Szukaj Pokaż menu

Co może się wydarzyć na najgorszej randce w życiu?

113 289  
304   32  
Na serwisie Quora pojawiła się prośba o opowieści z najgorszych randek, jakie przytrafiły się użytkownikom. Czytając te historie naprawdę można się zastanawiać, jakim cudem ludziom jednak udaje się założyć rodziny.

Mistrzowie Internetu DXXVIII - Emily Ratajkowski kolejny raz błyszczy "inteligencją"

90 776  
499   102  
W dzisiejszym odcinku m.in. poszukiwania pustostanów; Emily Ratajkowski kolejny raz błyszczy "inteligencją"; fajny pomysł na pożyteczną karę śmierci oraz gdzie my, jako naród, popełniliśmy błąd

Legendy na temat dragów - sprawdzamy ile w nich prawdy

77 822  
174   90  
Legendy miejskie i plotki związane z popularnymi narkotykami okrążyły już świat kilkukrotnie. Jedne z nich mają za zadanie odstraszyć od ich zażywania potencjalnych „ćpunów”, inne wręcz przeciwnie – służą temu, aby przekonać odbiorcę, że dragi wcale nie są takie straszne, jak się wszystkim wydaje. Dziś sprawdzimy sobie, ile prawdy jest w powtarzanych do znudzenia historiach o tych używkach.

Niania pod wpływem LSD upiekła dziecko w mikrofalówce

Tę przerażającą anegdotę przytacza się zawsze przy okazji demonizowania efektów działania kwasu lizergowego. W zależności od wersji – sprawa dotyczy hippisowskiej matki lub uzależnionej od dragów niani opiekującej się noworodkiem. Kobieta po zarzuceniu epickiej dawki LSD myli purchlaka z kurczakiem i postanawia upiec dziecię w mikrofalówce. Aż trudno uwierzyć, że ta miejska legenda liczy już sobie 60 lat! Oczywiście nie ma w niej nawet krzty prawdy i prawdopodobnie ta upiorna opowieść miała za zadanie przestrzec małoletnich hippisów przed sięganiem po popularny wówczas zmieniacz świadomości.



Warto odnotować, że objawy agresji i okrucieństwa rzadko kiedy dotyczą ludzi na kwasowym haju. Takie zachowania można za to częściej obserwować wśród osób będących pod wpływem PCP, czyli fencyklidyny, która jest dysocjantem, a nie psychodelikiem. Tymczasem bodajże jedyny dobrze udokumentowany przypadek zabicia dziecka za pomocą mikrofalówki dotyczył sprawy z 2005 roku, kiedy to pewna Amerykanka zamordowała w ten sposób swoją miesięczną pociechę. Kobieta nie znajdowała się jednak pod wpływem LSD, tylko była upiornie wręcz pijana.

Jerzy Waszyngton* jarał blanty!

Jakim cudem rząd ma prawo walczyć z użytkownikami maryśki, skoro już pierwszy prezydent USA jarał grube gibony? Historia o tym, jakoby Waszyngton by miłośnikiem blantów została spopularyzowana przez film „Dazed and confused”, znanego u nas pod paskudnym tytułem „Uczniowska balanga”. Czy to znaczy, że mamy do czynienia jedynie z niepodpartą żadnymi dowodami plotką? Nie do końca.



Zarówno Waszyngton, jak i Jefferson hodowali konopie włókniste, aby z nich produkować odzież dla swoich niewolników. Zastanawiający jest jednak pewien wpis do pamiętnika, który to Jerzy zamieścił w 1765 roku. Dotyczył on oddzielania żeńskich roślin od męskich – czynności, której zazwyczaj nie robi się w przypadku konopi włóknistych. Procedura ta jest natomiast obowiązkowym elementem uprawy konopi indyjskich – wszakże to jedynie „dziewczynki” mają swój psychoaktywny potencjał. Czy to dowód na to, że polityk palił trawkę? Nie. Męskie krzaki odmian włóknistych są bardziej wytrzymałe, natomiast z żeńskich roślin Waszyngton mógł wypreparować nasiona.
Mimo że nie ma na to bezpośrednich dowodów, pewne źródła wskazują, że prezydent mógł korzystać z medycznych właściwości konopi w celu złagodzenia silnego bólu zęba. W dalszym jednak ciągu są to bardziej plotki niż historyczny fakt.

*Was też wkurwia spolszczanie zagranicznych imion i nazwisk? I czemu właściwie na George'a Washingtona mówimy Jerzy Waszyngton, a Steviego Wondera nie nazywamy Stefanem Dziwiszem, Michaela Jacksona Michałem Jackowskim, a Arnolda Schwarzeneggera Arnoldem Czarnymczarnuchem ?


W paczce papierosów Lucky Strike czasem można trafić na jointa

Ta historia to czysty nonsens, aczkolwiek jest na tyle absurdalna, że warto i o niej tu wspomnieć. Według tej legendy, nazwa popularnej marki miała wziąć się stąd, że czasem w paczce można było trafić na papierosa zawierającego przedniej jakości marihuanę. Plotka głosiła, że taka „niespodzianka” znajduje się w jednej na tysiąc paczek, a producenci Lucky Strike’ów wyraźnie sugerowali ten fakt reklamując swój produkt sloganem: „It’s Toasted!”. Wyraz „toasted” był bardzo często używany w slangowym określeniu osoby będącej pod silnym wpływem THC. Oczywiście nie ma na świecie żadnej osoby, która znalazłaby w paczce fajek „szczęśliwego” papieroska.


MDMA zamienia mózg w ser szwajcarski

Jakieś 20 lat temu miłośnicy MDMA dowiedzieli się, że ich ulubiona używka, po dłuższym jej zażywaniu, tworzy w ludzkim mózgu dziury podobne do tych, które zobaczyć można w szwajcarskim serze. Brzmi strasznie? No, cóż – prawda nie jest już tak bardzo przerażająca. Nie, MDMA nie dziurawi ośrodkowego narządu układu nerwowego, robiąc z niego sito. Jest jednak ziarenko prawdy i w tej plotce. Niektóre narkotyki faktycznie prowadzą do powstania w ludzkim mózgu patologicznych zmian. Często takie objawy towarzyszą osobom uzależnionym od metamfetaminy, a także ludziom, którzy nadużywają ketaminy lub PCP . Przeginanie z dwoma ostatnimi środkami może doprowadzić do powstania martwicy w obrębie neuronów i pojawienia się niewielkich, płytkich dziur w istocie białej, czyli tkance leżącej pod korą mózgu.



Człowiek pod wpływem PCP zerwał sobie twarz i nakarmił nią psy!

Kolejna legenda znana od dekad – człowiek, który przesadził z dawką PCP, miał za pomocą ostrego przedmiotu zerwać sobie skórę z twarzy, wydłubać oczy i rzucić taki ochłap swoim psom na pożarcie. Makabryczna historia stała się później inspiracją dla jednej z wyjątkowo obleśnych scen opisanych przez Thomasa Harrisa w kontynuacji „Milczenia owiec” pt. „Hannibal”.


Ile jest prawdy w tej strasznej historii? Okazuje się, że dość sporo. Pewien nowojorski policjant, Vernon J. Geberth, napisał książkę będącą zbiorem najbardziej trudnych śledztw, które przeprowadzał. Autor twierdził, że brał udział w dochodzeniu dotyczącym mężczyzny imieniem Michael, który w narkotycznym amoku faktycznie okaleczył się w sposób identyczny, w jaki było to przedstawione w znanej, miejskiej legendzie.

Grzybki z gry o przygodach Mario są psychoaktywne!

No, coś musi być na rzeczy, skoro mamy do czynienia z małym, wąsatym hydraulikiem, który po zjedzeniu muchomora staje się owładniętym szałem berserkera psycholem rozgniatającym butami niewinne żółwie. Czy łączenie bohatera gry z psychodelicznymi odpałami ma sens? Ależ jak najbardziej. Specyfik, którym raczy się Mario to muchomor czerwony, czyli Amanita Muscaria. Zjedzenie świeżego muchomorka może wywołać dość silne zatrucie z uwagi na obecny w grzybie kwas ibotenowy. Dopiero po wysuszeniu toksyczna substancja przechodzi w muscymol. Ten związek chemiczny już tak bardzo szkodliwy dla ludzkiego zdrowia nie jest. Ma za to silne właściwości psychoaktywne – w mniejszych dawkach może wywołać delikatne halucynacje, w większych – wywołać stan zbliżony do świadomego snu.



Chociaż wydawać by się mogło, że twórcy „Super Mario” faktycznie dobrze znali się na narkotycznych wojażach, to tak naprawdę Shigeru Miyamoto – pomysłodawca gry – tworząc wizerunek grzybka wzorował się na powieści Lewisa Carrolla pt. „Alicja w Krainie Czarów”, gdzie muchomor służy tytułowej bohaterce do zmieniania swojego wzrostu (a być może także i do wkraczania do Krainy Czarów). Sporne natomiast pozostaje to, czy autor słynnej książki zdawał sobie sprawę z psychoaktywnego działania niektórych grzybów, czy po prostu poniosła go wyobraźnia.
174
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Mistrzowie Internetu DXXVIII - Emily Ratajkowski kolejny raz błyszczy "inteligencją"
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu Islandzki czarny humor w wykonaniu Hugleikura Dagssona
Przejdź do artykułu Dawka wcale nie musi być duża, by zabić! - parę słów o dawkowaniu trucizn
Przejdź do artykułu Ciekawostki ukryte w logo
Przejdź do artykułu 10 rzeczy, których możesz nauczyć się w kilka minut, a z których będziesz korzystać do końca życia
Przejdź do artykułu Wspomnienia konduktora, czyli wesołe życie za czasów PRL
Przejdź do artykułu Rzeczy, których o Warszawie często nie wiedzą nawet jej mieszkańcy
Przejdź do artykułu Jak nie można po dobroci, to trzeba siłą - 7 aktorów zmuszonych do przyjęcia roli
Przejdź do artykułu Najdziksze newsy tygodnia – Zobacz zapierające dech w piersi zdjęcie odległej gwiazdy
Przejdź do artykułu Kosmiczne ciekawostki, czyli wiedza nieprzydatna, ale fajna

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą