Szukaj Pokaż menu

7 ciekawych informacji o papryczkach chili i ostrym jedzeniu

205 803  
683   136  
Wojciech Cejrowski donosi, że "kto twierdzi, że ostre jedzenie piecze dwa razy - na wejściu i na wyjściu, nie jadł nic naprawdę ostrego. To naprawdę ostre piecze trzy razy - na wejściu i na obu wyjściach". A zatem przyjrzyjmy się ludzkiemu zamiłowaniu do pikantnego jedzenia...

#1.

Mistrzowie Internetu - Umyje okna za seks

85 902  
512   66  
W dzisiejszym odcinku m.in. jakiego nieszkodliwego pranka można zrobić ziomkowi; co trzeba robić, żeby cię nikt nie podejrzewał o zabójstwo; jak mieć zje*any wyjazd z żoną w minutę oraz największy przypał w dzieciństwie.

Kilka ciekawych faktów o trendach, z którymi mieliśmy do czynienia w latach 90.

175 615  
442   97  
To zadziwiające, że rzeczy, które kiedyś były dla nas codziennością, po jakiejś dekadzie-dwóch stają się synonimem absolutnego kiczu i plastiku. Patrząc z perspektywy dzisiejszych czasów, całe lata 90. były jednym wielkim nieporozumieniem.

Mimo wszystko w tym gąszczu mniej lub bardziej przypałowych wspomnień sporo elementów darzymy szczególnym sentymentem.

W muzyce popularnej dominowały boysbandy

Toż to bardzo ciekawy twór! Od kiedy Beatlesi sprawili, że dziewczęce krocza zapłonęły ogniem pożądania, powoli mnożyły się marzące o podobnej sławie zespoły. Najczęściej składające się ze ślicznych niczym cherubinki chłopców, śpiewających łzawe piosnki dla wrażliwych niewieścich usząt. Kulminacja tego trendu miała miejsce w latach 90., kiedy to na scenie pojawiły się dziesiątki następców New Kids On The Block. Mówiąc o tych koszmarkach, od razu na myśl ciśnie się Backstreet Boys. Nazwa tej grupy nawiązuje ponoć do Backstreet Market, pchlego targu w Orlando – miasta, z którego wywodzi się zespół. Początkowo wśród rozśpiewanych chłopców miał znaleźć się niejaki Ryan Gosling, którego do zespołu usiłował zwerbować jeden z członków zespołu – A.J. Młody aktor odrzucił jednak tę propozycję. Z czasem zmienił zdanie, ale już było za późno i jego prośby o ponowne rozpatrzenie jego kandydatury zostały odrzucone.


Tymczasem konkurencyjna formacja - NSYNC - zawdzięcza swoją nazwę mamie Justina Timberlake'a, która po prostu złożyła do kupy ostatnie litery imion wszystkich członków kapeli. Gdyby wiedziała, że w ostatniej chwili z udziału w tym muzycznym projekcie wycofa się Jason Galasso, a na jego miejsce wskoczy Lance Bass, to zespół pewnie nazwałaby NSYEC.

I wielodzietna rodzinka włóczęgów...

W 1994 roku, nie wiadomo skąd, na wypełnionym muzyką eurodance germańskim techno i wspomnianymi wyżej boysbandami wykwitł twór o nazwie Kelly Family. Składający się z długowłosej rodzinki włóczęgów zespół na dzień dobry sprzedał przeszło 4,5 miliona płyt, wypełniał po brzegi wszystkie sale koncertowe w całej Europie, a jego łzawe przeboje zajmowały więcej przestrzeni radiowej niż reklamy w Polsacie.


Tymczasem solidnie opierzona grupa braci, sióstr, ojców, babć, wujków i ciotecznych sióstr od tychże strony śpiewała już od 1975 roku! Byli to muzykalni amerykańscy emigranci, którzy trafili do Hiszpanii i aby zarobić na chleb grali jako "The Kelly Kids" w tunelach metra i podziemnych przejściach. Z czasem ktoś ich wyłowił z ulicy i zaproponował zagranie w pubie.


Krok po kroku i rodzinka nie tylko zaczęła wydawać płyty, ale i okazjonalnie pokazywać się w hiszpańskiej telewizji. Jednak prawdziwy sukces spotkał ich dopiero wraz z nadejściem ostatniej dekady XX wieku.


Z każdą kolejną nutą uszy nam krwawiły, dusza pękała, a glany nerwowo się pociły...

Glany!

Tu już nie ma mowy o obciachu! Ciężkie, zaopatrzone we wzmacniane czubki skórzane obuwie na wysokiej podeszwie mówiło o jego właścicielu dwie rzeczy – że ma on bolące jak jasna cholera odciski oraz to, że słucha on wściekłych, plemiennych postukiwań, w takt których, podczas tzw. tańca pogo, depcze zwłoki poległych wrogów.
Historia rzecze, że twórca tego obuwia Klaus Märtens był lekarzem służącym w szwabskiej armii podczas II Wojny Światowej. W 1945 roku doktorek podczas narciarskich alpejskich eskapad boleśnie zwichnął sobie kostkę. Okazało się, że noszenie standardowego, żołnierskiego obuwia było wyjątkowo niewygodne w przypadku takich urazów. Podczas rekonwalescencji zaprojektował więc buty z miękkiej skóry i z gumową podeszwą wykonaną z… opon.


Po wojnie Klaus wraz ze swoim przyjacielem zaczął szyć obuwie dla kobiet. Dużą zasługą sukcesu była tania jak barszcz guma pozyskiwana z magazynów Luftwaffe. W butach dr. Martensa paradowały przykładne panie domu. Dopiero w latach 60., kiedy firma otworzyła swój oddział w Wielkiej Brytanii i wprowadziła na rynek najbardziej dziś znany model 1460, w butach tej firmy zaczęli chodzić przedstawiciele rodzącej się subkultury buntowniczej, młodzież o robotniczym rodowodzie – skinheadzi.


November Rain

8 minut i 58 sekund trwała ta wyciskająca łzy historia o ślubie, śmierci oraz wałęsającym się po zakurzonym pustkowiu Slashu, któremu to, pomimo braku prądu w tym niegościnnym miejscu, udało się zagrać epicką solówkę. Laseczka grająca w teledysku żonę Axla to Stephanie Seymour – modelka Playboya i ówczesna dziewczyna wokalisty Guns N' Roses.


Klip ten uważany jest za jeden z najdroższych w historii muzyki rockowej. Wydano na niego 1,5 miliona dolarów, z czego 150 tysięcy wpakowano w zbudowanie kaplicy pośrodku pustyni. Do dziś kawałek ten pozostaje najdłuższym utworem, który królował na liście top 10 Billboardu.

Dusiki

Na chwilę zeskoczmy z muzyki, aby przedstawić wam... dusik! A cóż to za dziw? Pogooglany Internet rzecze, że tak właśnie brzmi fachowa nazwa plastikowego naszyjnika ongiś namiętnie noszonego przez nastoletnie dziewczęta. Dziś tego typu ozdoby uchowały się głównie na bladych szyjach mrocznych niczym wychodek szatana gotek.


To ciasno oplatające ciało ustrojstwo wcale nie było jednak jednym z upiornych wynalazków lat 90. W czasie Rewolucji Francuskiej wdowy po zgilotynowanych mężczyznach zwykły przewiązywać swoje szyje cienkimi, czerwonymi wstążkami. A jakoś w połowie XIX wieku był to znak rozpoznawczy prostytutek.

Ice Ice Baby

Lód, lód, dziecko – pląsał sobie poprzednik Eminema w jednym z największych hitów roku 1990. Kawałek ten pewnie nigdy nie byłby tak znany, gdyby nie pewna karygodna pomyłka radiowego DJ-a.
Utwór ten artysta zwany Waniliowym Lodem napisał już w 1983 roku. Wykorzystał charakterystyczny motyw rozbrzmiewający w tle kawałka „Under Pressure” autorstwa Queen i Davida Bowie. Jak się okazało - uczynił to bezprawnie, z czego musiał się potem nie tylko wytłumaczyć, ale i zapłacić artystom należny im hajs. W zamian za co ci w późniejszych wydaniach singla widnieją jako autorzy sampla.


W 1990 roku, kiedy na rynku pojawił się singiel Vanilla Ice (jak to wypowiedzieć – Waniljego Ajsa?) pt. „Play That Funky Music”*, kawałek „Ice Ice Baby” upchnięty został jako dodatek na stronie B kasety. DJ znanego radia w Georgii przez przypadek puścił ten utwór zamiast głównej kompozycji. Ku jego zaskoczeniu dzieło to od razu stało się wielkim hitem radiowej listy przebojów i szybko zostało podchwycone przez inne rozgłośnie.
Artysta niewiele myśląc nagrał teledysk lodowego hiciora i wydał tę kompozycję jako osobny singiel.

*Ta z kolei piosenka była bezczelnym plagiatem hitu kapeli Wild Cherry. Waniliowy Lód stanął za to przed sądem i musiał zapłacić pół miliona dolarów zadośćuczynienia autorowi tej kompozycji.

Bajer z Bel-Air - drugi po Bundych!

Obok perypetii rodziny Bundych to jeden z pierwszych amerykańskich sitcomów, które poznali polscy widzowie. „Bajer w Bel-Air” opowiada o przygodach czarnoskórego lekkoducha, który to za swoje naganne zachowanie karnie wysłany zostaje do swojej rodziny, która to ma go nauczyć dobrych manier.


Will Smith w latach 80. zyskał sławę jako raper. Za swoje osiągnięcia zgarnął nawet w 1988 roku nagrodę Grammy. Na początku kolejnej dekady noga mu się jednak powinęła i muzyk zaczął klepać biedę. Głównie dlatego, że miał spore problemy z rozsądnym dysponowaniem swoimi zarobkami. W efekcie musiał zapłacić 2,8 miliona dolarów podatku.
Z opresji uratował go telewizyjny producent Quincy Jones, który wybrał sobie artystę na bohatera nowego serialu komediowego. Will przyjął propozycję i przez trzy kolejne sezony zdjęciowe musiał spłacać swój dług. Jednocześnie pobierał lekcje aktorstwa i robił wszystko, aby serial pozostał na antenie jak najdłużej.


Animaniacy - slapstickowy humor na miarę lat 90.!

Emitowany pomiędzy 1993 a 1998 rokiem animowany serial z wytwórni Warner Brothers wprowadził sporo świeżości do kreskówkowego świata. Do fabuły przemycono dużo odniesień do ówczesnej popkultury, jeszcze więcej dość świńskich żartów dla dorosłych, a także niemałą ilość przemocy.

https://www.youtube.com/watch?v=HUXTwgNIk14

Zgodnie z pierwszymi założeniami, twórcy chcieli, aby bohaterowie „Animaniaków” byli trójką sympatycznych kaczek. Porzucili jednak ten pomysł, kiedy uzmysłowili sobie ilu kaczych bohaterów istnieje już w serialach animowanych.


Eminem - biały raper, który zaliczył kiepski początek

Wracamy do muzyki. Znowu do rapu... do białego rapu. W 1996 roku Eminem wydał swój pierwszy album - „Infinite”. Wydawnictwo to zostało zupełnie zignorowane przez radiowych prezenterów z Detroit – rodzinnego miasta muzyka. Sugerowali oni, żeby chłopak lepiej zajął się graniem rock'n'rolla czy innej „białej” muzyki. W roku wydania płyty, rozeszła się ona w nakładzie zaledwie 1000 kopii! Dopiero nagrany trzy lata później album „The Slim Shady” kupiło aż 3 miliony osób.


Y2K

Wraz z końcem lat 90. mieliśmy być świadkami prawdziwej cyfrowej apokalipsy. A wszystko to przez dwucyfrowy zapis dat – wraz z nadejściem roku 2000 komputery miały zacząć wariować, w bankach miał nastać chaos, elektrownie miały nam odciąć prąd. Zadaniem tak zwanej „milenijnej pluskwy” było wysłanie nas z powrotem do jaskiń. Tym w każdym razie nas straszono...

https://joemonster.org/images/vad/img_35078/0ec7ae51ab0ffa559673e2972139a3ce.jpg

W samych tylko Stanach Zjednoczonych na uchronienie obywateli przed nadejściem najgorszego wydano ponad 100 miliardów dolarów! Koniec świata jednak nie nadszedł. To co się skończyło to pewna dekada, z której dziś się trochę śmiejemy, ale i jednocześnie wspominamy, jak fajnie było żyć w tych dziwacznych czasach.

Tymczasem ja, sentymentalna redaktorzyna, zapraszam w piątek wszystkich bojowników obu płci z miasta meneli i smutnych gołębi (Łodzi) do stawienia się w adekwatnym odzieniu na imprezę pod enigmatyczną (dla niektórych) nazwą "Andrzej, wchodzisz!". Podobno oprócz skondensowanej, kulturowej dawki lat 90., można też będzie przyciąć w "Contrę" na Pegasusie, a nawet skorzystać z usług cygańskiej wróżki...
Na fanpejdżu imprezy znajdziecie konkurs, gdzie oprócz wejściówek można też wygrać prezenty dla nostalgicznych 30-latków.
442
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Mistrzowie Internetu - Umyje okna za seks
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu 15 mega durnych porad, z których, miejmy nadzieję, nikt nie skorzysta
Przejdź do artykułu Bożonarodzeniowa impreza na wojennym froncie
Przejdź do artykułu 10 zapierających dech w piersiach cudów natury
Przejdź do artykułu Co się piło w okresie amerykańskiej prohibicji?
Przejdź do artykułu Mistrzowie Internetu – Poseł PiS zarabia na godzinę więcej niż Cristiano Ronaldo
Przejdź do artykułu Postacie historyczne, które zmarły w żenujący sposób
Przejdź do artykułu Spotykali się ze znanymi osobami, zanim ci zyskali sławę i wyglądali obciachowo... Teraz dzielą się starymi zdjęciami
Przejdź do artykułu Ludzie naśmiewają się z next-genowego Wiedźmina 3 - W co jest grane?
Przejdź do artykułu Kilka zaskakujących faktów na temat UFO i przybyszów z kosmosu

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą