Szukaj Pokaż menu

Fajne zdjęcia dla dorosłych - A więc po to są pasy w samochodach

224 138  
815   47  
Jeśli przyszedłeś tu, by obejrzeć piękne, relaksujące fotografie - to zapraszam jutro, bo wtedy takie dam. Dziś są tu tylko takie dzikie i niegrzeczne.

Pijane kury, bielizna dla męża i inne anonimowe opowieści

40 633  
258   45  
Dziś przeczytacie m.in. o przerażających dziecięcych zabawkach, będą też pijane kury, seksowna bielizna i randka z dziewczyną z Tindera.

Najdziwniejsze powody, dla których aktorzy nie dostali swoich wymarzonych ról

59 005  
186   26  
Zbyt gruby, zbyt niski, zbyt przystojny, a ten to już w ogóle mógłby zagrać Borata, a nie Jamesa Bonda! - Trzeba przyznać, że aktor starający się o rolę musi czasem nasłuchać się pod swoim adresem rzeczy wyjątkowo wręcz przykrych. Niekiedy też powody, dla których artysta nie dostaje wymarzonej fuchy, są wręcz absurdalne. Trzeba mieć spory dystans do siebie, aby z uśmiechem na ustach wziąć na klatę bezlitosne uwagi filmowców organizujących castingi.

#1. Andrew Garfield może i dobrze prezentuje się w kostiumie Spider-mana, ale paszczę to ma wybitnie szpetną!

Cztery lata przed tym, jak Andrew Garfield, za sprawą tytułowej roli w „Niesamowitym Spider-manie”, stał się artystą szerzej rozpoznawalnym, młody aktor bardzo napalił się na rolę księcia Caspiana w drugiej części ekranizacji „Opowieści z Narnii”.


Chłopak był bardzo zdesperowany, aby zagrać w filmie tej rangi i włożył sporo wysiłku, aby jak najlepiej zaprezentować się na przesłuchaniu. Niestety jednak, roboty tej nie dostał. Zadzwonił więc do swej agentki, aby dowiedzieć się co poszło nie tak. Ta ewidentnie jednak unikała odpowiedzi, więc zirytowany Garfield musiał niemalże siłą wymusić to na niej. W końcu, postawiona przed ścianą kobieta, z rozbrajającą szczerością rzekła: „Oni uważają, że po prostu nie jesteś zbyt przystojny, Andrew…”.

#2. Robert Redford nie może być cieniasem!

W znakomitym „Absolwencie” tytułowym bohaterem był Benjamin - mieszkający z rodzicami, nieco fajtłapowaty chłopak, który nie za bardzo wie czego chce od życia. Trudno sobie wyobrazić w tej roli kogoś innego niż znakomitego Dustina Hoffmana. A jednak o fuchę tę starało się wielu innych, wybitnych artystów. Wśród nich był m.in. Robert Redford – bożyszcze kobiet na całym świecie. Gwiazdor stawił się na przesłuchaniu i od razu usłyszał od Mike'a Nicholsa - reżysera tego filmu, że absolutnie nie wolno mu zagrać Benjamina i w ogóle role przegrywów nie są dla niego.


Artysta trochę się nadął i odrzekł, że przecież może wcielić się w dowolną postać, nawet i życiowych nieudaczników. Filmowiec zapytał więc aktora czy ten kiedykolwiek został odrzucony przez dziewczynę. Redford zrobił zaskoczoną minę i zapytał: „Ale, że w jakim sensie?”. Podobno reakcja artysty wcale nie była żartem – w ten sposób blondwłosy amant sam odpowiedział sobie na pytanie czemu nie może wcielić się w postaci przegrywów...

#3. Zoë Kravitz jest zbyt miastowa, aby zagrać w filmie o Batmanie

Zjawiskowo piękna Zoë Kravitz była jedną z wielu aktorek, które stawiły się na przesłuchaniu do filmu „Mroczny Rycerz powstaje” w reżyserii Christophera Nolana. Aktorka wprawdzie nie wspomina, którą z postaci chciała zagrać, jednak faktem jest to, że dziewczyna musiała obejść się smakiem – dostała zimnego kosza od filmowców, którzy uznali, że artystka jest zbyt „wielkomiejska” i to z góry przekreśla jej starania.


Artystka oczywiście uznała, że prawdziwym powodem tego odrzucenia był jej kolor skóry i nie omieszkała podzielić się tym spostrzeżeniem w mediach społecznościowych (później jednak wycofała te oskarżenia). Na szczęście Zoë dostała od losu drugą szansę i wcieliła się w postać Catwoman w bardzo dobrze przyjętej produkcji „The Batman”, gdzie partnerował jej Robert Pattinson w tytułowej roli.

#4. Tom Holland był za wesoły na przesłuchaniu do „Gwiezdnych Wojen: Przebudzenia Mocy”

W postać Flynna – jednego z bohaterów ostatnich odsłon gwiezdnej epopei, wcielił się John Boyega. Zakusy na tę fuchę miał też Tom Holland, ale robota ta przeszła u koło nosa. Wbrew pozorom problemem wcale nie był kolor skóry artysty, ale jego nieodpowiednie zachowanie na castingu.
„Byłem na jakichś czterech czy pięciu przesłuchaniach... Pamiętam jak graliśmy scenę z tą panią, która miała być dronem. Więc robiłem to wszystko w stylu: „Musimy wracać na statek!”. A ona mówiła: „Plup, bip, bip, bip, bip”. Po prostu nie mogłem przestać się śmiać. Uważałem to za szalenie zabawne. I czułem się z tym naprawdę źle, ponieważ ona bardzo się starała być przekonującym androidem, dronem, czy jak tam się one nazywają. Tak, oczywiście nie dostałem tej roli. To nie był mój najlepszy moment.”
- wspominał aktor.


#5. David Harbour był za gruby, aby… grać grubasa

O znanym z serialu „Stranger Things” aktorze można wiele powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest chudzielcem (chociaż ostatnio wyraźnie dopakował!). Pokaźna tusza miała, według jego agentki, ułatwić mu zdobycie roli ekstremalnie otyłego Bloba w filmie „X-Men: Wolverine". Wiadomo, że wymagałoby to dodatkowej pracy specjalistów od charakteryzacji, ale pewna podstawa byłaby już przez Harboura zapewniona.


Artysta na pełnym luzie podszedł więc do przesłuchania, a pod koniec próbnych zdjęć pozwolił sobie nawet na żarcik - podniósł koszulkę do góry i odsłaniając pokaźną oponę rzekł „Tu jest wasz Blob!”. Niedługo potem David spotkał się z reżyserem tej produkcji, który wprost powiedział, że aktor jest za gruby, aby zagrać tę postać… Jak na ironię ostatecznie do roli tej wybrano Kevina Duranda – faceta, który jest nie tylko szczupły, ale i bardzo wysportowany!

#6. Henry Cavill nie wyglądałby zbyt dobrze jako Bond?

W czasach kiedy agent 007 prawdopodobnie grany będzie przez transseksualnego, czarnoskórego, niskorosłego albinosa identyfikującego się jako snopowiązałka zasilana energią kosmiczną, chciałoby się zobaczyć Cavilla jako czarującego, brytyjskiego szpiega. Aktor ten miał już raz szansę udowodnić, że znakomicie sprawdziłby się jako James Bond. W 2006 roku, licząc sobie zaledwie 21 wiosen, trafił na przesłuchanie do „Casino Royale”. Aktor nie dostał tej roboty, mimo że przed kamerą wypadł ponoć naprawdę nieźle.


Powodem odrzucenia był jego wiek oraz… tusza. Obecny posiadacz najbardziej imponującego sześciopaku w Hollywood nie wyglądał wówczas tak posągowo, jak dzisiaj. Reżyser wprost powiedział mu, że z jego niezbyt dobrze wyrzeźbioną sylwetką może zapomnieć o kandydowaniu do tej roli. Cavill wziął to sobie do serca i przez kolejne lata wkładał sporo serca w treningi i trzymanie odpowiedniej diety. Co, nie da się ukryć – doskonale zaowocowało.

#7. Meryl Streep jest zbyt szpetna aby zostać dziewczyną King Konga!

W 1976 roku, młodziutka Meryl Streep szukała możliwości zabłyśnięcia na dużym ekranie aktorskim popisem, który to stał by się dla niej drzwiami do większej kariery. Okazja taka przytrafiła się, kiedy słynny producent Dino De Laurentiis zabrał się do realizacji wysokobudżetowego remake’u „King Konga”. Streep stawiła się na castingu i usłyszała jak wyraźnie zdegustowany Dino nazwał ją „che brutta” (po włosku – „brzydka baba”), a następnie zwrócił się do swojego syna słowami: „Czemu przyprowadzasz mi tu to obrzydliwe coś?”.


Tak się złożyło, że obecna pięciokrotna zdobywczyni Oscara, znała podstawy języka włoskiego rzekła wówczas: „Bardzo pana przepraszam, że nie jestem zbyt piękna, aby zagrać w "King Kongu"". Ostatecznie rolę tę dostała znacznie urodziwsza Jessica Lange i dzięki temu występowi rozpoczęła swoją długoletnią karierę w kinie.

#8. Ryan Gosling? Wynocha z planu, tłuściochu!

Ale jak to? Ryan Gosling – amant, który z jakiegoś powodu działa na kobiety niczym kocimiętka na śmietnikowego sierściucha miałby zostać odrzucony przez swoją otyłość? Tak właśnie się stało, kiedy Peter Jackson kręcił „Nostalgię Anioła”. Gosling miał wcielić się w postać zdesperowanego ojca zaginionej dziewczynki. W wyniku paru błędów w komunikacji z reżyserem, Ryan uznał, że dostał zielone światło w tworzeniu bohatera, którego miał na ekranie sportretować. Artysta poświęcił się więc i przytył prawie 30 kilogramów. Kiedy wtoczył się na plan Jackson od razu go zwolnił. „Zostałem wówczas gruby i bezrobotny.” - wspominał potem gwiazdor „La La land”.


Źródła: 1, 2, 3, 4
186
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Pijane kury, bielizna dla męża i inne anonimowe opowieści
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu O tym, jak 500 plus doprowadziło do powstania nowego gatunku - Homo Socjalicus
Przejdź do artykułu Jak nie można po dobroci, to trzeba siłą - 7 aktorów zmuszonych do przyjęcia roli
Przejdź do artykułu 17 filmów najczęściej polecanych w komenatrzach na Imgur
Przejdź do artykułu Najbardziej rewolucyjne momenty w historii filmów animowanych
Przejdź do artykułu 10 rzeczy, których być może nie wiesz o biuście
Przejdź do artykułu Głupota czy poświęcenie dla roli? Kto pochorował się na planie filmowym
Przejdź do artykułu 7 rzeczy, których większość ludzi nie wie o... grudniu
Przejdź do artykułu 7 zagadek Mona Lisy. Rzeczy, których nie wiemy o słynnym obrazie
Przejdź do artykułu Czego nie wiedzieliśmy o Cameron Diaz

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą