Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Inteligentna jazda > Prawo jazdy
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
ircopek - Superbojownik · przed dinozaurami
Jak obserwuje Osrodki Szkolenia Kierowcow to nasuwa sie mi jedna ocena: TOTALNY BURDEL. Pomijam fakt, ze zalezy im na kasie. Ale niech ucza kursanta naprawde b.dobrze. Zwlaszcza, ze:
1) majac kat. B mozesz
a) prowadzic samochod osobowy i/lub ciezarowy (dostawczy) o dmc 3,5 tony
- kto powiedzial, ze np 5-7 metrowym autem dostawczym jezdzi sie jak osobowka?
b) patrz jak wyzej plus przyczepa o wadze 750kg - czyli lacznie waga zestawu to 4250kg
2) majac/robiac kat. BE mozesz:
a) prowadzic samochod osobowy/dostawczy o dmc 3,5 tony + przyczepa o wadze 3,5tony - czyli lacznie 7 ton
- Wiec czemu kurs przeprowadzaja na osobowce/terenowce z laweta lub maja przyczepka z plandeka?
- Czemu nie dadza dostawczaka 5-7 metrowego + odpowiednio ciezkiej przyczepy?
3) Czemu jak kursant robi kat. A to robia na smiesznej motorynce a nie na np scigaczu lub czyms mocniejszym?

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
goncik - Superbojownik · przed dinozaurami
:ircopek
AD3) Bo to jest uczeń który nie umie jeździć na motocyklu. A jak się to gdzie się nauczył? Na zamkniętym placu? Wątpię. Wg prawa nie umie jeździć i dać takiej osobie motocykl 500cc z mocą 120 KM to idiotyzm, kto by taki motocykl ubezpieczył? W skrócie za duże ryzyko wypadku.

AD1) No tu masz racje.. trochę. Zdefiniuj samochód dostawczy. Ja mam osobówkę prawie 5 m a dostawczakiem nie jest. Ogólnie to powinno być wyprostowane.. ciężarówka to nie Seiczento z kratką! Póki co to na prawko kat B nie zdajesz z przyczepką, choć potem część ludzi z nią jeździ - to kwestia wprawy. Wprowadzając obowiązek zdawania z przyczepką też nie jest ok bo sa ludzie którzy nigdy przyczepki ciągnąć nie będą.

AD2) Proste jak barszcz... Koszty. Laweta lub przyczepka z plandeką jest tańsza. A z drugiej strony dopuszczalna masa ciągniętej przyczepy jest opisana w instrukcji samochodu, przyczepa pow jakiejś masy musi mieć swój własny hamulec. Ogólnie prowadzenie takiego zespołu pojazdu nie różni się od prowadzenia lżejszej przyczepy. Im cięższa przyczepa tym mocniejsze auto musi być i stosunek mas powinien być zachowany.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
baszar - Superbojownik · przed dinozaurami
Ad 1. Jednak zdecydowana większość osób z B jeździ osobówkami.
Poza tym samochód to nie samolot. Nie ma szkolenia na konkretny typ. I tak kategorii praw jazdy jest od groma i ciut ciut. Przeciętnie sprawny kierowca kat. B jest w stanie bezpiecznie poprowadzić furgonetkę. Przecież nie różnicujemy kategorii na smarty i maybachy.

Ad 2. Bo jest taniej. A większość klientów kieruje się ceną a nie jakością. I większość będzie jeździć właśnie terenówką (czy po zmianie przepisów podatkowych pickupem ) ze stosunkowo niedużą przyczepą (np. z łódką czy quadem).
Poza tym: nie wiem jak jest z kursem doszkalającym i na przewóz rzeczy/towarów - czy czasem nie jest któryś wymagany na "kierowce zawodowego" furgonetki, czy dopiero na C i D.

Ad 3. Bo na ścigaczu mógłby bardzo łatwo zrobić sobie i innym kuku. Tu instruktor nie wciśnie hamulca.

A ogólnie: są różne szkoły jazdy i różni kierowcy. Znam człowieka, który po wypuszczeniu ze szkoły (czyli po egzaminie wewnętrznym) nie potrafił ruszyć z miejsca. Po ponownym kursie - już u porządnego instruktora egzamin zdał za pierwszym razem. Sam miałem szczęście szkolić się u świetnego instruktora, który najpierw sprawdził ile umiem, uświadomił mi jak mało a potem wziął się za naukę. Odpowiedzialni kierowcy znają swoje ograniczenia i np. przed ciągnięciem przyczepy kempingowej doszkolą się - manewry na parkingu albo w porządnej szkole jazdy. A inni będą jeździć niezarejestrowanym motorem bez uprawnień - bo konsekwencje złapania są mniejsze niż gdyby mieli kat. A.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
ircopek - Superbojownik · przed dinozaurami
Nie zgodze sie z Wami.
Instruktor zazwyczaj jedzie za kursantem na motocyklu lub w aucie. Wiec nic nie zrobi.
Inaczej jezdzi sie osobowka/terenowka+przyczepa a inaczej 5-7 metrowym dostawczakiem+przyczepa (auto/przyczepa doladowane zgodnie z przepisami). Dlaczego? Ciezkie, dluzsze i na zakretach inaczej zachowuje sie, cofanie TYLKO NA LUSTERKACH.
Gdyby OSK wymusily jazde z przyczepa oraz dostawczakiem (zaladowanym do ok. 3300kg) to kursanci nie mieliby wyjscia chcac zaliczyc kurs.


Wiele razy widzialem jak osobowka zablokowal TIRowi/Autobusowi mozliwosc skretu. Jak jezdzilem w kurierce to kilku debili zignorowalo fakt, ze zostawilem wiecej miejsca i moge miec doladowane auto do 3,0-3,5 tony.
Na dwupasmowym odcinku A4 polski TIRowiec tez zmusil mnie do naglego hamowania, bo zachcialo sie mu wyprzedzic kolege.

Znam osobiscie ludzi, ktorzy nie potrafia cofac - nawet po 29 latach jazdy.
Jakis czas temu w mediach mowili o 18latce, ktora wjechala pod pociag - ona zginela a instruktor w stanie ciezkim. Innym razem slyszalem o babce (miala juz prawko), ktora pomylila na placu pedaly. Efekt? Naruszona konstrukcja budynku, instruktor mial polamane nogi.


Goncik: auto dostawcze - mam na mysli pojazd typu Jumper, Vito, Transit.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
pietshaq - Szkielet Szachisty · przed dinozaurami
Prawo jazdy to w ogóle jest pomyłka. Słyszałem parę razy o tym, jak ktoś bez prawa jazdy jeździł przez 30 lat, aż go złapali. Złapali, ukarali, ale... właściwie za co? Nie umie jeździć? Przecież pokazał, że umie. Jeździ niebezpiecznie? Wręcz przeciwnie, aż za ostrożnie (żeby nie wpaść), ale na pewno bezpiecznie, bo inaczej złapaliby go wcześniej.

Całość przepisów zorganizowana jest idiotycznie. Ktoś ustawia znak ograniczenia do 70. Czyli co, jeśli kierowca bezwypadkowo przejedzie tamtędy 81 kilkanaście razy, to znaczy, że niebezpieczny wariat i należy zabrać prawko? To w takim razie w drugą stronę też powinno działać: jeśli jedzie 70-tką, to wypadki powinny obciążyć konto tego, kto ustawił znak. Że warunki pogodowe były gorsze? Zgoda, kierowca powinien się dostosować do warunków, ale jeśli nie pozwalamy kierowcy dostosować do dobrych warunków prędkości wyższej, to nie należy karać jego za to, że nie dostosował do złych warunków prędkości niższej! Po to przecież wymyślono samochody - nie żeby przemieszczać się bezpieczniej, bo każdy idiota wie, że bezpieczniej jest pieszo (poza jednym idiotą z HP), tylko po to, żeby było szybciej kosztem bezpieczeństwa. Dowód? Proszę bardzo - już w 1895 roku w Europie była pierwsza śmiertelna ofiara automobilizmu. Brytyjka wpadła pod samochód pędzący 6 km/h, czyli tyle, co dobry piechur. I jakoś nie domagano się, żeby zlikwidować samochody, choć wiadomo było, że skoro można zginąć pod samochodem jadącym z taką prędkością, to tylko likwidacja samochodów zlikwiduje śmiertelne ofiary wypadków.

Jasne, od kierowcy powinno się wymagać bezpiecznej jazdy. Uwzględniającej warunki. Natomiast dojechanie z punktu A do punktu B bez spowodowania kolizji powinno być traktowane jak dowód, że kierowca jechał wystarczająco bezpiecznie uwzględniając wszystkie warunki: pogodę, swoje umiejętności, dyspozycję dnia, stan samochodu, a nawet coś tak niemożliwego do przewidzenia przez samego kierowcę, jak zwykłe szczęście. Że nie jego zasługa? A co za różnica, skoro dobrze się dostosował? A może to wobec tego nie szczęście i właśnie jego zasługa, tylko on jest jedyną osobą na świecie zdolną to zrozumieć?

Pozdrawiam,

--
Pietshaq na YouTube

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
ircopek - Superbojownik · przed dinozaurami
Cos w tym jest.
Sam wiele razy przekraczalem znaczaco predkosc nie powodujac wypadku/kolizji. Czesto widzi sie lub slyszy sie o wypadku przy mniejszej predkosci - nawet tej zgodnej z przepisami. W dodatku duzo znakow w PL jest ustawianych idiotycznie. Gdy jezdzilem w kurierce to na A4 bylo ograniczenie (na pewnym odcinku) do 100km/h. A smialo mozna bylo jechac nawet i ponad 150km/h.

Wiele tez mowi/pisze sie o wypadkach z winy predkosci lub ew.kierowcy. Ale czemu nikt nie wspomni o stanie drog?

Mimo wszystko powinno poprawic sie szkolenie kierowcow. Natomiast Policja oraz Straz Miejska powinna ostro karac kierowcow ignorujacych przepisy!!

Netzach
Netzach - Superbojownik · przed dinozaurami
ircopek - parafrazujac to co powiedziales mozna stwierdzic - setki razy przebiegalem przez tory/skakalem do plytkiej wody ergo jest to zupelnie bezpieczne. Rzecz polega na tym, ze wypadkow nie ma sie, az sie je ma - ograniczenia predkosci
1)ogolne wiec nikt nie wola holowczyca zeby sprawdzal kazdy odcinek drogi czy aby nie da sie pojechac szybciej
2) zanizone, bo zawsze jednak w razie wypadku ogranicza to szkody a nawet zapobiega wypadkowi - przy 120 na godzine mozesz juz nie opanowac auta, przy 90 jeszcze ci sie to uda - zdarzysz wyhamowac, odbic.
Jesli uwazasz ze stan drogi jest zly to zwolnij i zglos do odpowiedniej instytucji koniecznosc naprawy. Zly stan drogi nie uprawnia cie do lamania przepisow.
Oczywiscie wypadek mozna miec przy kazdej predkosci, co nadal nie jest argumentem.
Jak dla mnie najwiecej wypadkow powoduja nie ci kierowcy, ktorzy przekraczaja predkosc ale ci ktorzy sa po prostu bezmyslni i glupi, nie zdaja sobie sprawy jakie szkody moze wyrzadzic tona (lub duzo wiecej) rozpedzonej stali.

--
Cinebench R10 = 19867

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
ircopek - Superbojownik · przed dinozaurami
Netzach
Nie do konca zgadzam sie. OSK powinny rzetelnie nauczyc dana osobe. A nie olewac to.

A jesli kobieta-kierowca jezdzaca 29lat osobowkami ma problem z:
- parkowaniem
- podstawowymi czynnosciami typu wymiana kola, uzupelnienie/dolanie np oleju, plynu do spryskiwacza
- i faktem ze nie pojedzie dostawczakiem jako kierowca/pasazer? To wina tylko jej glupoty czy wspanialego kursu na ktorym nie uczyli?

Netzach
Netzach - Superbojownik · przed dinozaurami
:ircopek
Nie wszystkiego da sie nauczyc - niektorzy ludzie sa po prostu glupi i nie powinni moc prowadzic. Niestety nasz system jest zbudowany tak ze jesli raz zdasz to mozesz jezdzic do konca zycia praktycznie. Co do zmiany opony etc to tak naprawde nie jest to umiejetnosc konieczna szczegolnie ze mozesz sobie wykupic asistance lub wjechac do najblizszego serwisu ktory ci to zrobi.

--
Cinebench R10 = 19867

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
ircopek - Superbojownik · przed dinozaurami
OK. W pewnym sensie masz racje.
Kiedys rozmawialem z facetem z Assistance. Wzywali go z okolic Bedzina pod Zakopane do zmiany kola. Efekt? Dluzej jechal w jedna strone niz trwala wymiana kola.

Gdy kursant placi za kurs/szkole to wymaga konstruktywnej nauki a nie ignorowania.

indy65
indy65 - Superbojownik · przed dinozaurami
Gratuluję naiwności. Tam, uczą sposobów na zdanie egzaminu. Nikt tam Cię nie nauczy jeździć samochodem. Kiedy, natomiast już mamy "prawko", zaczynamy się uczyć jak jeździć.
Zazwyczaj, powinno się, poświęcić pierwszy wózek na złom.
Amen't.

vovazilvova
Ad 1. Jeżdżenie busem nie jest ani trochę trudniejsze niż jeżdżenie osobówką. Gdy pierwszy raz wsiadłem do busa, to przyzwyczaiłem się po paru minutach, jak do każdego innego auta. W busie niektóre manewry robi się łatwiej niż osobówką dzięki ogromnym lusterkom. Np. cofanie jest bardzo proste, pomimo tego, że z tyłu nie masz szyby. W dużych lusterkach widać tylne koła i dzięki temu doskonale widzisz pozycję swojego auta względem otoczenia.
Musisz tylko pamiętać, że bus jest szerszy.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
iwaaa - Superbojowniczka · przed dinozaurami
Nie przesadzajcie z tymi mającymi "29 lat" prawko porównując do obecnych czasów. 30 lat temu zupełnie inaczej zdawało się na prawo jazdy i doskonale rozumiem, że taka osoba może nie umieć nawet wycofać się parę metrów.
Proste 2 przykłady : moja matka zdawała egzamin (ok. 30 lat temu) w ten sposób, że musiała przejechać samochodem parędziesiąt metrów i wjechać do bramy maluchem, moja ciotka (zdawała chyba wcześniej jeszcze) wystarczyło, że przejechała kawałek ulicy.
To już późniejsze placyki miały więcej sensu.
Niektórzy na kursach naprawdę uczą się jeździć, chociaż teraz może rzadziej niż kiedyś. Mi np. rodzice nie dawali samochodu do nauki żadnej i uczyłam się na kursie. Było to jakieś 15 lat temu.
20 godzin jazd dla osoby, która nigdy nie jeździła niczym to tylko nauka placu plus parę godzin po mieście. Przy tym nie ma szansy nauczyć się wyczuwać inny samochód jeśli miało się do czynienia z jednym i tylko jednym.
Zebrało mi się na wspominki
Ja np. uczyłam się na dwuletnim uno. Szło ok, ale na egzaminie dostałam jakiegoś zdezelowanego nastolatka uno i nie umiałam sobie poradzić ze źle ustawionym sprzęgłem - samochód na egzaminie mi zgasł 2 razy i powiedziano mi do zobaczenia na następnym egzaminie.
Co ciekawe mimo to, po zdobyciu prawka, przyzwyczajenie się do swojego pierwszego samochodu (peugeot 405) zajęło mi faktycznie parę minut, mimo, że samochód większy.

Moim zdaniem na kursach powinno być dużo więcej godzin praktyki i na kilku samochodach. Tyle, że to powiększyłoby koszty kursów.
Co do tych co "umieją a prawka nie mają" i owszem zdarza się, tyle, że też kiedyś zaczynali, pytanie czy chcielibyście by każdy tak zaczynał, powodując potencjalne zagrożenie dla innych?

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
ircopek - Superbojownik · przed dinozaurami
:indy65: dokladnie. Zreszta nawet WORDy maja w dupie osoby egzaminowane i nie potrafia zgodnie z wytycznymi przeprowadzic egzaminu (dot.danej kategorii)

:vovazilvova: Jednak zapominasz tez o innej kwestii. Dostawczaki potrzebuja tez przy skrecie wiecej miejsca oraz ich waga jest wieksza niz osobowki. I zauwaz, ze wiele kobiet-kierowcow nie odwazy sie prowadzic takiego auta. A jeszcze jak slysza o 6-7 metrowym aucie to dla nich taki pojazd jest nie do opanowania.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
iwaaa: Moje szkolenie wyglądało tak, że wsadzono mnie do auta i jak opanowałem sprzęgło, to pojechałem w trasę dookoła miasta (spociłem się wtedy jak ...), a kolejne (2/3 godzinne) spotkania zaczynały się od 2 łuków, a potem cały czas po mieście.

No ale za dobrego instruktora trzeba też zapłacić, to inna sprawa...

--
No co się gapisz? Fajnej sygnaturki nie widziałeś?
Piszę poprawnie po polsku.
Forum > Inteligentna jazda > Prawo jazdy
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj