Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Kawały Mięsne > Mknąc PKP-em po kraju. Taa, mknąc...
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kukulsky - Superbojownik · 3 miesiące temu
Podróże to zawsze szansa na przygody, zabicie nudy i wzbogacenie życiowych doświadczeń na wielu obszarach, zwłaszcza podróże pociagiem, gdy animatorem zabawy jest PKP.

Wyjazd weekendowy z małżonką z Łodzi do Poznania w piątek po południu; dzieciaki porozdzielane dziadkom; robota w korpo ogarninta i można wylogować się do życia wcześniej; bilety dla dwójki dorosłych niecałe 30 pln po zniżkach - no czy to nie brzmi legancko? Autem niby wygodniej, ale jakby se podliczyć obecne ceny benzyny, mandaty i autostradę to ciuchcia wydawała się ze wszech miar korzystna. Myk, niecałe 3,5 godzinki podróży i całe popołudnie w stolicy Wielkopolski dla siebie. Plan bez wad normalnie.

Pociąg pośpieszny Łódzkich Kolei Aglomeracyjnych (numer ŁP 17111) o 12:59 wesoło wyruszył z Łodzi by o 16:20 według rozkładu wjechać na stację docelową Poznań Główny. Ale wszechświat miał nieco inne plany i zamierzał dorzucić kilka niespodzianek.

Przez pierwsze 6 stacji trasa przebiegała standardowo: miarowy stukot kół, malownicze krajobrazy za oknem, słoneczne popołudnie, mała awantura z panią konduktor/kierownik pociągu na temat zniżki na nasze bilety i posiadane karty dużej rodziny, przyjazd na kolejne stacje, dosiadający się pasażerowie i odjazd w dalszą podróż. W takiej sielankowej atmosferze dojechaliśmy do Łasku.

Przyjazd był, natomiast zabrakło odjazdu. Po kilkunastu minutach pani kierownik przybyła z nowiną, że na dalszej trasie koło Sieradza było potrącenie kogoś ze skutkiem śmiertelnym, oba tory są zablokowane, przed nami w pociagowym korku już od godziny stoją dwa składy i czekamy teraz na decyzję gliniarza i prokuratora, kiedy ruszymy.

Siła wyższa, zdarza się czasem niestety taka tragedia, nic na to nie poradzimy. W takich sytuacjach czynności trwają dość długo. Tu u nas w sumie początek podróży i sporo drogi przed nami. Słoneczko świeciło, niby jakaś kanapka i woda były w plecaku, ale wokół ani otwartego sklepu, ani remizy, by się zaopatrzyć na nieprzewidziane godziny czekania.

Po kolejnej godzinie dostaliśmy informację, że mamy wysiąść z pociagu (ten zostaje), przejść na drugi peron, gdzie podjedzie pociąg osobowy z Łodzi do Ostrowa Wielkopolskiego (najwyraźniej jadącego tam innym torem), i po dotarciu tamże "zobaczymy co dalej". Takowoż wszyscy uczynili; jedna pasażerka nieomal wj*bała się pod inny nadjeżdżający z naprzeciwka pociąg, bo przecież skoro "tamten zapierdziela to ja przejdę niemal na styk". Dosłownie 5 sekund brakło, by zafundowała wszystkim zgromadzonym rekonstrukcję wypadku na żywo, serio, zrobiła się cisza, nie licząc trąbienia tego pociągu.

W końcu udało się i pasażerowie pociągu A dosiedli się do pasażerów pociągu B, tworząc sumę pasażerów A+B=C gdzie C>D (D liczba miejsc w pociągu). Obliczenie czasu trwania podróży do miejsca docelowego byłoby tutaj zadaniem z gwiazdką, zwłaszcza biorąc pod uwagę ruch jednostajne opóźniony i dalsze czynniki i informacje, o których jeszcze natenczas wiedzieć nie mogliśmy

Do Ostrowa mieliśmy przyjechać o 16:20, by o 16:40 ruszyć do kolejnym pociągiem do Poznania. O godzinie 15:48 dotarliśmy do miejscowości Opatówek przed Kaliszem, z której odjazd miał być o 15:49 i ok. 16:20 (friendly reminder: planowy przyjazd tym pierwszym pociągiem ŁP17111 do stolicy WLKP) zaczęliśmy się zastanawiać, czy w końcu ruszymy. Dyspozytor stwierdził,że tamtem pociag do Poznania o 16:40 na nas nie poczeka - bo są przecież jeszcze inne połączenia, następne na przykład za kolejne 1,5 godziny, i się wziął i rozłączył. My to w sumie żadnych planów poza odpoczynkowymi nie mieliśmy, ale były osoby, które miały przesiadki do innych miast, była nawet pani, która miała wylot samolotowy z Poznania, a utknęła bez opcji zdążenia (wzięła w końcu taksówkę, ino 130 km). Sytuacja znowu stawała się napięta jak plandeka na żuku, zaczęliśmy też wtedy snuć z innymi pasażerami plany np pędzenia bimbru skoro mamy spędzić tu razem resztę życia. Z jednej strony też żałowaliśmy, że nie wzięliśmy ze sobą browarów w podróż. Z drugiej strony, podróż trwała już tyle, że byśmy je dawno wypili, bylibyśmy zapewne niedopici i jeszcze bardziej rozdrażnieni.

I nagle dowiedzieliśmy się od pani kierownik o przyczynach tej przerwy! Mianowicie jedną stację przed Kaliszem popsuł się inny pociąg. Broken, garbage, kaputt. A z uwagi, że jest tam tylko jeden tor, to musimy podjechać i naszym pociągiem przepchnąć tamten do Kalisza, odstawić go na boczny tor i dalej ruszyć do Ostrowa! Reakcja publiczności zgromadzonej w pociągu była taka, jakby sam Rafał Pacześ ją ogłosił, jeden ogromny wybuch śmiechu. Absurd i niespotykaność sytuacji uratowało chyba życie pani kierownik.

Ruszyliśmy zatem ku dalszej przygodzie, ratować pasażerów popsutego pociągu. Dotarliśmy do stacji Kalisz Winiary, wokół której jest zupełne nic, drzewa, jezioro, a by dotrzeć do drogi asfaltowej trzeba zrobić całkiem przyjemną wycieczkę. Tutaj oczekiwał na nas, że tak się wyrażę, pociąg do pchania. Kilkanaście minut trwały czynności zaczepne, po czym szarpło, j*bło i nasz pociąg zgasł.

Okazało, że podłączenie pociągu do pociągu to nie takie hop siup, jak podłączenie się do wifi somsiada. To nie jest takie hip hop jak podłączenie ładowarki do telefonu. To nie jest nawet takie hula hop, jak podłączenie płyty indukcyjnej 400V do instalacji elektrycznej. Pan maszynista robił co mógł, trzeba było przepompować jakieś powietrze do tamtego unieruchomionego pociągu, w miedzyczasie wyłączona była klima, żeby nie nadwyrężać elektryki, dzięki czemu stanie w słońcu zaczęło doskwierać, zwłaszcza tym, którym skończyła się już woda na tą trzyipółgodzinną podróż (była już 17:30, a my ciągle jeszcze przed Kaliszem).

W pewnym momencie przez pociąg przeszła pani konduktor, mówiąca jakieś liczby. Wskazała na mnie: "46". Na małżonkę "47". Szła i liczyła pasażerów. Nie wiem, liczyła ile browarów mają dostarczyć? Ile worków na ciała? Rozwiązywała tamto zadanie z gwiazdką? Liczyła ochotników do jakiejś "Squid Games PKP edition" lub alternatywnego przepchania tamtego pociągu?

W końcu udało się podłączyć pociagi. I o godz 17:50 powoli jak żółw ociężale ruszyła maszyna po szynach ospale, szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem itd. Prawie jak w wierszu Tuwima, tylko trzeba pominąć ten fragment o przyspieszaniu. Reasumując i delikatnie mówiąc, no nie zap**rdalaliśmy wtedy, powiem Wam.

Ale dostaliśmy kolejne instrukcje na dalszą podróż. Mamy wysiąść nie w Ostrowie, tylko w Kaliszu, i z Kalisza pojedziemy znowu jakimś innym składem (i tak przez Ostrów, bo to jedyna trasa) do Poznania. Jednakowoż tamten skład ŁKA jeszcze nie przyjechał i bedziemy mieli na niego poczekać, co biorąc pod uwagę dotychczasowe wydarzenia, nie gwarantowało tego o której przyjedzie, czy przyjedzie, i czy wogóle istnieje.

Umówiliśmy sie z zapoznanymi pasażerami w naszym wagonie, że kupujemy browary teraz w Kaliszu. Jak przyjedzie pociąg, a delegacja z piwem nie zdąży jeszcze wrócić ze sklepu to blokujemy skład z hasłem "My czekalismy na was, teraz wy poczekacie na nas". Jednak plan był lepszy tylko w teorii, praktyka okazała się niemożliwa, bo po przyjeździe do Kalisza mieliśmy tylko 9 minut do przyjazdu tamtego kolejnego pociągu. Za krótko, choć próby poszukania pobliskiego sklepu oczywiście zostały poczynione. Można było oczywiście zostać w Kaliszu i poczekać na jeszcze następny pociąg, ale wygodnicka opcja dotarciakurwawkońcu do Poznania zwyciężyła.

Zatem za chwilę pojawił się na horyzoncie pociąg ŁKA do Poznania. Skumulowana ilość pasażerów z dwóch pociągów stawiła się na peronie, z łokciami gotowymi do wywalczenia sobie miejsca. Taką gotowość do walki i taki zapał widziano u mas ludzkich ostatnio na otwarciu Lidla w Żyrardowie wiele lat temu. O 18:19 maszyna losująca była pusta, nastąpiło zwolnienie blokady... i z miejscami nie było tak źle...

Bo

Okazało się,

Że oto podjechał pociąg ŁKA ŁP17111, ten sam, którym o 12:59 wyruszyliśmy z Łodzi w tą wyjątkową podróż; z którego zostaliśmy wypędzeni w Łasku, by tułać się po innych pociągach; z tą samą panią kierownik, z którą pokłóciliśmy się na początku o zniżki na KDRy. I to właśnie ten pociąg, jadący już nie jako osobowy, a osobowy przyśpieszony, dowiózł nas już bez żadnych dodatkowych (jeszcze by chcieli, ha!) przygód do Poznania. O godz 20:03 postawiliśmy swe stopy na pyrlandzkim peronie, a piwo "Tey", które umęczeni otworzyliśmy do upragnionego posiłku pół godziny później smakowało najlepi na świecie.

mika_p
mika_p - Superbojowniczka · 3 miesiące temu
Taka przygoda za niecałe 30 pln! Z suspensem, tajemnicą i jeszcze dobrym zakończeniem!

--
I'm a Black Magic Woman

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
oldbojek - Superbojownik · 3 miesiące temu
Jakbym czytał @i10

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
mayac - Superbojownik · 3 miesiące temu
coraz bardziej pojebane te zadania na obliczanie czasu pociągu

--
Duduś będziesz dyndał!

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Gogosiek - Superbojowniczka · 3 miesiące temu
Niby przeczytałam, ale niewiele z tego wiem, bo przez większość lektury po głowie kołatało mi się jedno pytanie: W co chciałeś się zaopatrzyć w remizie?
Ostatnio edytowany: 2022-06-06 20:46:27

--
"Raz się żyje! Na szczęście..."

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kukulsky - Superbojownik · 3 miesiące temu
@Gogosiek no jak to nie wiesz.
"Karol Strasburger mode on"
Chciałem UGASIĆ pragnienie!
"Karol Strasburger mode off

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
krzycz22 - Superbojownik · 3 miesiące temu
lata mijają, a poziom koordynacji i komunikacji w ełce jak w dawnych PR w 2010...

Czyli w zasadzie bez zmian odkąd pamiętam


P.S. Za opóźnienia należy się jakaś rekompensata. Grosze, bo grosze, ale wyślij im reklamację mailem i zobacz czy w odpowiedzi dostaniesz maila z załącznikiem będącym... zeskanowanym i podpisanym wydrukiem odpowiedzi

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Gogosiek - Superbojowniczka · 3 miesiące temu
@kukulsky o ja głupia

--
"Raz się żyje! Na szczęście..."

ser_visant
Panie, ostatnio podobne jaja miałem w Cywilizacji.
Zachciało nam sie wycieczki do Londynu (przedpandemiczne czasy)

Kupiliśmy bilety na 1 klasę bo ze zniżką to taniej niż na klasę standard.
W momencie rezerwowania biletu przez internet (a co) dowiedziałem się że w związku z remontem na właściwej trasie jest komunikacja zastępcza na jej części (od Lester)

Jednocześnie była opcja pojechania na około na tym samym bilecie (przez Piterboro) i dzięki temu oszczędzało się godzinę czasu

Oczywiście:
- nasz pociąg przyjechał z opóżnieniem ze względu na zamarzniętą zwrotnicę koło Szefild
- nie zdążyliśmy na połączenie na regionalny z Nottingham
- następny co jedzie za godzinę zebrał ludzi z 2 pociągów co wpadli na ten sam pomysł co my i dodatkowo nie działało tam ogrzewanie. Na szczęście. Bo tak nabitego pociągu to dawno nie widziałem. To ludzie "nachuchali" i nagrzało się "samo"
- kolejna przesiadka w Grantam, okazuje się że poprzedni IC jest opóźniony o 40 minut, jednak te tłumy na stacji zapchały tak skład 9 wagonowy że w 1 klasie stanie na baczność jako opcja skutecznie znechęciła nas do podrózy
- planowo następny IC miał być za 15 minut (są co godzinę)
- odwołali go
- za kolejną godzinę dojechał zgodnie z rozkładem następny
Dojechaliśmy na Kingskross po 5 godzinach.
...
Planowo 2½-3 godziny miało być
Albo z autobusem zastępczym 4 godziny tamtego dnia...

P.S. Bilety powrotne do Londynu (140mil) na 2 osoby (ze zniżką) na 1 klasę to było jakieś £130. Cena obejmuje jakiolwiek typ pociągu kursujący po tej trasie (ale to dokładnie trzeba sprawdzać po kodzie na blankiecie albo w momencie kupna)

--
Wioskowy głupek

k0curek
k0curek - Superbojownik · 3 miesiące temu
@krzycz22

"Opóźnienie pociągu wzrosło do 48 godzin, w związku z czym państwa bilety straciły ważność. Kara za jazdę bez bez ważnego biletu wynosi 500 zł"

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
jacko611 - Superbojownik · 3 miesiące temu
@mika_p morderstwem...

mika_p
mika_p - Superbojowniczka · 3 miesiące temu
@jacko611 O, kurde, przeoczyłam ten kawałek, muszę przeczytać jeszcze raz

--
I'm a Black Magic Woman

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
krzycz22 - Superbojownik · 3 miesiące temu
@k0curek tu nawet 48h nie trzeba czekać, bo:
1. Bilet TAM jest ważny 6h od planowej daty wyjazdu ze stacji początkowej wskazanej na bilecie
2. Bilet T/P jest ważny we wskazanym dniu, TAM i POWRÓT muszą się zamknąć w 24h

;)


A przy okazji - do takiego Kutna, połączenia z Łodzi Kaliskiej są:
1. bezpośrednie
2. z przesiadką w autobus w Łęczycy
3. z czekaniem na przesiadkę w Zgierzu

Czyli podróż od 1h do 2,5h. I to też zależy które połączenie w danym dniu
Ostatnio edytowany: 2022-06-06 22:30:33

empatyczna
empatyczna - Gołota Poezji · 3 miesiące temu
@kukulsky

Wspaniała relacja i najważniejsze, że cali i zdrowi dotarliście na upragnione miejsce.

--
Czy można spełnić wszystkie swoje marzenia? Tak, jeżeli będziesz miał/ła jedno marzenie, które brzmi: chcę osiągnąć w życiu tyle, ile tylko zdołam./moje/

konwalia
konwalia - Superbojowniczka · 3 miesiące temu
Ha!
Jakiś czas temu kolega wracał z Przemysla(?) lub czegoś równie egzotycznego z delegacji. On i jeszcze delegantka próbowali znalezc kawałek.przedxialu, ale nie szło. To znaczy wolne miejsca były, a i owszem, ale częściowo już pozajmowane przez mniejszości narodowe na speedzie. Tu ktoś dokonywał białej transakcji, ów napierdalał się z drugim o źle wydana resztę, ktoś jeszcze rzygal, następnemu zza pazuchy błysnął nóż. Przerażeni znajomi czmyhneli do Warsu, gdzie zamówili po herbacie i zamierzali PRZETRWAĆ. Z takim samym zamiarem nosił się też profesor UJ wracający z sympozjum. Poprosił jedynych niezakapiorow w przedziale, by pozwolili mu się dosiąść, bo w grupie raźniej. Po czym zaproponował po łyku piwa kraftowego, które wiózł komuś w orezencie, ale oszczal obdarowywanie, gdy okazało się, że być może to.ostatnie piwo.w życiu. No i sączyli tak ten browar miodowy z białych kubeczków, gdy nagle wyroslo obok nich zjawisko w mundurach, z opaskami jakiejś straży pogranicza czy coś, że złym spojrzeniem i naładowana bronią.
- Tu nie wolno spożywać alkoholu - zaryczało zjawisko.
Resztę podróży przetrwali na relanium, które koleżanka szczęśliwie zapakowała przed podróżą w urocze zakątki Polski B....

--
www.polish-centre.org

sawat
sawat - Superbojownik · 3 miesiące temu
Cudze chwalicie, swojego nie znacie ;)
Ja miałem okazję przez około 2-3 miesiące jeździć kolejami Holenderskimi.
Miałem kontrakt w Amsterdamie, a że biuro było na przeciw stacji a korki niemiłosierne (remont autostrady), a dodatkowo nie przysługiwał mi parking ... to postanowiłem dojeżdżać pociągiem.
Kupiłem taki tani 'miesięczny' na 'po godzinach szczytu' czyli 8:30 - 14:30 i po 18:00.
No i ... trochę się wyleczyłem z kolei.
W zasadzie plus był taki że baaaardzo dużo czytałem

Dojazd nie powinien zajmować dłużej niż 45 min (z reguły 35), ale nie pamiętam tygodnia aby coś się nie wydarzyło( raz albo i więcej).
Z reguły to największym koszmarem NS (takie PKP) były liście.
Z powodu liści z reguły opóźnienia sięgały około 20-30 min.
Drugim na liście (nie wykluczającym się z liśćmi ) były problemy z 'rogatkami', gdzie automatyczna komunikacja powiadamiająca czy są zamknięte czy nie, nie działała.
W wyniku tego albo staliśmy czekając na zmiłowanie albo w porywie litości turlaliśmy się 5km/h aby sprawdzić czy jest 'OK'.
Ostatecznym ciosem (wieczornymi porami) były przymrozki!
Tu nie było litości, trzeba było czekać aż ktoś dojdzie do zwrotnicy i sprawdzi ją osobiście. Jak rozumiem problemem nie były same zwrotnice, ale informacja o jej ustawieniu, która to w magiczny sposób 'zamarzała' ;)

W praktyce oznaczało to że podróż trwała około 1,5-2 h (kolejowy odcinek)
Podobno miałem wyjątkowego 'pecha' bo trafiłem na modernizacje NS i teraz jest 'OK'... ale na wszelki wypadek już nie korzystam z ich usług.

P.S. Jako późniejszy użytkownik samochodu doświadczyłem problemu 'rogatek' z drugiej strony. Przez pewien czas, były permanentnie korki bo rogatka się nie podnosiła ... a ja mogłem oglądać majestatycznie sunące 5 km/h pociągi

roland26
roland26 - Superbojownik · 3 miesiące temu
W pasku TVP (hrreee.. tfu!) byłoby: WIĘCJ MINUT ZA TE SAME PIENIĄDZE!!!

--

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
mbardos - Superbojownik · 3 miesiące temu
Podoba mi się taka silna, niemal plemienna identyfikacja z innymi pasażerami pociągu. "[...] musimy podjechać i naszym pociągiem przepchnąć tamten do Kalisza". Nie "pociąg, którym jadę z randomowymi innymi podróżnymi musi przepchnąć" tylko NASZ! Nasz pociąg! Przepełniony, opóźniony, ale nasz! To jest ekstra;).

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Another - Superbojownik · 3 miesiące temu
@mbardos Syndrom sztokholmski ;)

vanee
vanee - Superbojowniczka · 3 miesiące temu
@sawat Te liście to jakaś zmora nowoczesnych kolei.
W Szwajcarii będąc na projekcie miałam jedną przesiadkę (tam się inaczej nie podróżuje jak koleją) z lokalnej linii S10 na pociąg jadący poza Zürich. I ten lokalny pociąg ciągle miał opóźnienia właśnie przez liście na torach

Na tyle regularny problem, że jednego dnia komunikat na stacji brzmiał w ten deseń: „Pociąg linii S10 z planowym przyjazdem 7:50 przyjedzie z opóźnieniem 10 minut. Powodem opóźnienia nie są liście. Powtarzam. Powodem opóźnienia nie są liście. [chwila przerwy] Powodem opóźnienia jest wiewiórka. Za opóźnienia bardzo państwa przepraszamy.”

Rozmowa w biurze, gdy przybyłam 15 minut później (pociągi co kwadrans z Głównego):
- Znowu liście?
- Nie, wiewiórka.
- Jakie to nieszwajcarskie.
Ostatnio edytowany: 2022-06-10 10:32:04

--
Forum > Kawały Mięsne > Mknąc PKP-em po kraju. Taa, mknąc...
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj