Szukaj Pokaż menu

Koty, które pokazują swoją wyższość nad ludźmi IV

14 568  
66   6  
Jeśli czasem masz wrażenie, że ktoś cię obserwuje, spójrz w górę - być może czai się tam kitku.

Facet przeprowadził się do garażu, ale nie tym zaskoczył swoich znajomych

286 667  
763   60  
Nieruchomości we francuskim mieście Bordeaux są koszmarnie drogie. Na przykład za jednopokojowe mieszkanie trzeba zapłacić nawet 400 tys. dolarów. Oczywiście można kupić coś taniej, ale dostanie się ruderę. W tej sytuacji warto coś wykombinować!

Jego przyjaciele myśleli, że oszalał

Ciekawostki o motoryzacji USA z lat 60. i 70. XX wieku i jedna współczesna

181 027  
1152   113  
Wśród kierowców klasycznych samochodów rodem z USA krążyła taka anegdota o rzekomym fragmencie z instrukcji obsługi. Gdy przed Tobą samochód hamuje awaryjnie - wciśnij pedał hamulca do oporu. Gdy przed Tobą hamuje awaryjnie samochód z importu - wciśnij hamulec do oporu, zamknij oczy i módl się. W razie czego jesteś 9 stóp od miejsca zderzenia.

Powyższa anegdotka pokazuje, że Amerykanie rozumieli, że w latach 60. i 70. ich samochody były dalekie od ideału. Ale wyglądały niesamowicie i je kochali. A poniżej pokażę jak szalone były to lata. Materiał do artykułu zbierałem na podstawie opowieści właścicieli tych pięknych klasyków. Na początek - Cadillac. Opowieść poniższą można też traktować w kategorii urban legends, lecz...

W latach 60-tych XX wieku źli ludzie upodobali sobie Cadillaki, a szczególnie model Fleetwood. Wozili oni innych złych lub dobrych ludzi najczęściej w bagażnikach. Podróży takiej delikwent nie pamiętał, bo podróż kończył z betonem na nogach w pobliskim zbiorniku wodnym. Jednak trafił się taki, że podróż przeżył. I napisał list do Cadillaca, a w nim, że podróż i owszem, była wygodna, ale w pewnym momencie zaczęło mu się robić gorąco i zaczęło brakować tlenu oraz było klaustrofobicznie i ciemno. Co zrobił Cadillac?


Tak - dobrze widzisz - dodał wywietrzniki bagażnika z możliwością ich otwarcia od wewnątrz (by nie było za zimno przewożonemu) oraz dodał podświetlenie bagażnika z możliwością włączenia go od środka. Czy rzeczywiście to tylko urban legends? Chyba jest tam ziarno prawdy, bo dziś można bagażnik amerykańskiego samochodu otworzyć od środka, a rączkę awaryjnego otwierania zdobi taki oto piktogram.


Tradycja przewożenia pasażerów w bagażniku wydaje się w USA nieśmiertelna.

Pontiac w roku 1964 stworzył model GTO, do którego wstawił mocną V8, ogołocił go ze wszystkich dodatków i model ten rozpoczął współczesne szaleństwo muscle cars. W roku 1968 roku zrobili kolejny model GTO. Zaprojektowali w nim piękną deskę rozdzielczą. Był tam wskaźnik temperatury, poziomu paliwa, prędkościomierz i zegarek.


I nagle ktoś sobie zdał sprawę - brakuje obrotomierza. By nie zakłócać pięknej linii deski, obrotomierz dali gdzie indziej. Nie - nie w tunelu środkowym. To by było za proste. Obrotomierz dali na masce. Pod specjalnym daszkiem...



Przejdźmy do Forda. W roku 1969 chciał utrzeć nosa silnikowi HEMI ze stajni Dodge. Był nim model Boss 429. Jednak wepchanie silnika o pojemności 7 litrów do Mustanga było wyzwaniem. Poradzono sobie z tym poprzez zrezygnowanie ze zbędnych luksusów, takich jak klimatyzacja. Udało się - czego dowodem jest poniższe foto.


Jednak samochód nie był doskonały. Musiano także dać mniejszą chłodnicę i mniejsze wentylatory (do większego silnika). Wskutek czego silniki silniki przegrzewały się. Zalecenia Forda w takich sytuacjach? Otworzyć okna, włączyć dmuchawę ogrzewania na najwyższy bieg i ogrzewanie na maksimum. I teraz wyobraź sobie. Jedziesz w 40-stopniowym upale, z podkręconym do maksimum ogrzewaniem. Czy warto się aż tak poświęcać i kupować taki samochód? Oczywiście, że tak - samochód jest kultowy, a jego brzmienie...



Pozostańmy przy Mustangu. Jego użytkownicy skarżyli się, że Mustang pierwszej generacji był za krótki. Ford wziął sobie uwagi użytkowników do serca i wydłużył kolejną generację o pół metra. Czy przez to wydłużenie zwiększyła się ilość miejsca w środku? Nie! A może większy bagażnik? Nic z tych rzeczy! To może więcej miejsca na silnik? A gdzieżby tam - było tak samo ciasno jak w 1 generacji. Więc gdzie przybyło to pół metra? Otóż wydłużyli samochód poprzez dospawanie blach za światłami. W sensie pomiędzy światłami a chłodnicą. Dlaczego tak? Bo model już był gotowy, a wydłużyć go trzeba było w ostatniej chwili. Na poniższym zdjęciu widać pomysłowość Forda.


Pozostańmy przy Fordzie. Mieli oni wpadkę o nazwie Pinto. Miał on bowiem dość niefortunnie zaprojektowany bak paliwa, który przy uderzeniu w tył pojazdu rozszczelniał się (nieistotne z jakich powodów, nie będę zanudzał technicznym bełkotem). Paliwo wylewało się na jezdnię i zapalało. Ford uważał, że są to bzdury i pojedyncze przypadki - jednak ten crash test pokazał co innego.



Ford został zobligowany do przeprojektowania samochodu i umieszczenia baku w bezpiecznym miejscu. Księgowi jednak wykalkulowali, że bardziej opłaca się wypłacanie odszkodowania ofiarom, niż przeprojektowanie samochodu. Beztroska Forda skończyła się, gdy pewni prawnicy zrobili pozew zbiorowy i Ford musiał wypłacić poszkodowanym takie pieniądze, że o mało nie zbankrutował. Jednak Pinto nie przeprojektowali i samochód jest obiektem niewybrednych żartów, jak chociażby pamiętna scena w filmie "Top Secret".



Ostatnim dość śmiesznym posunięciem Forda jest nowy Mustang. Reklamowany jako model światowy - po 50 latach dostępny w każdym salonie Forda w każdym zakątku naszego globu. Czegóż chcieć więcej? Ale i tu nie obyło się bez małych oszustewek. Podstawowy silnik w Mustangu to EcoBoost 2,3 litra. Ładowanie czegoś, co ma w nazwie eco do Mustanga, to jak dostać po ryju od trzylatka. Zniewaga całkowita. A jeszcze jak się dowiesz, że silnik ten ma 4 cylindry... Ale po przejażdżce trzeba przyznać, że rasowo brzmi.



Ale tylko w środku - dźwięk V8 jest bowiem puszczany z głośników. Ot, takie małe oszustewko.


Chevrolet Camaro. Zaprezentowany w roku 1966, miał być konkurencją dla Mustanga. Niestety - ciekawscy Amerykanie chcieli się dowiedzieć, co oznacza nazwa Camaro. Argumentowali to, że nazwa Mustang jest jednoznaczna, a Camaro - co to? Na to pytanie odpowiedział jeden z przedstawicieli Chevroleta. Otóż Camaro "to małe, złośliwe zwierzę, które zjada Mustangi". Pytania o nazwę się skończyły.


A na sam koniec - porozmawiamy o normach emisji spalin wprowadzonych w USA w roku 1972. Po naciskach ze strony ekologów oraz podczas kryzysu paliwowego rząd się ugiął. Postanowił wprowadzić normy emisji spalin. Ale nie zrobili tego normalnie - żeby spaliny miały ileś tam procent mniej szkodliwych substancji. To by się wiązało z zaprojektowaniem całkiem nowych silników, a lobby firm motoryzacyjnych było zbyt potężne. Co zatem zrobił rząd? Ograniczył moc silników. Górną granicę ustalił na około 190 koni (dość często producenci przesuwali sobie jednak górną granicę w okolice 220 KM). Ekolodzy byli wniebowzięci. A samochody? Paliły dalej jak smoki. Cadillac Eldorado z roku 1975, a więc w czasach, kiedy już obowiązywały restrykcyjne normy, miał silnik o pojemności 8,2 litra, przepisowe 190 koni, a nie przeszkadzało mu to opróżnić 109-litrowy bak na dystansie 150 kilometrów podczas jazdy w mieście. Z właścicieli Eldorado żartowali, że gdy nie zgaszą silnika podczas tankowania - tankowanie może się nigdy nie zakończyć.

Cadillac Eldorado 1975 - foto własne

Jako ciekawostka - dane techniczne silnika o pojemności 7,2 litra zastosowanego w samochodzie Chrysler New Yorker. Dane z ulotek Chryslera.

Rocznik 1970
Moc - 380 KM
Zużycie paliwa na autostradzie: 21,3-27,3, w mieście: 31,8-40,6, średnie: 26,2
Rocznik 1978
Moc - 190 KM
Zużycie paliwa na autostradzie: 18-23 , w mieście: 26,2-33,5 , średnie: 22,4

Jak widzimy - chyba nie o to chodziło rządowi i ekologom, bo samochody nadal piły paliwo jak smoki. Gdzieś koło roku 1980 rząd zdał sobie sprawę z tego, że restrykcje nie działają i odpuścił sobie na jakiś czas ustalanie norm emisji spalin poprzez ograniczenie mocy.

Na zdjęciu Pontiac w naturalnym środowisku.


I to tyle ciekawostek o motoryzacji USA. Ile w tym mitów, a ile prawdy? Nie mi to osądzać. Jeśli zasłyszę nowe na zlotach - nie omieszkam się nimi podzielić. Możecie też podsyłać mi na cześka swoje ciekawostki - opublikuję je. Nie podaję źródeł - pisałem z głowy. Kopiowanie tekstu tylko z podaniem źródła do tej strony.
1152
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Facet przeprowadził się do garażu, ale nie tym zaskoczył swoich znajomych
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu "Zwolnili mnie z pracy, bo..." - historie prawdziwe
Przejdź do artykułu Świat widziany oczami fana motoryzacji
Przejdź do artykułu 10 zapierających dech w piersiach cudów natury
Przejdź do artykułu Gdyby kierowcy byli podobni do przeciętnego użytkownika komputera
Przejdź do artykułu Kurde blaszka! Facet przerabia zdjęcia znalezione w sieci na plakaty filmowe, które powalają z nóg
Przejdź do artykułu 7 irytujących typów Polaków za kierownicą
Przejdź do artykułu 20 tekstów, które świetnie obrazują, jak to jest być rodzicem
Przejdź do artykułu 10 mitów, które uznawane są za psychologiczne prawdy
Przejdź do artykułu Kierowca przyjechał na wymianę łysych już opon, jednak nie to zszokowało mechaników

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą