Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Inteligentna jazda > Babcie w autobusach
___green
___green - Superbojownik · przed dinozaurami
Do tematu nakłonił mnie post z KM:https://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=985247

Być może była prowadzona już na ten temat dyskusja. Mnie osobiście strasznie wkurzają starsze panie (problem też dotyczy starszych panów) wrzeszczące na prawo i lewo co im się należy. Pomijając fakt, że niektóre na prawdę potrzebują usiąść, ale większość jest zwykłym krzyczącym tłumem. Nie widzę powodu, dla którego młoda kobieta obładowana zakupami ma stać w zatłoczonym autobusie, bo starsza pani chce posiedzieć przez 3 minuty i wysiąść na następnym przystanku. Kiedy już to zrobi, to pani z zakupami pewnie ujrzy swoje byłe miejsce zajęte, za czym zdąży zebrać swoje zakupy. Jak rozwiązać taki problem? Utworzyć dodatkowe linie jeżdżące w miejsca najczęściej odwiedzane przez starsze osoby (targowiska, hiper markety, cmentarze, przychodnie lekarskie, szpitale)? Pojawia się jednak problem, jak oddzielać ludzi, którzy mogą z takiej linii korzystać (miała by być przecież darmowa)? Kierowca musiałby wpuszczać pasażerów przednimi drzwiami i wszystkich legitymować. A może zwiększyć częstotliwość autobusów na już istniejących liniach? To rozwiązanie wydaje się o tyle bez przyszłości, że przewoźnikowi nie będzie się opłacać utrzymywać przejazdów, z których nie będzie miał zysków. Czy może jednak wciąż postępować wg własnego sumienia i ustępować miejsca lub udawać, że się nie widzi?

--
I promise to treat you as good as my leather and ride you as much as my harley

lukas321
Osobiście nie mam zbyt wielu okazji przemieszczać się publicznymi środkami transportu - uroki użytkowania samochdu. Tej kwestii nie ma co regulować, wydaje mi się że pozostanie ona zawsze w związku z obyczajami i wychowaniem. Poproszony nie mam problemu z ustąpieniem miejsca - nawet jeśli poprosi mnie o to młoda osoba - wychodzę z założenia, że widocznie ma ku temu powód, a mnie póki co nic się nie stanie jesli pojadę stojąc. Nawet jeśli mnie nap.. jesli napadowe bóle kręgosłupa mam bo jest on sprawny inaczej. Lecz nie ustąpię miejsca nikomu, kto nieuprzejmie wytknie mi kwestie wieku i tego, że starszym się ustepuje. Ot nie i już. Nieważne czy będzie to siwa babcia, czy kobieta w ciąży. bo mam takie samo prawo do poszanowania własnej osoby jak i one Wiek, status, płeć tego nie zmieni i z tego powodu mam prawo oczekiwać wobec siebie takiej samej kultury jakiej oczekuje się ode mnie.

I do tego chciałbym powiedzieć, że także spotykałem się z uprzejmą odmową starszych osób którym za młodu z własnej inicjatywy chciałem ustapić miejsca, bo albo to jadą jeden przystanek, albo wygodniej im stać a jedno uzasadnienie szczególnie zapamiętałem: - siedź synku, jeszcze się w życiu nastoisz.

Więc tak jak wśród młodych bywają osoby niewychowane, tak wśród starszych też. Statystyka jest bezwzględna

BukaSalomea
Zgadzam się z Tobą green. Tacy ludzie zawsze marudzą jacy to wszyscy niewychowani i że oni powinni siedzieć ple ple ple. I często generalizują co mnie strasznie wkurza, bo osobiście zawsze ustępuje miejsca babciom, dziadkom i kobietom w ciąży. Czuję, że zachowałam się jak powinnam, nogi mi nie odpadną od stania przez chwilę w autobusie, a irytujące marudzenie ustanie.
bardziej mnie irytują babki z małymi wkurzającymi bachorkami. Codziennie kiedy jadę do szkoły jedzie ze mną matka z ok. 5 letnią córką. Autobus jest zapchany o tej porze i to jest normalne, a one wsiadają w dodatku na 6 przystanku, a ten bachor za każdym razem jęczącym głosem marudzi, że 'onaaa chce uuuuuuuuuuuuusiąąąąąąąąść.No ale ona chce uuuuuuuusiąść.! Yyyyyyyy mmmmmhhhhh (i ju takieś dziwne jęki z siebie wydaje) Ją nooooogiiii boooooolą - dopiero wsiada i wysiada dwa przystanki później)' Ostatnio jakaś babka ustąpiła im miejsce, a akurat siedziała koło mnie. Bachor od razu rzucił się na miejsce i... usiadł półdupkiem na krawędzi siedzenia i nie dał matce usiąśći po prostu wziąć się na kolana. A matka z torbami stała. Z drugiej strony sama tak sobie wychowała. A bachor miał jeszcze czelność marudzić że ma mało miejsca. To rzuciłam torbę na wolne miejsce za nią.

--
Hokus pokus, czary mary Twoja stara jest za ŁKSem :P

aliksan
aliksan - Superbojownik · przed dinozaurami
Moja siostra kiedyś (tak 3-5 klasa podstawówki) miała nogę w gipsie i chodziła o kulach. Dojeżdzalismy wtedy codziennie do szkoły MPKami, tak ok 25min. jazdy w jedną stronę. Nie zdarzyło się żeby któraś ze starszych osób, które tak namiętnie żegnają się przy każdym kościele, ustąpiła jej miejsca. W wyścigu do wolnych miejsc nie miała szans z wytrenowanymi w tej dziedzinie babciami więc przeważnie całą drogę stała o tych kulach.

Dziadkowie nie zwracają uwagi na siebie bo przeważnie są cicho i jest ich po prostu mniej.

A jeśli chodzi o babcie i autobusy miejskie to i tak najzabawniejsze są sceny pokazane w "Dniu świra", gdy jest kilka wolnych miejsc i następuje przesiadanie: "a że bokiem, a że tyłem...". Takie sytuacje można prawie codziennie zaobserwować. Trzeba patrzeć na sprawę pozytywnie - nie ma co się wkurzać bo i tak przecież ani tych ludzi ani tym bardziej świata nie zmienimy.

--

___green
___green - Superbojownik · przed dinozaurami
Żeby nie było nie domówień. Temat nie ma na calu pokazania, jakie to babcie są złe, ale znalezienie rozsądnego rozwiązania. Nie tylko dlatego, że my, młodzi, nie mamy ochoty słuchać marudzenia, ale też aby starszym osobom wygodniej korzystało się z komunikacji miejskiej.

--
I promise to treat you as good as my leather and ride you as much as my harley

mcyri
kiedyś moja pani doktor (tak pod 60tkę) na wykładzie powiedziała mądrą rzecz na ten temat. oczywiście nie dotyczy to wszystkich. ale stwierdziła tak: że my (studenci) często wracamy po południu po całym dniu zajęć, albo po pracy, zmęczeni, a w tramwaju jedzie sobie taka babcia, która cały dzień telenowele ogląda. i oczywiście oczekuje, że jej się ustąpi miejsca. ja często mam tak, że rano jadę na zajęcia, potem w okienkach udzielam korepetycji, często muszę jachać na drugi koniec miasta, i potem znowu na zajęcia. i w takiej sytuacji nie wstaję. też mam prawo usiąść.
ale w każdej innej sytuacji wstanę. może nie takiej wojującej 50tce, ale starszej osobie tak. i jest naprawdę dużo osób, które robią to samo. są też takie, które mają wszystko gdzieś i są babcie, które potrącą i pobiją kilka osób by się dorwać do miejsca. ale to raczej rzadkość, mimo wszystko.

--
Powyższy post wyraża opinię autorki jedynie w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niej w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autorka zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Pamiętam tylko jedną nieprzyjemną sytuację, gdzie starszy gość pyskował na mnie, że zajmuję mu jego miejsce, choć wystarczyło poprosić! Chyba jedynym rozwiązaniem tego problemu było by organizowanie jakiś kampanii reklamowych w stylu satyrycznych rysunków-naklejek na szybach autobusów, tramwajów, na przystankach itp., czy reklam w regionalnej telewizji, w radiu. A jeśli nie to trzeba do tego przywyknąć i tyle.

--

lukas321
BukaSalomea...

Jako tatko dwójki pociech bardzo Cię proszę abyś była uprzejma nie uzywać w odniesieniu do dzieci słowa "bachor" Jest to pogardliwe określenie dziecka, które nie jest temu winne, bo określenie wymyślili jedni dorośli aby dopier***ić innym dorosłym. Dzieci akurat nie miały tu wiele do powiedzenia.

Nie chcę odnosić się do kewstii czy Ciebie osobiście irytuje zachowanie dziecka w autobusie - proszę Cię abyś nie nazywała ich w ten sposób



/mod przychylam się do prośby i na tym tę kwestie kończymy.

lysy2
hej

separacja ze względu na wiek to mi przypomina wojenne "nur fur deutche".
w dzisiejszym świecie to nierealne oraz nielegalne (dyskryminacja). dodatkowo takie rozwiązanie byłoby kosztowne.
kampania społeczna byłaby niezłym rozwiązaniem.
wszystko się rozbija o kulturę ludzi i edukację od najmłodszych lat, a z jednym i drugim niestety nie najlepiej.
ze staruszkami to czasem jak z młodzieżą w blokowisku - ma za dużo czasu i się nudzi, więc każda forma przerwania monotonii jest dobra. a to powalczą w tramwaju, a to w kolejce, a to pójdą do lekarza tylko by coś zrobić. zorganizowanie atrakcyjnych zajęć (np. w tzw.domach kultury) oraz przy okazji edukacja dla jednej i drugiej grupy społecznej IMO załatwiłoby problem w dużym stopniu.

--
Jechać - nieważne dokąd. Ważne żeby bokiem...

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
nie ma problemu starszych pań w autobusach,
czy innych środkach komunikacji miejskiej,
jest problem chamstwa i upadku obyczaju,
obyczaju który w ciemno zakładał
że starszej osobie należy się przywilej korzystania z udogodnień komunikacji miejskiej w pierwszej kolejności, i tak być powinno,
czerstwa staruszka, a z drugiej strony schorowana dziewczyna, zdarza się,
ale statystyki są jednak okrutne ,
mając na uwadze przyszłość naszej starości
zrozummy problemy starości w teraźniejszości

PietroBosman
Babcie w autobusie są wspaniałą motywacją do tego by pójść do szkoły nauki jazdy i robić wszystko by poznać urok stania w korku ulicznym.
Rozwiązaniem jest także rower.

A babcie w autobusach były,są i będą.

--
Always look on the bright side of life!

snoopi
snoopi - Superbojownik · przed dinozaurami
jak płacę za bilet i usiadłem na miejscu nie przeznaczonym dla matek z dzieckiem czy innym wyznaczonym dla jakiejś grupy, to mam to w dupie czy obok stoi jakaś babcia (co się rzadko zdarza, bo one najczęściej w drzwiach idą na łokcie i zajmują upatrzone wcześniej miejscówki żeby po 2 minutach pchać się do drzwi bo już jej przystanek). Płaciłem za bilet więc jeśli udało mi się usiąść nie widzę potrzeby ustępować komuś miejsca, a propos uwag o braku kultury, wytykanie komuś braku kultury jest strasznie nie kulturalne...

--
Bądź kim chcesz, skrytykuje cię opinia...

Breata
Breata - Kajakowicz Namiętny · przed dinozaurami
:mordak, całkiem udany wiersz ci wyszedł

i zgadzam się z Tobą ;)

--
So it goes.

milkafr
milkafr - Superbojowniczka · przed dinozaurami
podróżowanie środkami komunikacji miejskiej to koszmar znienawidziłam...

jako dobrze wychowana przez rodziców ustępowałam zawsze miejsca... ale po kilku akcjach robię "selekcję" zanim wstanę... smutne, ale prawdziwe

1. czekam na autobus, podjeżdża, wsiadam... widzę przez okno biegnącą kobietę: 10-cm szpilki, różowa mini, bluzka z wieeeelkim dekoltem... ok, co mi do tego... wbiegła do autobusu, stanęła przy poręczy... i... na cały autobus zaczyna wyzywać wszystkich po kolei, że nikt jej miejsca nie ustąpi, bo ona starsza, schorowana i ją nogi bolą a kto jej k*wa kazał biegać w szpilkach?! skoro może sobie na to pozwolić, to znaczy, że taka chora nie jest nikt jej miejsca nie ustąpił ;)

2. wracam do domu na weekend (raz na 2-3 miesiące się to zdarza) z wielką walizą. Czekam grzecznie, żeby wsiąść, ustawiłam się do szerokich drzwi, bo inaczej się nie wcisnę (tak, niech żyją starocie z harmonijkowymi drzwiami ) i nagle z boku pcha się na mnie kobiecina... po 50-tce, łapie mnie za ramię, odpycha do tyłu i wbiega po schodkach... na szczęście jakiś dobry człowiek mnie złapał, bo bym się przewróciła... a ta wbiegła, stanęła na środku, w pośpiechu rozejrzała się za wolnym miejscem i sruuuu... biegiem!

3. autobus wypełniony po brzegi... wsiada kobieta z dzieckiem maleńkim w wózku i w zaawansowanej ciąży... wiadomo, że w przejściu z wózkiem się nie zmieści... oczywiście miejsca w środku autobusu, gdzie jest wyznaczone też miejsce na wózek pozajmowane przez babcie, które na głos wyrzucają chamstwo młodzieży studenckiej z końca autobusu, że nie wychowani, bo jej nie ustąpią miejsca faktycznie było, że kilka osób wstało, ale kobieta nie miała jak przejść więc się poddała. Ktoś zaproponował, żeby "starsze panie" przeniosły się na tył, żeby ona mogła usiąść i postawić spokojnie wózek przy sobie - krzyk i oburzenie. Bo jak to one mają się przesiadać, są stare i sprawia im to trudność, a autobus tak jedzie, że na pewno się przewrócą

podobnych sytuacji chamstwa i bezczelności starszych osób mogę przytaczać w nieskończoność...

:mcyri, też to znam, w piątki z reguły zaczynałam zajęcia o 8 (pobudka o 6) na jednej uczelni, potem korki, druga uczelnia i powrót do domu autobusem o 21.30... padnięta po całym dniu, z wielką torbą wyładowaną księgami i zeszytami i teczką od rysunku jeśli udało mi się usiąść (cud), to nie ustępowałam miejsca... nie miałam siły się podnieść... podobnie jak wracałam po 20 w sobotę i niedzielę z uczelni po całym dniu zajęć bez okienka nawet na zjedzenie czegokolwiek...

--
bo ja słodka jestem...

BeeM90
A ja proponuje takie rozwiązanie: wiadome jest, że większość tych babć jeździ za darmo z racji swojego wieku. To może zrobić tak by w godzinach porannego szczytu załóżmy od 6 do 9:59 i od 15:00 do 18:30 nie jeździły one za darmo tylko za bilety ulgowe tudzież normalne. Jeśli ktoś powie, że do lekarza itp. to niech jedzie, ale nie za free kiedy to busy są przeładowane. W godzinach poza szczytowych pojazdy te jeżdżą prawie puste.

To jest moje osobiste rozwiązanie i przemyślenie

aliksan
aliksan - Superbojownik · przed dinozaurami
Jak już narzekamy na komunikację miejską to chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden, wydaje mi się że nawet bardziej rażący, fakt.

Na pewno zauważyliście że ludzie (nie tylko starsze babcie) pchają się do autobusów od razu po otwarciu drzwi. Nie ważne że ludzie chcą wysiąść, trzeba zająć dobrą pozycję "startową" do wsiadania. Przeważnie wygląda to tak że wejście autobusu okrążone jest przez wsiadających a wysiadający muszą się między nimi przeciskać. Brak kultury?

Mi się wydaje że taka mentalność to pozostałość po "dawnych czasach", kiedy na prawdę trzeba było walczyć o swoje miejsce we wszelkiego rodzaju kolejkach. Taka nasza narodowa potrzeba bycia przed innymi.

Zwróciłem na to uwagę kiedyś na lotnisku. Ludzie czekają w spokoju na samolot a tylko Polacy ustawiają się w kolejce już na 15min. przed czasem. Miejsca były numerowane więc (wg mnie) nie miało żadnego znaczenia czy wsiadało się pierwszym czy ostatnim. "Chodź staniemy bo zaraz będą wpuszczać"...

--

milkafr
milkafr - Superbojowniczka · przed dinozaurami
:aliksan, to fakt, zaczęli już nawet coś z tym robić - autobusy mają naklejki, że tylko pierwsze drzwi do wsiadania, reszta dla wysiadających... i coraz więcej kierowców nie otworzy drzwi wysiadającym dopóki Ci, którzy czekają na przystanku nie ustawią się przy pierwszych drzwiach (swoją drogą, prowadzą przy tym kontrolę biletów i wsiadając trzeba pokazać bilet ).

We Francji takie rozwiązanie funkcjonuje baaaaaaardzo dobrze... ludzie mają nawyk, że wsiadając przesuwają się na koniec autobusu umożliwiając innym wejście do niego... a nie tak jak u nas - wsiadając zajmują pierwsze lepsze miejsce i nie przesuną się ani na krok

nasz naród jeszcze sporo musi się nauczyć... niestety

--
bo ja słodka jestem...

___green
___green - Superbojownik · przed dinozaurami
Co do tego ustawiania się. W Wiedniu aby wejść lub wyjść z autobusu należy wcisnąć odpowiedni przycisk. U nas także chciano wprowadzić takie coś. Nie chcę narzekać, ale na protesty babć (głównie) zrezygnowano z tego pomysłu. Jeśli te guziki miały by rację bytu, wtedy można by wprowadzić zasadę wchodzenia przednimi drzwiami (przycisk z zewnątrz działał by tylko w tych drzwiach. Rozwiązałoby to także jeżdżenie na gapę (kierowca sprawdzałby bilety przy wejściu, gdzie również mógłby się znajdować jedyny kasownik).

--
I promise to treat you as good as my leather and ride you as much as my harley

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Powinno zmienić się także zachowanie kierowców, jeżeli mógłbym wkleić swoje zdanie. Niejeden raz widziałem (a jeżdżę praktycznie codziennie autobusem i tramwajem do szkoły), jak kierowcy zamykali drzwi przed nosem. Dosłownie przed nosem (głównie tramwajarze). Moje oburzenie jest duże, bo jeżeli zamknąłby taki cham jakiemuś młodziakowi, np. mi - ja sobie wtedy pourywam nać, ale widziałem kobietę koło 80, z laską, chustą na głowie, sunącą powoli do tramwaju/autobusu i zamyka jej się drzwi przed nosem to nie jest to przyjemne. Spotkałem się z tym parę razy i muszę powiedzieć, że zal mi się trochę robi, patrząc jak staruszka kuśtyka, albo bardzo powoli idzie do komunikacji miejskiej no i niestety - nie zdąży. Kierowca ma lusterka i widzi, ale whatever.

Z innej beczki - OGROMNIE DENERWUJĄ MNIE babcie atakujące naszą młodzież, które nie rozumieją, że, jestem młodym człowiekiem, a wstaję o 5:30, lub 4:30 (bo szkoła daleko) i jestem cholernie zmęczony po 8h chodzenia z 5kg tobołem na plecach, po 2h biegania i siłowni. Dla nich to nie ma znaczenia, bo młodzież to najlepiej do piekła wysłać, za to, ze siedzą. Poza tym, zawsze można poprosić o ustąpienie z powodu np. zmęczonych nóg czy bólu kręgosłupa i wtedy większość ustępuje, pomimo swojego znużenia.

Jak temu zaradzić, nie wiem. Może za 20 lat zmieni się podejście młodych do seniorów i odwrotnie. Niemniej jednak z kulturą w naszym kraju jest ciężko.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
:Karamba - tą siłownią mnie rozczuliłeś . Biedaczek

Co do meritum - przychylam się do zdania mordaka.
Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której starsza osoba stoi a ja siedzę. I nie musi mi się tłumaczyć, że ją bolą plecy itp. Z reguły podróż środkami komunikacji miejskiej trwa kilka - kilkanaście minut. Dla kości i mięśni dwudziestolatka, tyle czasu w pozycji stojącej to żaden wysiłek - co najwyżej pewna niedogodność po ciężkim dniu. Gdy masz lat 70 - naprawdę może to stanowić problem. Nawet gdy jest to tylko jeden przystanek.
Ale wychowywany byłem w czasach, w których nie mówiło się "asertywny" tylko "chamski".

tytezterefere
to i ja swoje 3gr dorzucę

należę do tej części społeczeństwa, któremu rodzice wpoili podczas wychowywania, że należy ustępować miejsca osobom starszym i koniec! później doszły do tego kobiety w ciąży oraz kobiety z wózkami lub małymi dziećmi na rękach, a ja grzecznie ustępowałam... mam problemy z kręgosłupem (tja, mam na to papiery), stanie w jednej pozycji przez czas dłuższy niż 10minut (bez obciążenia w postaci przeładowanej książkami torby lub wielkiego plecaka na plecach, bo w takich wypadkach już 5minut wystarczy...) powoduje, że w moim krzyżu czuję eksplozję bólu, ledwo do wytrzymania niejednokrotnie zdarzało się, iż z takim wielkim plecakiem jechałam na dworzec, coby wsiąść tam do busa, którym dojechałabym do domu i niejednokrotnie w takich sytuacjach, kiedy zdarzyło mi się znaleźć wolne miejsce, nagle do autobusu wsiadała jakaś starsza osoba (nie z tych wrzeszczących) i w milczeniu rozglądała się za dobrą duszą, która ustąpiłaby miejsca... rzesza chłopców w wieku gimnazjalno-licealnym nagle wlepiała oczy w swoje buty, okna, tudzież w inny sposób ignorowała starszą osobę, więc wstawałam, podchodziłam i proponowałam swoje miejsce (jeśli w tym czasie któryś ze stojących chłopców to miejsce zajmował - zdarzyło się -, to miał przechlapane, ponieważ w jednym momencie zostawał zjechany przeze mnie i staruszkę), często starsza osoba odmawiała widząc ciężki plecak, a na jej komentarz o tym, że kiedyś młodzi mężczyźni byli lepiej wychowani, dało się słyszeć jakieś pomruki niezadowolenia, ale nikt nie ustępował (raz zdarzyło się, że po czymś takim chłopaczek przesiadł się z jednego wagonu tramwaju do drugiego, bo mu się najwidoczniej głupio zrobiło )...
ja tu nie mówię, że to czyjś obowiązek, żeby wstać, ale zostałam tak wychowana, że dla mnie to jest normalne, że osoba młodsza i zdrowa ustępuje osobie starszej, chorej, czy takiej, która po prostu nie powinna stać za długo i to jest kulturalne. oczywiście jeśli ta młodsza i zdrowa osoba jeszcze przed możliwością zareagowania spotyka się z atakiem ze strony osoby starszej i schorowanej, to wydaje mi się, że zasady kultury można nagiąć i zapytać, czy skoro ta osoba starsza ma siłę na to, żeby wydzierać się na cały autobus, to dlaczego nie miałaby mieć sił, żeby przestać te dwa przystanki, które ma przejechać? ewentualnie zwrócenie uwagi odnośnie tego, iż wymaga się kultury od kogoś, wobec kogo zachowuje się w sposób zupełnie niekulturalny...
jednakowoż uważam, iż ważne jest, żeby dzieci uczyć nie tego, że wchodząc do autobusu należy im się miejsce siedzące, tylko tego, żeby zwrócić uwagę na to, czy komuś to miejsce się bardziej nie przyda bo widząc tę część młodzieży, która nigdy w życiu by nie ustąpiła miejsca, mam szczerą nadzieję, iż kiedyś to im ich wnukowie miejsca ustąpić nie będą chcieli

jeszcze co do "prawa" do poszczególnych części autobusu:
zdarzyło mi się kiedyś, że wracałam z domu do Krakowa w niedzielę po południu... koszmar! mój bus dojeżdża na dworzec PKS, który znajduje się przy Galerii Krakowskiej, spod której jeździłam autobusami do akademika i tym razem musiałam również z autobusu skorzystać... duży, ciężki plecak na plecach, wokół mnóstwo ludzi wracających ze sklepów, tudzież wyjazdów, jeden autobus przegubowy i wszyscy chcą się do niego dostać szczęśliwie autobus zatrzymał się akurat tak, że przednie drzwi otworzyły się tuż przede mną, już miałam wsiadać, gdy przez tłum przeszła fala (wielka, wrzeszcząca, przepychająca się fala) i z krzykiem przepchnęła się do tych właśnie drzwi... ludzie oniemieli na sekundę, zamurowało ich, a "fala" wtargnęła do autobusu, po czym odwróciła się do mnie i wrzasnęła "pani nie ma prawa tędy wchodzić! to jest wejście dla osób starszych i chorych! tutaj jest miejsce dla MNIE!" (szybkie spojrzenie na "starszą i schorowaną osobę" - buty na obcasach, dekolt większy, niż jakikolwiek, jaki w życiu miałam na sobie i mnóstwo toreb z zakupami bynajmniej nie spożywczymi, czyli z butami, ciuchami oraz kosmetykami)... weszłam jednak do autobusu tymi drzwiami i spokojnie, acz stanowczo zapytałam panią, na cóż to jest taka chora, że biegła przez ten tłum obładowana zakupami, rościła sobie prawa do siedzeń z przodu i zabroniła mi wejścia do autobusu - mi, która mam orzeczenie lekarskie o chorobie kręgosłupa? skuliła się w sobie, coś zamruczała, po czym sukcesywnie przesuwała się na tył autobusu, żeby uciec przed spojrzeniami ludzi, którzy to słyszeli i ich komentarzami... nie usiadłam wtedy, ponieważ we wsiadającym tłumie było za dużo starszych osób, które bardziej potrzebowały miejsc siedzących ;)

--
Veni, Vidi, Vilson. Uprzejmie informuję, że odpowiedzialność ponosić mogę jedynie za to, co sama napisałam. Nie za czyjeś domysły, dopowiedzenia, nadinterpretacje, halucynacje, takie sytuacje.

Pumpkinowa_kluska
Zgadzam się z tytezterefere...

Ale. Musi być jakieś ale. Mianowicie zgadzam sie, ale nie do końca. Nie zostało mi wpojone ustępowanie miejsca starszym osobą, kobietą w ciąży etc. Sama to sobie wpoiłam, taka dobra duszyczka ze mnie.

Gdy przeprowadziłam się do 'dużego' miasta jakim jest Zielona Góra stałam się stałym klientem MZK. Naprawdę ustępowałam miejsca obojętnie czy ktoś schorowany czy nie. Obojętnie jak byłam zmęczona po pracy (pracuję na kuchni w temp. 40-50 stopni zwykle 12,5 h dziennie).

Tutaj zaczyna się właśnie te 'ale'. Razu pewnego gdy chciałam ustąpić miejsca na oko 60 letniej babci usłyszałam ' Czy ci sie gówniaro wydaje, że ja taka stara jestem?? A idź ty w pi***'. Stwierdziłam, że to przypadek odosobniony. Ale nie... Po paru podobnych sytuacjach lub zupełnie innych gdy np. spotkałam w autobusie kolegę skate'a a babcie przy nim z jadem w oczach komentowały, że jego matka musi być nienormalna, a on to pewnie narobił sobie w spodnie... Po prostu straciłam część wiary w starsze i kulturalne pokolenie. Moje nastawienie zmieniło się definitywnie gdy kiedyś zamyślona sluchałam mp3 i nie zwróciłam uwagi kto do autobusu wsiada. Przy zmianie piosenki usłyszałam komentarze 2 starszych Pań co do mojej osoby. Coś w stylu 'ci młodzi to już zupełnie ludzi nie szanują, ale co się dziwić jak wyrodnych rodziców mają, zresztą oni wszyscy to jacyś poj ***** są'. Nie wytrzymałam, ściągnęłam słuchawki i powiedziałam, że na szacunek każdy musi sobie zasłuzyc po czym założyłam słuchawki z powrotem, przy pomrukach aprobaty innych pasażerów, o dziwo nawet tych starszych.

PODSUMOWUJĄC:
Na szacunek każdy musi sobie zasłużyć. Dlatego ustępuje teraz miejsca tylko tym widocznie schorowanym, w ciąży, albo chociaż lekko uśmiechniętym. Ci którzy wylewają swój jad i zatruwają życie innym mimo, że wcale nie muszą, współczuję ale niech ktoś inny im ustąpi.

Dziecko_Niespodzianka
Jako istocie paskudnej i wstrętnej, ogólnie zapewne socjopatycznej i po prostu chamskiej, zdarza mi się usiąść, jadąc metrem, tramwajem lub autobusem. Tak, przyznaję się.

Zwykle nie, bo po pierwsze się wygniotę, po drugie często jest za mało miejsca na nogi i siedzenie byłoby po prostu od stania mniej wygodne, albo po prostu wolę postać (miła odmiana po ośmiu godzinach siedzenia za biurkiem).

Są jednak dni, że widząc wolne, nieoznakowane specjalnymi naklejkami miejsce, po prostu siadam. Bo chciałbym jeszcze chwilę pół-snu złapać na przykład. Albo chciałbym np. poczytać/popisać, miast tracić całą tę godzinę bezproduktywnie.

Jak ktoś się już wyżej zadeklarował, a ja się pod tym podpisuję, gdyby ktokolwiek podszedł do mnie i poprosił o ustąpienie miejsca, zrobiłbym to bez wahania. Jestem młody (podobno), zdrowy (też podobno) a najwyraźniej ta osoba ma potrzebę, czy to uzasadnioną czy nie - nie moja sprawa. Miała jednak na tyle kultury (o, i tutaj można zobaczyć, czy ktoś jest kulturalny czy nie!), by o ustąpienie mnie poprosić, i za to należy się nagroda

O sytuacjach, gdy widzę osobę wyraźnie mogącą mieć problemy ze staniem w pędzącym po wybojach autobusie nie wspominam - zrywam się automatycznie, jeśli tylko taką osobę zauważę.

Niestety, nie zdarzyła mi się jednak jeszcze taka sytuacja, by ktoś mnie o miejsce poprosił. O wiele częściej słyszę... odgłosy paszczą wydawane przez albo wojownicze staruszki albo obrończynie kultury w wieku średnim, które, co stwierdzam z przykrością, nie poznałyby kultury nawet gdyby ta kopnęła je w dół pleców.

Teksty standardowe to np.:
-Nie widzisz, że pani potrzebuje usiąść?! [wskazanie na kogoś] Nie, nie widzę. Może czytałem książkę, może drzemałem, może po prostu "odleciałem" na chwilę. Mówiąc językiem przodków, ch... ci do tego paniusiu, co widzę a czego nie.

-Proszę mi natychmiast ustąpić miejsca! Proszę mnie natychmiast pocałować w d... - jest tylko jedna osoba na świecie która może mi rozkazywać, i to na pewno nie jesteś ty. Na to trzeba zasłużyć.

[rzucane "w przestrzeń"] -No co za brak wychowania! No co za chamstwo! Ciesz się, że nie jesteś facetem, bo mężczyźni na takie sytuacje baaardzo dawno temu wypracowali skuteczny sposób rozwiązywania konfliktów.

-Taki młody a musi siedzieć, taaak? [smutne oczy] -...to nie moja wina, że mam raka...


Ogólnie rozwiązanie problemu jest proste - administracyjne: zamiast darmowych/ulgowych biletów dla "seniorów", pełna stawka. I kolejne, ale wymagające zmiany mentalności: zmiana godzin podróży. Ja, gdy nie miałem zajęć/pracy, a musiałem czy chciałem gdzieś się wybrać, to robiłem to poza szczytem komunikacyjnym. A, drodzy seniorzy, NIE MUSICIE jechać akurat na tę mszę, możecie wybrać późniejszą. NIE MUSICIE robić zakupów przed 9 rano. Etc., etc. Niestety my, lud pracujący stolicy, nie mamy większego wyboru, i korzystamy z komunikacji miejskiej w ściśle określonych porach: 6.30-10.30 a potem 14.30-18.30, maksymalnie. Już o godzinie 9.30 tłok w metrze jest sporo mniejszy, a o 10 w wagonach są puste miejsca...

Msze są co godzina, sklepy są otwarte cały dzień, ale pracuje się zwykle w miarę określonych godzinach, więc...


...więc prędzej jadąc rano/popołudniu ustąpię miejsca dziewczynie niż staruszce, facetowi z laptopem niż emerytowi. Bo taki już dziwny jestem i truskawek nie lubię, amen.

--
"Though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no evil" - yeah, because I'm the wickedest sonofabitch you're gonna find down here.
Uważam se DGC: DMkmsuoceEsHbNN8LUCWM1KN9TYwvCJfYC

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
To może ja dorzucę swoje 3 grosze o pewnej babci, nie w autobusie, lecz w przychodni.

W mojej przychodni zapisuje się zawsze do lekarza na określoną godzinę, czasami, wiadomo jak to u lekarza, są pewne opóźnienia, bądź też sytuacje, w których można wejść wcześniej. Dodatkowo jest też taka zasada, że jeżeli nie jest się zapisanym, to można się dostać do lekarza, licząc na łaskę jego i innych pacjentów. Dzisiaj, jak przystało na sezon grypowy, niezapisanych pacjentów było wielu, co spowodowało powstanie pięknego 45-minutowego opóźnienia. Zlitowałem się nad jedną dziewczyną, która ledwo mówiła, ale nie była zapisana. Umówiliśmy się, że ona wejdzie do lekarza przede mną (i tak przy okazji pacjent, który był zapisany przede mną się nie zjawił, więc dużej różnicy mi to nie zrobiło). Nagle na korytarzu pojawiła się pewna starsza pani, wyglądająca na olbrzymią fankę pewnej rozgłośni radiowej z Torunia. Najpierw zrobiła małą awanturę w kartotece, dlaczego ona nie może teraz wyciągnąć karty, czemu musi iść pytać lekarza, czy ją przyjmie (a to taka normalna reguła, która funkcjonuje u nas od prawie 20 lat). Później szybko dostała się do gabinetu lekarza, zapytała czy ją przyjmie, wyszła, od razu podeszła do kartoteki, mówiąc, że lekarz ją przyjmie, że mogli jej od razu wydać kartę, bla bla bla... W międzyczasie do lekarza wszedł już kolejny pacjent, wszystko według kolejki. Wtedy starsza pani - awanturniczka, zaczęła krążyć wokół drzwi do gabinetu jak sęp, cały czas nie odzywając się do innych pacjentów. Gdy tylko drzwi gabinetu uchyliły się, babcia szybko podreptała w ich stronę i zaraz była w gabinecie. Na nic krzyki innych ludzi, że kolejka obowiązuje i szarpania dziewczyny, którą puściłem przed sobą. I jak tu mieć szacunek to takich pań?? Przychodzą do przychodni, ani me, ani be, kłócą się z paniami z kartoteki i wbijają się w kolejkę do lekarza bez pytania. Wymagając szacunku do siebie, samemu należy go okazywać innym.

Trochę długa historia, ale coś mnie wzięło przy gorączce na pisanie długich opowiadań . Można było to streścić, ale po co?

W ogóle przepraszam też za ewentualne błędy stylistyczne, niejasności, nierozumienie tekstu itp, ale to mogę zwalić winę na gorączkę, świńską grypę (ew. chrypę) i bohaterkę opowiadania, przez którą 10 minut dłużej czekałem w przychodni, wśród ludzi jeszcze bardziej chorych. (Btw. to że czekałem kolejne 10 minut przez tą dziewczynę mi nie przeszkadza, bo ona kulturalnie podeszła do mnie, ledwo powiedziała o co chodzi, więc nie widziałem przeszkód w tym, abym przepuścił ją w kolejce).

Eniek
Eniek - Superbojownik · przed dinozaurami
Generalnie to macie racje, ale niektóre osoby starsze które są czasem "oburzone" tym że proponuje im się "swoje" miejsce siedzące, bo przecież one są jeszcze "młode"! Miałem ze dwie takie sytuacje. Siedze sobie spokojnie w autobusie, wchodzi dziadek z laską to wstaje proponuje swoje miejsce, ten się na mnie spojrzał jak bym co najmniej miał lepszą laske od jego i rzecze do mnie coś w stylu "to że emeryt jestem to nie znaczy że mi tutaj jakąś łaską musisz obdarowywać" odwrócił się i wysiadł na następnym przystanku... A czy nie wystarczyło by zwykłe życzliwe "Nie, dziękuje syku."?
ALE... No przecież... Gdyby cały nasz naród wielce ukochany byłby tak świetnie wykulturowany, i każdy młody ustępował by miejsca emerytom i rencistom, świeżo upieczonym mamusią z wózkami i innym wielce pokrzywdzonym przez los/przypadek/ innego człowieka to wszyscy tutaj byśmy przecież chyba z nudy umarli ;) Nie mielibyśmy tematów do rozmowy przy piwkach/winkach/wódeczkach. Dzięki tym wszystkim przedstawieniom w komunikacjach miejskich godnych Szekspira albo Homera nasze życie nabiera barw... Bo przecież na następny dzień można się z tego śmiać ze dziadek ustępujący miejsca babci odchodzi z cudacznym uśmiechem i zatyka nos, bo tylko on jest świadom tego że nikt inny nie wie co on tam po sobie pozostawił :P

Almaj
To nie jest problem tylko z autobusów, ale też z innych miejsc. Starzy ludzie to kompletna tragedia, banda nadętych gburów. Kto z was nie spotkał się z babcią, która wlazła wam pod koła na czerwonym albo i lepiej - na środku ruchliwej jezdni?

Chociaż nie tylko babcie są złe w autobusach. Jak już ktoś wyżej wspomniał, ustawia się bydło pod drzwiami zamieniając przejście z dwuosobowego w półosobowe. W takim momencie człowiek ma ochotę tylko rzucac k**wami i rozpychać się.

Typowym zachowaniem babci, która chce zwrócić na siebie uwagę jest obijanie siatką moich nóg. Zawsze babsztyl podejdzie i mnie tłucze tą siatą. Ja sobie wyrobiłem zdanie, że dopóki ktoś nie jest o kulach, spruchniały, albo w ciąży, to nie wstanę jeśli mnie ktoś nie poprosi. Ostatnio miałem taką właśnie sytuację, siedzę sobie z kolegą i gadamy. Podchodzi sobie starsza pani, futerko na ramionkach, elegancki płaszczyk, makijaż - no i tłucze mnie jakąś torbą, ja to ignoruję. Wtem przenosi się kilka kroków dalej, żeby tłuc mojego kolegę. Gdy on też nie reaguje, podchodzi znowu bliżej do mnie i głosem przepełnionym pretensją i wzrokiem pałającym oburzeniem rzecze "Przepraszam, czy mógłbyś?". Nie dokończyła zdania, bo wiedziała, że ja dobrze wiem w co ona gra. Co miałem zrobić ? Przynajmniej powiedziała 'przepraszam'. Problem w tym, że kiedy ją mijałem ustępując miejsca, powiedziała bezczelnie "Ty to jednak niewychowany jesteś..." i usiadła tym swoim grubym starym dupskiem tylko po to by wstać za 1 minutę i wysiąść. Przemilczałem jej komentarz, ale w głębi krew się we mnie gotowała.

Po pierwsze: nie jestem z tą kobietą na 'ty'. To, że jestem od niej młodszy, nie uprawnia jej do odnoszenia się do mnie w taki sposób - a wyraźnie chodziło o zaznaczenie, że jestem od niej niżej.
Po drugie: o moim wychowaniu, ta kobieta nie ma pojęcia. Odnoszę wrażenie, że to jak wychowują nas rodzice, powinniśmy jeszcze samemu przemyśleć czy ma to sens.
Po trzecie: Moje prawa są równe z wszystkimi pełnosprawnymi ludźmi na pokładzie i to do mnie należy w danej chwili miejsce, na którym siedzę i to ja robię z nim co chcę. Dlaczego społeczeństwo stworzyło obraz człowieka, który nie oddaje swojego miejsca z własnej woli jako złego?

Czasem zwyczajnie się boję, że takiej babci coś się stanie, dostanie zawału albo czegokolwiek, a jakże wielka byłaby to przyjemność bycia szczerym z którąś z tych babci.

Kiedy mnie jeszcze nie było na świecie moją matkę chwycił jakiś dziad za szmaty i rzucił ją w przestrzeń wpuszczając jakąś babcię. Jak tak starzy ludzie widzą "dobre wychowanie" w ten sposób to mogą tylko pomarzyć.

Popieram wszystkich ludzi, którzy reagują na takie zachowania, będąc osobami trzecimi jak np. Pumpkinowa kluska. Tak trzymać ;)

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
fliker - Superbojownik · przed dinozaurami
Odkąd zacząłem studia we Wrocławiu z komunikacją miejską spotkań miałem kilka, z czego gdzieś połowa w tłoku. Jak jest luźno w autobusie, czy tramwaju to mogę postać, ale niestety jak robi się za dużo ludzi to robi mi się słabo, na szczęście jeszcze nigdy nie zemdlałem, ale to tylko dzięki życzliwości pewnych osób, które ustąpiły mi miejsca na moją uprzejmą prośbę. Mimo wszystko nigdy nie potrafiłem pchać się do busa i prawie zawsze wsiadałem na końcu, bo to co dzieje się przed drzwiami, to tak jak kilka osób napisało już, walka na śmierć i miejsce. Niektórzy starsi ludzie chyba czerpią przyjemność z tego, że pierwsi przekroczą próg, a jak jeszcze nie będzie miejsca i będzie można się na kogoś wydrzeć to już w ogóle ekstaza. W moim odczuciu drugą grupą "nietykalnych" są ci, którzy prowadzą wózek z dzieckiem, to już w ogóle święte krowy, które chodzą środkiem ulicy, a jak się na nich zatrąbi to wyskakują z gębą. Oczywiście nie mówię o każdym tylko o ogóle. Niestety ale nie jesteśmy społeczeństwem kulturalnym i raczej prędko się to nie zmieni. Pewne jest to, że miasta powinny coś zrobić z tym problemem, bo jest to antyreklama komunikacji miejskiej, a korki na ulicach rosną. A przecież mogli byśmy zaoszczędzić sobie czasu i zdrowia, a tak biadolimy na każdym kroku.
Sam temat już jest przygnębiający , ale chyba jednak na szczęście nasze życie nie jest aż takie szare i złe.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Wy tu w większości mówicie o starszych osobach marudzących... Ja mając lat 10 , będąc rok po złamaniu kręgosłupa, w czasie wakacji w Gdańsku trafiłem na babę, która mnie siłą zepchnęła z miejsca, choć było parę siedzeń wolnych. Zaczęła się drzeć, jakie to te dzieci źle wychowane. A na prośbę mojej mamy, aby powiedziała jej dlaczego to zrobiła, ta "pani" zwyzywała ją od szmat.
2-ga sytuacja we Wrocławiu rok temu była taka: wracam ze szkoły 20 z plecakiem ważacym chyba ze 15 kg (dość ciężki prawda? dodajcie chore stawy kolanowe), ustępuję miejsca starszej kobiecie, a ta kładzie na siedzeniu reklamówkę z zakupami. Dodam że przejechała tylko 1 przystanek

Dziecko_Niespodzianka
Się popsułem trochę ostatnio, i musiałem kilka dni przechodzić o lasce. Siadać w komunikacji nie chciałem, bo siadanie/siedzenie/wstawanie było jeszcze gorsze, ale ciekawa obserwacja: za każdym razem ludzie podrywali się oferując mi swoje miejsce, i za każdym razem byli to ludzie w wieku emerytalnym. Wot paradoks.

Widać, stara warszawska inteligencja

--
"Though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no evil" - yeah, because I'm the wickedest sonofabitch you're gonna find down here.
Uważam se DGC: DMkmsuoceEsHbNN8LUCWM1KN9TYwvCJfYC

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
A ja kiedyś byłam wychowana i ustępowałam miejsca, zarówno w busach jak i w kolejkach, przychodniach. Przepuszczałam babcie i ciężarne i jak ktoś miał 2 batoniki a kolejka 20 osób.

Kiedyś .... a potem byłam w ciąży...

Nikt mi nigdy nie ustąpił miejsca nawet w kolejkach w markecie dla uprzywilejowanych zostałam wypchnięta na koniec. W przychodni spędzałam w kolejce co miesiąc na badaniach 2 do 3 godzin na stojaka. Nikt nie wstał i nikt mnie nie przepuścił a to mało przyjemne jak się na czczo czeka na morfologię a żołądek zaczyna jelita wtrząchać.

Jak mówi mój mąż " co Ci zależy na opinii jak masz dobry charakter" więc olewam to równo.

--
Suwaczek z babyboom.pl
Forum > Inteligentna jazda > Babcie w autobusach
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj