fulmar's blog

Potwornie absurdalny blog

Pierwszoklasowy sprzed lat

2014-12-25 21:41:05 · Skomentuj
Uprzedzam - pół-hermet, ale fani Monty Pythona zaskoczą od razu.

Liceum, do którego czas jakiś (po którym to czasie przeniosłem się do innego miasta) uczęszczałem, co 5 lat urządza zloty wychowanków w rocznice urodzin patrona. Przy okazji odbywa się wtedy uroczyste ślubowanie pierwszoklasistów.
I na jednym z takich zlotów byłem świadkiem scenki, w której główną rolę grał jeden z organizatorów tegoż ślubowania (uczniowie mieli występować w specjalnych nakryciach głowy, dziś już nie pamiętam jakich). Stał przy drzwiach, wypatrując wchodzących młodych. Jak wypatrzył, odbywał się dialog:
- Pierwsza klasa?
- Tak.
- To proszę tędy, zaraz w lewo i jedna czapeczka dla każdego.

Re: Kobiety za kierownicą, kobiety przy wiosłach...

2014-11-16 14:29:29 · Skomentuj
To to chyba jest uniwersalne...
Raz poszedłem z małżą popływać bączkiem po jeziorze (bączek - łódź wiosłowa, zasadniczo dwuosobowa, bez sternika). Wiosłowałem ja, ale w połowie wyżej wymienioną naszło, żeby też spróbować. Zamieniliśmy się miejscami, wzięła wiosła w ręce, pociągnęła - nawet równo... niestety, idea, że przed odepchnięciem wioseł od siebie należy je jednak z wody wynurzyć, została dostrzeżona po mniej więcej pięciu ruchach z rosnącym zdziwieniem, że z nieznanych powodów stoimy w miejscu.
Do przystani wolałem jednak wiosłować sam (tzn. ponownie zamieniliśmy się miejscami, nie było tak źle, żebym miał ją wysadzić na wyspie). Jeszcze czasem popływamy sobie... ale jednak kajakiem. Do bączka wrócimy. Jak naprawią.

Żulowski

2014-09-14 15:29:57 · Skomentuj
Zdarzyło się lat temu parę.

Moją rodzicielkę dopadł był żul na osiedlu, w rodzaju "pani kierowniczko, tego, etc." i wymógł na niej, nazwijmy to (z braku lepszego określenia), datek. Że nie miała drobniejszych - dostał dychę albo dwie, teraz już oboje nie pamiętamy.

Jakieś dwa miesiące później rzeczona idzie sobie uliczką osiedlową. Naprzeciwko niej - żul. Ona próbuje go wyminąć, ale co zejdzie do krawężnika, to on do tego samego. W końcu... "pani kierowniczko, ja, tego... oddać chciałem".

Ten sam. Oddał. Co do grosza.

Re: Wdech..... wydech

2014-07-05 19:30:12 · Skomentuj
Pionka :spoko :C tylko czemu podpisana CS? :C

Piwno-klauzulowy

2014-06-30 21:11:49 · Skomentuj
Jako, że ostatnio podobno barman może nie podać piwa z sokiem, powołując się na klauzulę sumienia, taka sytuacja może się nie powtórzyć zbyt wcześnie. Do rzeczy: Spory zlot ogólnopolski. Stoimy w kolejce do źródełka w zlotowym lokalu. Kolega przede mną z lekka zbolałym głosem: - Małe z sokiem, proszę. Jako że ogólnie wszyscy się znają, odpalam: - Ja też muszę. - Ale to nie dla mnie! (z lekkim przerażeniem w oczach) - Ja też MUSZĘ. Zrozumienie potwierdziliśmy żółwikiem. Jak zareagowała adresatka tamtego z sokiem, nie wiem. Moja słyszała (akustyka w lokalu była miejscami niekoniecznie korzystna...), ale poczucie humoru ma.

Hermet marynarski

2014-06-26 14:52:25 · Skomentuj
Działo do zwalczania okrętów podwodnych: nadirówka.

Urządzenie wielofunkcyjne

2014-04-12 18:29:56 · Skomentuj
Czego to się można czasem dowiedzieć... ;-)

Karaluszy półhermet

2014-03-29 20:58:04 · Skomentuj
No dobra. Dowcip kumpla, ponoć mu się przyśnił. Ale mam pozwolenie. Rozmawiają dwa karaluchy - modelarze: - Co ostatnio kleisz? - A, przestawiam się na III wojnę światową.

Sądowo-pieniężny

2013-12-08 23:20:39 · Skomentuj
Biczujcie, jak trzeba, szukajka nie znalazła. A powinna, to jest, o ile wiem, kawał zdrowo starszy ode mnie. Hasło: Wittlin - może coś podpowie. Ale do rzeczy. Sędzia: Ale jednak przyzna pan, że ten portfel nie był pański. Oskarżony: No nie był, Wysoki Sądzie, ale te pieniądze wydawały mi się znajome.

Pracowo parkingowy

2013-11-17 21:04:01 · Skomentuj
We wtorkowe przedpołudnia w zakładzie mamy zebrania. Zebrania są przy mikroskopie na 10 osób. Jako że chętnych do oglądania jest więcej, oglądamy obrazki na monitorze podpiętym do kamery na mikroskopie. Ludziska przed monitor biorą swoje krzesła na rolkach. Czasem w "międzyczasie" ktoś się do zakładu dobija. Ktoś wtedy takiego gościa wpuszcza. Ostatnio padło na mnie. Jako, że stawy mam w proszku i prawie zawsze już chodzę o lasce, podjechałem od monitora do drzwi krzesłem. Wracając na miejsce słyszę od koleżanki: - Dasz radę zaparkować? - Nie jestem kobietą. Fochnęła, a jak.
Najpopularniejsze posty
Moje pliki
Moje albumy w Szaffie
Statsy bloga
  • Postów: 0
  • Komentarzy: 0
  • Odsłon: 16638

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi