Szukaj Pokaż menu

Naprawiłem to XLIX - Oto jak na parkingu powinni zachowywać się właściciele małych samochodów

59 938  
230   82  
Jeśli coś działa, choć nawet wygląda bardzo głupio, to wcale nie jest głupie! Tak trzeba żyć.

Buntownicy są wśród nas XXX

38 026  
187   30  
Jak oni mogą tak żyć?! To prawie jak dzielenie przez zero!

F. L. Wright. Jeden z niewielu architektów, których zapamiętała historia

29 612  
108   9  
Dzieła – podziwiane, często nieświadomie, przez miliony osób każdego dnia. Oni sami w większości pozostają jednak nieznani. Taki już los większości architektów, ale niektórym, tym naprawdę wybitnym, udaje się wyrwać ze schematu. Do nich z całą pewnością zaliczał zmarły w 1959 roku Frank Lloyd Wright.

#1. Jak wkurzyć artystę

1891570e38de40f1.jpg

Niezależnie od wieku, doświadczenia czy dziedziny sztuki – niemal każdy artysta słyszy bezinteresownie wygłaszane opinie, jakoby już się skończył, a jego czas przeminął. Nie inaczej było z Wrightem, który lata po swojej domniemanej "zawodowej śmierci" zaprojektował swoje największe i po dziś dzień najsłynniejsze dzieła. Kiedy krytycy – bądź krytykanci – uważali, że jest już zbyt stary czy wypalony, by wnieść jakikolwiek większy wkład w architekturę, Wright zaprojektował Fallingwater, unikatowy dom w Pensylwanii, oraz – prawdopodobnie najbardziej znane dzieło – budynek nowojorskiego Muzeum Guggenheima.
ny.curbed.com

#2. Rodzice nie powinni wybierać przyszłości dla swoich dzieci (i jak przykład FLW temu przeczy)

1891571c4457cce2.jpg

Kiedy rodzice wybierają przyszłość dla swoich dzieci, bardzo często kończy się to katastrofą – i sprowadza zwykle do obciążania młodszego pokolenia kosztem własnych niespełnionych ambicji. W przypadku Franka Lloyda Wrighta było inaczej – i skończyło się spektakularnym sukcesem. Największe wsparcie przyszły architekt otrzymał ze strony swojej matki, która od początku wierzyła, że "jest stworzony do budowania wielkich rzeczy". Dlatego w jego dziecięcym pokoju umieszczała fotografie najsłynniejszych projektów, a kiedy rówieśnicy chodzili kopać piłkę, młody Frank bawił się tzw. Froebel gifts, zabawkami edukacyjnymi mającymi za zadanie rozwijać wyobraźnię przestrzenną.
theartstory.org

#3. Przekleństwo klauzuli "na wyłączność"

1891572df81ff7a3.jpg

Zakaz konkurencji, rozumiany również jako zakaz pracy na własny rachunek, wzbudza wiele kontrowersji. Można zrozumieć argumenty zarówno jego zwolenników, jak i przeciwników, choć zwykle wszelkie spory kończą się na nieśmiertelnym "to zależy". Od branży, od czasów, od sytuacji. W przypadku Wrighta spór nie skończył się na "to zależy", a na uprzejmym "wyp...". To było kiedy za młodu pracował w Chicago, ucząc się w biurze innego wielkiego architekta, Louisa Sullivana. Gdy "mistrz" zorientował się, że uczeń dorabia sobie, przyjmując zlecenia na boku, z iście architektoniczną precyzją pokazał mu, gdzie znajdują się drzwi.
chicagotribune.com

#4. Domek na prerii i styl architektoniczny, który nie ma z nim absolutnie nic wspólnego

1891573c61448ac4.jpg

Rozstanie z Sullivanem pozostało przede wszystkim formalnością, bo obaj architekci wydatnie przyczynili się do utworzenia i rozwinięcia "stylu preriowego" uznawanego za pierwszy prawdziwie amerykański styl w architekturze. Wcześniej stawiane budynki stanowiły wypadkową zapożyczeń stylów pochodzących z najróżniejszych stron świata. Tymczasem styl preriowy był oryginalny – zakładał wykorzystywanie naturalnych materiałów oraz preferowanie dużych, poziomych płaszczyzn. Zupełnie jak na szerokich i równych jak stół preriach. Kolejną cechą wyróżniającą preferowany przez Sullivana i Wrighta styl było współgranie budynku z krajobrazem, w jakim miał się znajdować.
thespruce.com

#5. Ci, którzy twierdzą, że "nie da się zadbać o każdy szczegół", nigdy nie będą wybitni

18915744ec19a5a5.jpg

Choć Frank Lloyd Wright zapamiętany został jako jeden z największych propagatorów stylu preriowego, to sam architekt nie stronił od eksperymentów, co odzwierciedlają jego projekty – można w nich doszukać się nawiązań chociażby do klasycznej japońskiej architektury. Niezależnie jednak od tego, w jakim stylu Wright rysował dany budynek, wszystkie jego projekty łączyła wyjątkowa dbałość o szczegóły. Amerykanin nie ograniczał się wyłącznie do zewnętrznej bryły budynku, ale bardzo często osobiście odpowiadał za najmniejsze detale pomieszczeń w ich wnętrzu – od oświetlenia po umeblowanie.
magazine.artland.com

#6. Projekt do szuflady, czyli jak wielki artysta nie dogadał się z wielką artystką

18915785b36c9496.jpg

Wydawałoby się, że praca dla znanej i bogatej osobistości to dla architekta – czy dowolnego innego artysty – spełnienie marzeń. Wyjątkowa okazja, by zrealizować plany bez jakichkolwiek ograniczeń – projektowych czy (zwłaszcza) finansowych, a przy tym zyskać ogromny rozgłos. Tak miało być i tym razem, kiedy do Franka Lloyda Wrighta po projekt zgłosiła się Marilyn Monroe. Architekt natychmiast przystał na współpracę i wkrótce potem zaprezentował projekt rozległego domu pełnego przestrzeni i organicznych (niegeometrycznych) kształtów, osadzonego wśród zieleni. Spełnienie marzeń – orzekł Wright. Odpada – zdecydowała Monroe. Uznała, że zaprojektowany przez Wrighta dom jest zdecydowanie za duży i za drogi jak na "proste życie", jakie aktorka prowadziła z Arthurem Millerem.
archdaily.com

#7. Masakra w Taliesin – osobista tragedia w domu Wrighta

1891577424200e27.jpg

Życie prywatne Franka Lloyda Wrighta nigdy nie wzbudzało tylu emocji, co jego dokonania zawodowe. Z jednym wyjątkiem – wydarzenia, które zapisało się w historii jako "masakra w Taliesin". Taliesin w stanie Wisconsin był jednopiętrowym domem i pracownią na planie litery L, którą architekt zaprojektował sam dla siebie. Zatrudniał w nim kilkoro pracowników, którzy często spędzali w nim czas razem ze swoimi dziećmi.

Tak było i 15 sierpnia 1914 roku, kiedy FLW przebywał w Chicago. Pozostali na miejscu pracownicy jedli obiad, kiedy jeden z nich, Julian Carlton – uzbrojony w kanister z benzyną i siekierę – podpalił mieszkalną część budynku. Tych, którzy nie zginęli w ogniu, pozbawił życia ciosami siekierą. Śmierć poniosło wówczas siedem osób, tylko dwie zdołały się uratować. Carlton zaraz potem próbował popełnić samobójstwo, odratowano go jednak i osadzono w więzieniu. Tam zmarł kilka tygodni później śmiercią głodową – trucizna uniemożliwiła mu jedzenie. Jakie były motywy mężczyzny, nie ma pewności. Podejrzewa się jednak chorobę psychiczną, której objawy potęgowała perspektywa zwolnienia z pracy.
crimemuseum.org
108
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Buntownicy są wśród nas XXX
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu Faceci opowiadają o rzeczach, których nie rozumieją u kobiet
Przejdź do artykułu Na pierwszy rzut oka to stara, ledwo trzymająca się chata, ale nic bardziej mylnego
Przejdź do artykułu 10 ciekawostek znalezionych w jedzeniu
Przejdź do artykułu A jednak da się zrobić oryginalne zdjęcie pod Krzywą Wieżą w Pizie!
Przejdź do artykułu Rzeczy, które w USA zaskakują tych, którzy nie urodzili się w USA
Przejdź do artykułu 14 dziwnych rozwiązań, które można zobaczyć w domach, mieszkaniach i na ulicach na całym świecie
Przejdź do artykułu 7 nowych, kreatywnych sposobów, na jakie rżną nas sprzedawcy
Przejdź do artykułu 20 zwierząt, które prawie przyprawiły swoich właścicieli o zawał serca II
Przejdź do artykułu Kupił domek letniskowy na odludziu, kiedy miał stawiać sobie toaletę, odkrył tajemniczy tunel

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą