Szukaj Pokaż menu

Te zdjęcia mówią więcej niż tysiąc słów LXXIII

23 595  
224   13  
Fotografia #28 powinna skłonić nas do głębszych przemyśleń...

Dziewczyny w seksownej bieliźnie LXI

69 760  
478   23  
Do twarzy im w tej bieliźnie! Niektórzy twierdzą jednak, że każdy z tych zestawów najlepiej wyglądałby na podłodze w sypialni...

Zrozumieć filozofa, czyli tęgie łby nieco przystępniej: Rousseau

10 001  
40   19  
Hipokryzja jest domeną głównie polityków i cwaniaków (co w sumie na jedno wychodzi). Z kolei naiwność to specjalność dzieci i głupców. A kogo otrzymamy, jeśli połączymy te dwie cechy osobowości w jednym człowieku? Wyborcę - chciałoby się zażartować…


My jednak potrzebujemy konkretów. Robimy zatem doświadczenie: bierzemy całą garść hipokryzji, dodajemy drugą naiwności, mieszamy, wlewamy do wanny z zatkanym odpływem i oddalamy się na 2-3 metry, bo przecież nigdy nic nie wiadomo. Roztwór pieni się, para robi buch i w następnej chwili, zaraz po przetarciu okularów zabezpieczających widzimy… Jean-Jacques'a Rousseau*!

Cóż to był za człowiek! Charakterologicznie równie kłótliwy i ambitny jak Wolter, lecz nieco bardziej zakompleksiony, za to z bardziej usystematyzowanymi poglądami filozoficznymi i także nieco większym znaczeniem dla historii. Szwajcar równie mocno, albo może nawet bardziej od Francuza, wpłynął na wybuch buntu Rewolucji Francuskiej. Jednakże jego poglądy bardzo rzadko korelowały z jego życiem, zresztą było ono pełne paradoksów i niedorzeczności. Poznajmy je w takim razie...

Wspólnie z Rousseau ruszyliśmy ku statkowi, który skądś przypłynął, aby dokądś dopłynąć, i tylko niejako przy okazji przeniesie nas z Anglii na kontynent. Gdy już znaleźliśmy się na trzymasztowym szkunerze, oczywiście dała o sobie znać moja choroba morska…

Rousseau: Widzę, że miał pan bardzo wydelikacone wychowanie - popatrzył na mnie z niesmakiem. - Tak kończy się trzymanie pod kloszem, proszę pana. Gdyby od małego uczono pana przebywania we wszelkich możliwych sytuacjach, to takie przypadłości nie miałyby prawa bytu. A tak to jest pan wydmuszką człowieka tylko…

Ja:
A jak niby inaczej miałbym być wychowany?

R: Naturalne wychowanie sprowadza się w zasadzie do pomocy przy samowychowaniu - tłumaczył z rosnącą pasją. - Nie należy kierować rozwojem dziecka, lecz powinno się tylko usuwać przeszkody, a już natura każdego z nas zrobi swoje. [Szwajcar był pedagogiem teoretycznym, bowiem próba praktyki szybko kończyła się niepowodzeniem. Zaś jego prace pedagogiczne były cenione i wywarły ogromny wpływ na następne pokolenia. Paradoksem jest to, że własne dzieci oddawał do sierocińca zaraz po narodzinach, w ogóle nie troszcząc się ich dalszym losem ani nawet nie poznając ich imion. Postąpił tak z pięciorgiem (!) dzieci - przyp. aut.]

J: Fajna formułka, ale jak to wprowadzić w życie? Jakieś szczegóły? - moje wnętrzności wciąż doznawały nieprzyjemnych spazmów.

R: Natura każdego jest indywidualna, zatem i wychowanie powinno być indywidualne, bez żadnych schematów. Główną dziedziną rozwoju jest psychika i nad nią należy najwięcej pracować; jednakże nie tyle kształcenie rozumu się liczy, co rozwój uczuć. Oczywiście zachowanie ciała w zdrowiu to podstawa wszystkiego. [W ćwiczeniu ciał wzór brał ze starożytnej Sparty, oczywiście w złagodzonej wersji - przyp. aut.]

J: Czyli stawia pan wyżej uczuciowość niż wiedzę/naukę?

R: Proszę pana, wszelkie nauki, sztuka i w ogóle cała cywilizacja pozbawione są wartości czystych, tylko dobra moralne są prawdziwie ważne i niezastąpione. [Kolejny paradoks: gardził nauką, filozofią i kulturą, jednocześnie był silnym i wyrazistym ich przedstawicielem - przyp. aut.]

J: Jednak dzięki naukom czy rozwiniętej kulturze żyje się nam nieco lepiej… - zauważyłem, choć ja akurat czułem się cholernie źle z żołądkiem wywiniętym na lewą stronę, no i wciąż bujało łajbą...

R: Bzdura! Powstały one ze zła, utrzymywane są przez zło i rodzą zło! - zapienił się. - Astronomię zrodziła przesądność; ładne wysławianie się: ambicja, nienawiść i pochlebstwo; a wszystkie nauki: pycha ludzka! Czym stałaby się historia, gdyby nie było tyranów, wojen i spiskowców? Nauki i sztuki wytwarzają zbytek jednych kosztem ubóstwa drugich!

J: Jeśli w takim razie życie pośród cywilizacji jest takie złe, to w jaki inny sposób żyć, aby osiągnąć szczęście?

R: Zwrócić się w stronę natury, to oczywiste! - Jego podniecenie rosło z każdą kolejną chwilą. - I to naturą rozumianą jako coś pierwotnego! Bo przecież wszystko jest dobre, gdy wychodzi z rąk Stwórcy, jednak wszystko paczy się w rękach człowieka… [Sposób w jaki przedstawia życie wśród natury w „Nowej Heloizie” i „Emilu” to jest kwintesencja czystej naiwności, wręcz poetyckiej, co wywołuje szczery uśmiech podczas czytania - przyp. aut.]

J: Ustrój społeczny, jako dobrowolne zrzeszenie ludzi ma jednak pewne zalety…

R: Nonsens! Skupiska ludzkie to działanie wbrew naturze; życie jest indywidualne, nie masowe! [Ogromny wpływ na jego uwielbienie natury oraz niechęć do cywilizacji i jej wytworów miała książka... „Robinson Crusoe” Daniela Defoe - przyp. aut.]

J: Hmmm… - próbowałem jakoś delikatnie się przeciwstawić, jednak widząc z jaką gorączką mój rozmówca prawi, było to nie lada wyzwaniem. - Niemniej żyjąc samemu musielibyśmy posiąść wiele umiejętności, które w układzie społecznym nie są już wcale potrzebne, bowiem uzupełniamy się wzajem…

R: Proszę pana, pan sobie chyba kpi! - Obruszył się nie na żarty. - Równość jest najważniejszym prawem ludzkim, a największym złem nierówność; natomiast każde społeczeństwo wytwarza właśnie nierówność! A tfu! - Splunął soczyście w morską toń. - W społeczeństwie zawsze są warstwy panów-niewolników, władców-poddanych, bogatych-ubogich, a wszystko to zaczęło się od prawa własności i próby wymieniania się usługami. A wiadomo, że jak nie ma równości między ludźmi, to i zgody między nimi być nie może. Z konfliktów powstał strach, który wyrodził pragnienie pokoju; dla tegoż pokoju zawarto więc umowę społeczną, która nadawała pewny porządek i pozorny spokój. Tak powstało państwo: za cenę pokoju zezwolono na nierówność, co jest absolutnie wbrew naturze, bo natura domaga się równości! Więc cywilizacja to nie postęp, ale uwstecznianie się**! [J-J.R. był wielkim wrogiem warstwowości społeczeństwa oraz bogaczy, co jednak nie przeszkadzało mu żyć na garnuszku szlachetnych dam i przyjaciół przez większość dorosłego życia… - przyp. aut.]

J: Ech - stęknąłem, zbierając się na nową dawkę wymiotów. - Aczkolwiek cywilizacja daje pewne korzyści ogólne, jak np. rozwój nauk, poprzez wymienianie się w społeczeństwie wynikami rozumowań. Bo przecież żyjąc indywidualnie, tkwiło by się w jednym przekonaniu: nie dość, że słabo rozwiniętym, to na dodatek, z dużą dozą prawdopodobieństwa, błędnym.

R: Śmiem twierdzić, że człowiek rozmyślający jest zwierzęciem zwyrodniałym, ponieważ wartość prawdziwa człowieka leży nie w rozumie, lecz w sercu, a wartość serca jest niezależna od wartości rozumu. [Zwrócenie całej uwagi na uczuciowość to było jego główna zasługa dla przyszłości filozoficzno-literackiej, to właśnie na takich i podobnych myślach swą inspirację wzięła epoka romantyzmu - przyp. aut.]

J: Czyli rozum to niepotrzebna sztuka?

R: Z pewnością przeceniana. Rozum nie daje rozwiązań na wiele rzeczy lub robi to w sposób mętny. Tymczasem nasze sumienie jest w stanie zbudować naturalną etykę i religię. To właśnie sumienie, a nie rozum, uczy nas, co jest słuszne i dobre; to jest nieśmiertelny boski instynkt, niebiański głos…

J: Widzę, żeś pan natchniony jak ptak do porannego świergotu - zarechotałem. - Ciekawe jest to, o czym pan tak uczuciowo rozprawia, ale będąc nastolatkiem wiedziałem już, że utopijne marzenia prowadzą co najwyżej do depresji, przez swą niemożność sprawczą… [Koniec życia tego filozofa to właśnie osamotnienie i rozgoryczenie niepowodzeniami - przyp. aut.]

R: Bezczelność! Pan chyba jest już tak zniszczony przez cywilizację, że nie potrafi dostrzec niczego poza nią. Wy, Polacy, to już w ogóle nie potraficie mnie zrozumieć. Żegnam Ślepca! - Pożegnał mnie niemiłym spojrzeniem i odszedł. [Ciekawostką jest, że Jan Jakub często wdawał się w zaciętą polemikę ze Stanisławem Leszczyńskim, królem Polski - przyp. aut.]

A ja sobie tymczasem wróciłem do tych moich torsji, ciesząc się że będę mógł chociaż przez chwilę pobyć sam i odpocząć mentalnie. Ale nie. To byłoby zbyt proste. W pięć minut po odejściu Szwajcara podszedł do mnie Gottfried Leibniz, który podobno obserwował mnie od samego wejścia na szkuner, bowiem idealnie pasowałem do opisu człowieka, o którym opowiadał mu jego przyjaciel…

*Jean-Jacques Rousseau (1712-1778) - szwajcarski filozof, pisarz, piewca natury i pedagog(raczej teoretyczny). Był jednym z głównych kół zamachowych, które przyczyniły się do Rewolucji Francuskiej. Wielka osobowość, która szybko zjednywała sobie ludzi, by w niedługim czasie potem skłócić się niemal śmiertelnie. Szalona dusza, której wcale nie przeszkadzało głosić poglądów zupełnie różnych od praktykowanych…

**Kolejnym paradoksem filozofii naszego dzisiejszego bohatera było to, że nawoływał do powrotu do natury, porzucenia cywilizacji i życia indywidualnego, używając takich argumentów, które natchnęły lud, jasne, ale do krańcowo różnego wyniku. Zamiast zaniku cywilizacji nastąpił wręcz gwałtowny jej rozwój po Rewolucji Francuskiej (aczkolwiek sam przebieg tejże nie zawsze był cywilizowaną sprawą).

Źródła:


1. Emil, czyli o wychowaniu - Jean-Jacques Rousseau, Wyd. PAN
2. Umowa społeczna - Jean-Jacques Rousseau, Wyd. PWN
3. Nowa Heloiza - Jean-Jacques Rousseau, Wyd. Siedmioróg
4. Historia filozofii, Tom II - Władysław Tatarkiewicz, Wyd. PWN

PS Książki Szwajcara są bardzo ciekawe, zwłaszcza po zapoznaniu się z jego życiorysem. Sam Emil to w zasadzie podręcznik pedagogiczny okraszony fabułą, gdzie między wierszami wybrzmiewa dopiero filozofia. Jednak do polskiego wydania Emila należy podchodzić z rozwagą, ponieważ jest opatrzony wstępem i przypisami propagandowymi nauk marksistowskich (wydanie z 1955), bowiem komuniści wiele zaczerpnęli z jego treści; burżuazja (trzymając się propagandy) zresztą też, a nowszych wydań chyba nie ma. Osobiście Emila podzieliłbym na trzy warstwy, które się ze sobą przeplatają: 1. Przełomowe/nowoczesne spojrzenie na wychowanie; 2. Zalecenia czysto życzeniowe i często kontrowersyjne; 3. Na wskroś naiwne i oderwane od możliwości kogokolwiek. Natomiast Nowa Heloiza to lekka, tylko czasem zroszona filozofią powieść miłosna.

W poprzednim odcinku: Hume

40
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Dziewczyny w seksownej bieliźnie LXI
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu Kiedy starasz się robić, dobrze, a wychodzi zupełnie odwrotnie
Przejdź do artykułu 5 szalonych teorii świata Harry'ego Pottera
Przejdź do artykułu Za co można dostać bana na Facebooku?
Przejdź do artykułu O tym, jak Wojska Obrony Terytorialnej "pomagały" poszkodowanym przez nawałnicę w Rytlu
Przejdź do artykułu 7 nowych, kreatywnych sposobów, na jakie rżną nas sprzedawcy
Przejdź do artykułu Zrozumieć filozofa, czyli tęgie łby nieco przystępniej: Hume
Przejdź do artykułu Megatsunami w zatoce Lituya na Alasce. Woda sięgnęła terenu powyżej 500 m n.p.m.
Przejdź do artykułu 20 tekstów, których już dzisiaj od nikogo nie usłyszysz
Przejdź do artykułu Zrozumieć filozofa, czyli tęgie łby nieco przystępniej: Berkeley

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą