Szukaj Pokaż menu

Głębokie przemyślenia internautów XCVII

30 590  
180   27  
Zastanówmy się...

Marne pozostałości po niegdyś pięknym hotelu w Redzie

22 731  
123   24  
Hotel Murat w Redzie niedaleko Trójmiasta kiedyś był symbolem przepychu, świetnie prosperujący hotel kojarzył się z pałacem. A dziś... niewiele z tego zostało.

Sprawa Sliwki, która wstrząsnęła nawet najtwardszymi radzieckimi milicjantami

26 137  
171   16  
Są ludzie, o których mówi się, że mają dar od Boga. Za takiego uważano Anatolija Sliwkę, zasłużonego nauczyciela i przykładnego obywatela. Pozwoliło to jednemu z najbardziej krwawych i szalonych maniaków ZSRR przez ponad 20 lat uchylać się od odpowiedzialności i zapewniało mu łatwą komunikację z potencjalnymi ofiarami. Został aresztowany 28 grudnia 1985 r., a wydarzenie to było prawdziwym szokiem i to nie tylko dla mieszkańców miasta Niewinnomyssk.
Kliknij i zobacz więcej!

Anatolij Jemieljanowicz Sliwko urodził się 28 grudnia 1938 roku w osadzie naftowców Izberbasz w Dagestanie. Nieco później jego rodzina przeniosła się do Niewinnomysska na terytorium Stawropola. Tam Anatolij ukończył szkołę średnią i został wcielony do wojska. Po demobilizacji Sliwko dostał pracę w miejscowej fabryce „Azot”.

Kliknij i zobacz więcej!

Młody i energiczny specjalista podjął pracę z młodzieżą i radził sobie bardzo dobrze. Sliwko pasjonował się turystyką i zaraził swoją pasją wszystkich wokół siebie. Wędrówki przez lasy i góry, rafting na rzekach, opracowywanie nowych tras turystycznych – w tym wszystkim Anatolij nie miał sobie równych. Państwo w czasach Chruszczowa wspierało turystykę, a Sliwko otrzymał kompleksowe wsparcie „z góry”.
Wkrótce młody instruktor turystyki otrzymał pomieszczenie na swą działalność. Zaczął tam działać klub turystyczny „Romantyk”, a Sliwko przestał pojawiać się w fabryce. Za zgodą kierownictwa został wpisany jako pracownik warsztatu i stąd otrzymywał pensję, ale był zaangażowany tylko w swój klub.

Wzorowy obywatel i życzliwy rodzinny człowiek

Anatolij Sliwko był wzorowym obywatelem. Nie pił, nie palił, uprawiał sporty, był zawsze schludny, uprzejmy i przyjazny. To prawda, że życie osobiste dyrektora klubu nie układało się – nigdy nie widziano go w towarzystwie kobiet. Ludzie kładli to na karb wielkiej ilości obowiązków Anatolija, który ani przez chwilę nie siedział w miejscu. On sam śmiał się z tego i twierdził, że nie spotkał jeszcze prawdziwej miłości.

Kliknij i zobacz więcej!
Sliwko (w środku) z uczniami

Prawda okazała się dużo gorsza i straszniejsza. Po aresztowaniu Sliwko przyznał się śledczym, że nigdy nie pociągały go kobiety. Zawsze pociągali go tylko przedstawiciele własnej płci i to ci, którzy byli od niego dużo młodsi. Na skłonności Anatolija duży wpływ miała tragedia, która wydarzyła się na jego oczach w 1942 roku. W tym czasie jego rodzina mieszkała pod okupacją niemiecką. Czteroletni Tolik był świadkiem zamordowania chłopca przez nazistę.

Niemiec zastrzelił dziecko na ulicy, a potem wytarł o ciało swój wypolerowany but, zbryzgany krwią. Tolik Sliwko niezbyt dobrze rozumiał, co się stało, ale czuł, że był świadkiem czegoś ważnego, strasznego i nieodwracalnego. Nieco później chłopiec poczuł ochotę na śmierć. Kiedy bawił się w partyzantów z rówieśnikami, prosił o powieszenie go na drzewie. Pewnego razu zabawa prawie zakończyła się tragedią, a Sliwko nawet stracił przytomność.

Psychika Sliwki otrzymała kolejny cios na początku lat 60. Wtedy na ulicy motocyklista potrącił pioniera. Krew na chodniku, biała koszula i czerwony krawat, blada skóra, odrzucona do tyłu głowa nastolatka – wszystko to utkwiło w pamięci Sliwki. Najbardziej jednak zapamiętał wypolerowane buty pioniera i krew. Tak jak wtedy, w 1942 roku. To właśnie te atrybuty zajmowały później ważne miejsce w jego szaleństwie.

Kliknij i zobacz więcej!
Anatolij Sliwko z żoną Ludmiłą

Pomimo swojego homoseksualizmu, Anatolij Sliwko nigdy nie próbował wchodzić w związki z osobami tej samej płci. Co więcej, aby nie wywoływać plotek, ożenił się. Z zewnątrz małżeństwo wydawało się całkiem udane, ale tak nie było. Sliwko w ogóle nie był zainteresowany swoją żoną i ciągle znikał w klubie lub udawał się na wycieczki. Później przyznał, że w ciągu 20 lat życia rodzinnego tylko kilka razy uprawiał seks z żoną. Mimo to para doczekała się dwóch synów: Igora (1971) i Jewgienija (1975).

Klub „Czergid” i pierwsze eksperymenty

Klubowi „Romantyk” Sliwko poświęcał się bez reszty. Bardzo szybko klub stał się miejscem kultowym dla młodych ludzi, a zwłaszcza dla nastolatków. Anatolij zmienił jego nazwę, wymyślając tajemnicze słowo „Czergid” (ros. Чергид – skrót od „Через реки, горы и долины”, czyli „Przez rzeki, góry i doliny”). W Niewinnomyssku dyrektor klubu turystycznego był uważany za pedagogiczny samorodek – dzieci po prostu go uwielbiały.

Kliknij i zobacz więcej!

Sliwko rzeczywiście miał dar znajdowania wspólnego języka z dziećmi. Słuchały go nawet najtrudniejsze nastolatki, z którymi milicja nie mogła sobie poradzić. Anatolij nigdy się nie złościł ani nie krzyczał, starał się traktować dzieci jak równych sobie, a nawet prosił, by nazywały go po prostu Tolik. Co roku w różnych akcjach „Czergidu” brało udział około 1000 dzieci. Za zasługi dla miasta Sliwko w wieku 39 lat otrzymał tytuł Zasłużonego Nauczyciela Szkolnego RSFSR. Później został wybrany do Rady Miejskiej. Nikt nie wiedział, że miły facet Tolik, przyjaciel dzieci i wzorowy obywatel, skrywa straszną tajemnicę. Przez dwie dekady wychowankowie klubu „Czergid” znikali bez śladu. Sam uhonorowany nauczyciel nigdy nie był podejrzewany przez funkcjonariuszy organów ścigania, a nawet czasami brał udział w poszukiwaniach zaginionych.

Wizerunek nieprzytomnego pioniera w błyszczących butach wciąż prześladował Sliwkę. W 1963 roku nie mógł już tego znieść i postanowił odtworzyć tamtą scenę. Anatolij wybrał jednego z wychowanków klubu i zaprosił go do udziału w eksperymencie. Maniak opisywał go jako „tajny eksperyment rządowy”, o którym nie wolno mówić głośno. Eksperyment polegał na sprawdzeniu, jak długo osoba może przeżyć bez powietrza.

Kliknij i zobacz więcej!
Jeden z eksperymentów Anatolija Sliwki

Sliwko zabrał chłopca do lasu i powiesił go na drzewie. Po odczekaniu, aż dziecko straci przytomność, Anatolij wyjął go z pętli i przywrócił mu zmysły. Uczestnik „eksperymentu” miał szczęście i przeżył, ale nie pamiętał, co się z nim stało. To szczególnie spodobało się Anatolijowi, który postanowił kontynuować swoje „badania”.

Ofiary Tolika

Wkrótce Sliwko zaczął regularnie zabierać dzieci do lasu. To wydarzenie zaaranżował uroczyście i tajemniczo. Dzieci składały przysięgę nieujawniania tajnych informacji i były straszone konsekwencjami. Szalony dyrektor klubu zabierał ze sobą do lasu aparat i kamerę filmową – lubił dokumentować wydarzenia.

Kliknij i zobacz więcej!

Sliwko, wieszając kolejnego chłopca na drzewie, chłodno filmował jego konwulsje. Następnie wyjął nieprzytomne ciało z pętli i zaspokoił się seksualnie. Potem maniak przystąpił do udzielania pierwszej pomocy – wykonał sztuczne oddychanie i masaż serca.
Wszystko szło dobrze do 1964 roku, kiedy po raz pierwszy nie udało mu się reanimować nastolatka. Bardzo przestraszony Sliwko wrzucił zwłoki do rzeki Kubań i zniszczył taśmy z nagraniami. Zabójca długo nie znajdował dla siebie miejsca w obawie przed ujawnieniem, ale potem zdał sobie sprawę... że nikt go nie szukał. Ludzie sądzili, że niezbyt zamożny nastolatek uciekł z domu i wkrótce się znajdzie. To pozwoliło Sliwce uznać się za niezniszczalnego i kontynuować chore eksperymenty.

Przez 20 lat „eksperymentów” wzięło w nich udział 49 nastoletnich chłopców w wieku od 10 do 15 lat. Spośród nich 42 przeżyło, a 7 zmarło. Anatolij Sliwko nie bał się już zdemaskowania. Filmował powieszenie i reanimację, a czasem i śmierć ofiary. Kiedy śledczy przejrzeli archiwum materiałów fotograficznych i filmowych maniaka, słabo robiło się nawet najbardziej doświadczonym milicjantom. Sliwko piłował ciała dzieci piłą do metalu, ciął i podpalał buty zmarłych, patroszył zwłoki.

Kliknij i zobacz więcej!
Sliwko z kolejną ofiarą

Maniak wywoływał i trzymał filmy w pokoju fotograficznym klubu „Czergid”. Często oglądał sceny wieszania i ćwiartowania dzieci, co, jak sam wspominał, strasznie go ekscytowało. Co zaskakujące, przez dwie dekady nikt nie zwrócił uwagi na to, że wszyscy zaginieni to uczniowie Sliwki. Bezkarność inspirowała Tolika do nowych zbrodni.

Koniec wilkołaka z Kubania

Sliwko został aresztowany 28 grudnia 1985 roku. W tym dniu obchodził swoje 47. urodziny i był w świetnym nastroju. Zebrał uczniów w klubie i przygotował dla nich poczęstunek. Pojawienie się milicji na imprezie było zupełnie nieoczekiwane. Funkcjonariusze organów ścigania przybyli dokonać rewizji i mieli ku temu bardzo ważny powód.

Kliknij i zobacz więcej!
Dowody znalezione w klubie

Jeden z ostatnich zaginionych nastolatków złamał słowo dane Sliwce. W sekrecie powiedział przyjacielowi, że będzie uczestniczył w eksperymencie Tolika. Przez dwie dekady żaden nastolatek nie wyjawił tajemnicy, dopiero teraz system zawiódł. Pomimo dokładnego przeszukania klubu milicja niczego nie znalazła i już zamierzała odejść. W ostatnim momencie jeden z funkcjonariuszy wpadł na pomysł, aby zajrzeć do pomieszczenia elektrycznego.

W tym pomieszczeniu Anatolij wygospodarował kącik do wywoływania i suszenia klisz fotograficznych i filmowych. Tam przeglądał nagrania i zachowywał dla siebie pamiątki. Od razu odkryto najważniejsze dowody przeciwko maniakowi. Setki fotografii, godziny nagrań, odręcznie pisane pamiętniki, a nawet buty i ubrania ofiar – wszystko znajdowało się w tym jednym miejscu.

Psychologowie, po zbadaniu Sliwki, uznali go za poczytalnego. Jednocześnie znaleźli całą listę wszelkiego rodzaju perwersji: nekrosadyzm, wampiryzm, fetyszyzm, pedofilia. Aresztowanie zasłużonego nauczyciela wstrząsnęło nie tylko miastem, ale całym terytorium Stawropola. W organach rządowych doszło do kilkudziesięciu rezygnacji i zwolnień. Sprawa była na tyle poważna i straszna, że maniak został osądzony w innym mieście i wszystkie rozprawy toczyły się przy drzwiach zamkniętych. Oskarżony został o siedem morderstw, gwałty dokonywane na nieletnich oraz nekrofilię i skazany na karę śmierci.

Kliknij i zobacz więcej!
Anatolij Sliwko w 1985 r.

Anatolij Sliwko otrzymał zasłużoną karę śmierci i został rozstrzelany w więzieniu w Nowoczerkasku w 1989 roku. W tym samym miejscu, 5 lat później, do piekła trafi kolejny zwierz - Andriej Czikatiło.

171
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Marne pozostałości po niegdyś pięknym hotelu w Redzie
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu MŻJDD - wróciła wcześniej do domu, zastała męża w takiej sytuacji...
Przejdź do artykułu Zemsta Napoleona z Krasnodaru – najdziwniejszego terrorysty ZSRR
Przejdź do artykułu Co matka myśli o swoim synu/córce, kiedy...
Przejdź do artykułu Dlaczego pan zabił moją mamę?
Przejdź do artykułu Używasz tych przedmiotów podczas każdej wizyty w łazience. Ale czy wiesz, skąd wzięły się ich nazwy?
Przejdź do artykułu Zniknięcie dzieci Beaumontów: tajemnicza zbrodnia, która pozostaje nierozwiązana
Przejdź do artykułu Demotywatory DCCL - Jak dać znać facetowi, że ci się podoba
Przejdź do artykułu Posiadasz kota? Zrozumiesz to doskonale... XXIII
Przejdź do artykułu Najbardziej brutalni seryjni mordercy w ZSRR i Rosji

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą