierciedlają realnego przyrostu cen. To raczej absolutne minimum, z jakim powinniśmy się liczyć.

Bardzo dobrze wyjaśnił to rzecznik prasowy X-komu w wywiadzie dla portalu Androic.com.pl.

Nie mamy żadnych wątpliwości, że tak się stanie. Artyści i przedstawiciele ustawodawcy uważają, że ceny nie wzrosną, bo producenci i sprzedawcy, w ramach walki o klienta na wolnym rynku, wezmą te koszty na siebie. Problem tylko polega na tym, że w naszej branży prowizje na sprzętach są bardzo niskie, z reguły poniżej 10 procent. Opłata reprograficzna w obecnie proponowanej formule zjadłaby połowę tego, co zarabiamy. W ten sposób nasz biznes przestałby być opłacalny.

Nie trzeba chyba dodawać, że zdecydowana większość Polaków nie jest zadowolona ze zmian. Cieszą się jedynie artyści, do których spłyną dodatkowe pieniądze. Podobno mają one trafić do tych najbiedniejszych, którzy nie radzą sobie w życiu i nie mogą sprzedać swoich dzieł (bo nikt ich nie chce kupić…), jednak rzeczywistość jest, jaka jest i pewnie zdobyte w ten sposób pieniądze zafundują niejedne wczasy na Zanzibarze.

#4. W Iranie nie ma prądu, bo kopie się tam za dużo kryptowalut


Kopanie kryptowalut w krajach takich jak Iran, Afganistan, Indie czy nawet Chiny to poważny problem nie tylko dla rządzących, ale też dla samych mieszkańców. Dlaczego? W takim Iranie na przykład wiele głównych miast doświadczyło w ostatnim czasie powtarzalnych przerw w dostawie prądu. Nie chodziło oczywiście o prace konserwacyjne sieci energetycznej, a o problemy w elektrowniach. Prezydent Iranu twierdzi, że głównej przyczyny należy upatrywać w suszy i związanej z nią niskiej wydajności hydroelektrowni, jednak kryptowalutowi górnicy również mają w tym swój spory udział.

W związku z tym Iran postanowił wprowadzić tymczasową (trwającą na ten moment 4 miesiące) rezolucję zakazującą wydobycia kryptowalut takich jak Bitcoin na terenie kraju. Według statystyk irańscy kopacze odpowiadają nawet za 4,5% ogólnoświatowej kryptowalutowej działalności.

#5. Miała być farma marihuany, a była nielegalna kopalnia Bitcoinów


Do nietypowego zdarzenia doszło ostatnio w Wielkiej Brytanii. To, co policjanci początkowo mieli za nielegalną uprawę marihuany, okazało się kopalnią kryptowalut (również nielegalną). Oczywiście samo wydobywanie Bitcoina wcale nie jest nielegalne (przynajmniej na terenie UK), jednak kradzież prądu niezbędnego do zasilenia całego sprzętu już może być nielegalna.

Jak jednak stróże prawa wpadli na trop? Na początku dostali informacje, że pewien budynek jest podejrzanie często odwiedzany przez podejrzanie dużą liczbę osób. Po późniejszych oględzinach wyszło na jaw, że budynek posiada wiele kanałów wentylacyjnych, wychodzi z niego sporo kabli, a dodatkowo emituje bardzo dużo ciepła. Wtedy policjanci byli już pewni! To na pewno nielegalna uprawa marihuany!

Wielkie musiało być jednak ich zdziwienie, kiedy w trakcie nalotu na budynek okazało się, że w środku jest sprzęt komputerowy, a nie substancje zakazane. Cały wysiłek nie poszedł jednak na marne, bowiem okazało się, że prąd zasilający wszystkie te urządzenia pochodził z nielegalnego źródła (czyli był po prostu kradziony).

Można więc mówić o niewątpliwym, choć zaskakującym sukcesie.

W poprzednim odcinku: Chiny walczą z kopaczami kryptowalut

265
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Japonia XXI wieku. Kraj, w którym gwałtownie wzrasta przestępczość wśród najstarszych obywateli
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu Największe obciachy – Została wyproszona z damskiej siłowni przez swój strój. Oto jak była ubrana
Przejdź do artykułu Jak strollować miliony ludzi w naszym kraju? Oto kilka wybitnych przykładów
Przejdź do artykułu Jak dotknąć cycka dziewczyny i nie tylko
Przejdź do artykułu Wysyłając jednego maila Roslyn Learmond sparaliżowała pracę jednego z największych pracodawców na świecie
Przejdź do artykułu Wtopy na firmowych imprezach - wspomnienia internautów
Przejdź do artykułu Ludzie pytają Gordona Ramsaya o opinie na temat ich posiłków. Ten jeździ po nich po całości...
Przejdź do artykułu Recenzje szwajcarskiego scyzoryka wartego 30 000 złotych
Przejdź do artykułu Gdyby rozmiar państwa zależał od liczby muzułmanów w nim żyjących - Kolekcja intrygujących map CCXLIII
Przejdź do artykułu Dlaczego warto być uprzejmym na pokładzie samolotu - krótka historia z morałem

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą