Szukaj Pokaż menu

Wydaje ci się, że właściciel twojego mieszkania jest zły? No to nie poznałeś jeszcze ich II

49 908  
170   40  
Życie na wynajmie to ciężki kawałek chleba. Nikt nie wie o tym lepiej niż ci lokatorzy, bo okazało się, że właściciele ich mieszkań są strasznymi sknerami...

20 tekstów, które świetnie obrazują, jak to jest być rodzicem XX - Niewygodne pytania, które czasami zadają rodzice

28 177  
154   12  
Dzisiaj dowiecie się, dlaczego dzieci jedzą obiady, udowodnimy wam, że są dwa rodzaje matek oraz opiszemy krótko i zwięźle uroki rodzicielstwa...

Ten człowiek to jeden z nielicznych w Polsce, który posiada państwowe uprawnienia na "kaskaderkę"

30 490  
123   12  
Zbigniew Modej - Kaskader filmowy i kaskader filmowy koordynator. Jeden z nielicznych zawodowców posiadający państwowe uprawnienia. Pracował przy ponad czterystu produkcjach filmowych, w tym m.in. przy filmach „Psy”, „Sara”, „Kingsajz”, „Pianista”, „Pokłosie”, „Obława”, „Pan Tadeusz”, „Wiedźmin”. Członek Polskiej Akademii Filmowej i World Stunt Academy. Wykładowca w Warszawskiej Szkole Filmowej oraz Wyższej Szkole Handlu i Prawa im. R. Łazarskiego. Prowadził prelekcje w ramach Spring Open czy Film Visage.


Paweł Kłoda: Podobno każdy kaskader ma scenę – marzenie, gdzie wykonuje spektakularny numer. Pan ma taką już za sobą czy nadal o niej myśli?

Zbigniew Modej: Trudne pytanie. W tym zawodzie przepracowałem czterdzieści lat. Kiedyś marzyłem, żeby skakać i spadać z coraz większych wysokości i robiłem to z największych podnośników, jakie wtedy istniały. Lata temu chciałem skoczyć z wieżowca w Warszawie, na inaugurację otwarcia. Właściciel nie wyraził zgody, bo stwierdził, że jak się zabiję, to będzie dla niego antyreklama. (śmiech)

Pragmatyczne podejście.

Zgadza się! Wracając do wątku marzeń: podobnie jak w przypadku sportowców, jeśli nie masz celu, to nie będziesz się rozwijał. Stale chcemy iść do przodu. Film to jednak dzieło zbiorowe. Spełnienie moich marzeń jest też w gestii scenarzystów, reżyserów, operatorów i scenografów. Wspólnie modyfikujemy pomysły, by wyszły bardziej widowiskowo, spektakularnie czy dramatycznie.

Każdy scenariusz można opowiedzieć na wiele sposobów.

Dlatego przy każdej poważniejszej produkcji fabularnej koordynator scen kaskaderskich ściśle współpracuje z reżyserem i operatorem. Można powiedzieć, że jest współtwórcą niektórych scen, dlatego też na zachodzie koordynator kaskaderów tytułowany jest jako „action director”.

Zdarzało się, że reżyser miał ułożoną scenę kaskaderską w swojej głowie i nie chciał iść na ustępstwa?

Reżyser ma wizję tego, co chce osiągnąć. Kaskader koordynator tworzy konkretną scenę – stanowi ona zazwyczaj kombinację choreografii, aktorstwa, ustawienia kamer, często efektów specjalnych czy ewolucji wspomaganych podwieszeniami, linami, instalacjami z użyciem dźwigów, podnośników, ramp itd. W dzisiejszych czasach w zasadzie nie ma rzeczy niemożliwych do wykonania. Niemożliwe staje się wtedy, kiedy nie ma na to środków, a w konsekwencji czasu na przygotowanie i odpowiedni trening. Muszę przyznać z przykrością, że w Polsce rzadko możemy się przygotować tak, jakbyśmy chcieli. Przyczyną jest wspomniany brak pieniędzy na tzw. efekty. Co z tego, że kilka miesięcy wcześniej ustalimy z reżyserem plan działania, skoro nie będziemy mieć dostępu do aktorów, miejsc nagrań, samochodów czy sprzętu? W większości produkcji nie mamy wielkiego komfortu pracy. Kiedy zaczynałem pracę kaskadera, próby były wkalkulowane w budżet filmu. Dziś praktycznie żaden kierownik produkcji czy producent o tym nie pamięta. Nie mówiąc już o oswojeniach.

Oswojeniach?

Kiedyś przed zdjęciami, ale już w lokacji, na próbach spotykali się aktorzy, kaskaderzy, statyści, zwierzęta. Wspólnie ćwiczyliśmy sceny, a przy okazji „oswajaliśmy się” z obiektem zdjęciowym. Dzisiaj się o tym w ogóle nie myśli. Zakłada się, że wszyscy się zjadą i zaczną robić film. To tak nie działa. Weźmy na przykład scenę batalistyczną: zbieramy konie z całego kraju. To nie jest tak, że jedna stajnia zabezpieczy nam trzysta sztuk. Poza tym mamy różne rasy koni, różne charaktery. Przykładem takiego filmu, przy którym pracowałem była „1920 Bitwa warszawska” w reżyserii Jerzego Hoffmana, gdzie w dwóch scenach brało udział ponad trzysta koni. Wszystko trzeba było idealnie zgrać pod względem logistyki. Jeśli reżyser i główna ekipa przeprowadzają próby, to lepiej przygotują się do zdjęć, bo każdy wie, czego się spodziewać.

Czy zauważył pan jeszcze jakieś zmiany na przestrzeni lat w stosunku do produkcji filmowej?

Jest coraz mniej profesjonalistów. Przybywa za to osób, które „ogarniają”. W mojej działce to np. ludzie, którzy „kaskaderują” na różnych pokazach czy nawet tylko hobbystycznie i wydaje im się, że to podobnie działa w świecie filmu.

Artykuł dostępny tylko dla aktywnych bojowników JM.

Żeby przeczytać go w całości zaloguj się, a jeśli masz 18 lat i nie masz jeszcze konta na JM załóż sobie konto bojownika. Wymagane jest konto aktywne.
123
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu 20 tekstów, które świetnie obrazują, jak to jest być rodzicem XX - Niewygodne pytania, które czasami zadają rodzice
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu Dawka wcale nie musi być duża, by zabić! - parę słów o dawkowaniu trucizn
Przejdź do artykułu Nie czekamy na żadną wielką tragedię, to co robimy to tylko refleksja nad tym, co wokół nas
Przejdź do artykułu Zagadka dnia: znajdź dziewczynę na zdjęciu
Przejdź do artykułu W Iranie pytano mnie, czy policja może nam coś zrobić, jeżeli nie byliśmy u spowiedzi
Przejdź do artykułu Wspomnienia konduktora, czyli wesołe życie za czasów PRL
Przejdź do artykułu „Czasem nawet agonia jest dla osób uzależnionych bardziej atrakcyjna, niż życie na trzeźwo”
Przejdź do artykułu 7 rzeczy, których większość ludzi nie wie o... grudniu
Przejdź do artykułu Urocze dziewczyny z piegami XIII
Przejdź do artykułu Negocjator FBI zdradza, w jaki sposób rozmawiać z ludźmi, którym Bozia poskąpiła umiejętności logicznego myślenia

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą