Szukaj Pokaż menu

Wielka Encyklopedia Obrazkowa - Niezłomność

60 744  
10   10  
Jeszcze jedno hasło z Wielkiej Encyklopedii Obrazkowej 2005 Edition.

Kilka słów o dzisiejszej definicji:
Niezłomność mężczyzny to bardzo ważna cecha w związku. Cementuje ona to piękne uczucie jakim jest miłość. Niezłomny mężczyzna gotów jest narazić własne zdrowie dla szczęścia kobiety. Poza tym, niezłomność niesamowicie działa na kobiety. Potrafi im całkowicie zawrócić w głowie. Niestety drogie Panie, niezłomnych mężczyzn jest już coraz mniej...

A dzisiaj...

Definicja słowa: "Niezłomność"

Jak zostałem ponętną laską i czym się to skończyło

77 968  
51   10  
Jak wyrwać naprawdę fajną laskę na serwisie randkowym? Setki nieudanych prób sprawiły, że zaczęliśmy się zastanawiać jak to zrobić, żeby znów nie zostać zignorowanym, skwitowanym ziewnięciem, albo nie wyjść na ostatniego idiotę. Ale jak!? I tu nagle wpadł nam genialny pomysł - dajmy własne ogłoszenie!

Ale to jest jeszcze nic, bo najbardziej ponętne to są polskie maturzystki! Klikaj!Tak powstała  Zlotko24 - najzwyklejszy na świecie, przeciętny anons ’lubiącej tajemnice’ studentki, do którego dodaliśmy znalezioną na necie fotkę. Efekt? Dziennie 30-40 osób maili od napalonych kolesi...

Część 1.  Dobry bajer na dobry początek.

Myśle że to co napisze jest troche zwariowane ale jakoś trzeba zacząć. Zawsze interesowały mnie kobiety takie jak ty.

Naprawdę? No co ty? Rzeczywiście wariat z ciebie.

* * * * *

Chcę Cię tylko poznać i nic więcej.

Moja babcia mówiła na to "wychędożyć".

Studniówka krakowska: Do domu wróciłem na czworakach

43 270  
9   6  
Za chwilę przeczytasz relację z pewnej studniówki, która gdzieś koło 16 stycznia pojawiła się na kilku grupach dyskusyjnych. Na ile jest wyssana z palca, a na ile prawdziwa to ocenisz sam, bo sceny będą naprawdę dantejskie.

A wiesz co się dzieje przed studniówką?Nie wiem czy jeszcze pracuję, bo studniówka rozp***oliła w nocy pół hotelu.

Ale po kolei. Zacząłem wczoraj pracować o 12. Przygotowaliśmy za**bane sale
na wizytę tego bydła. O 17 wdupczyli się całą zgrają. Sto osiemdziesiąt gnojów w przymałych garniturkach. Pryszczate ryje, komórka przy uchu. Kilku w adidasach. Jakieś LO nie pamiętam które. Panienki pożal się Boże. Jedne zrobione na czterdziestki, inne czterdziestki zrobione na piętnastki, chyba z ulicy wzięte za stówę. Do 19 trzymali wątpliwy fason, po polonezie jacyś rodzice i nauczyciele oznajmili żeby w drodze wyjątku podawać alkohol.

O 20 już połowa towarzystwa chodziła zygzakiem, zahaczając o kuchnię, fitness, basen, gabinet prezesowej, i kilka pięter. Ochroniarze co chwilę znosili kogoś na dół. O 21 naj**ana młodzież wyraźnie zaprzestała przejmować się gronem pedagogicznym i po zakazie podawania alkoholu do Tesco ruszyły pierwsze pielgrzymki.
O 22 przyjechała pierwsza karetka. Jeden napruty i chyba naćpany czymś gnojek złamał drugiemu nos. Chwilę później ochroniarze zadzwonili po psy, bo inny naćpany zaczął w nich rzucać zastawą.

Drzwi wejściowe stłukli wracający z Tesco. Ochroniarze nie chcieli ich puścić z siatami wypełnionymi wódą. Jeden najpierw pobudzony jakimś proszkiem teraz nie chciał się obudzić. W między czasie ktoś zdzielił stołkiem jednego z nauczycieli i poleciały szyby w salach konferencyjnych. Chodząc do kuchni i z powrotem miałem wrażenie, że hotel powoli się sypie.

Przed 24 policja zabrała dwóch gnojów, z czego jednego musieli wynosić w pięciu. Karetka zabrała innego ze złamanym nosem. Nauczyciela, który oberwał stołkiem opatrzyli na miejscu. O północy na wyziębionych z braku dwóch szyb salach było koło 150 osób. Kilkoro zaczęło nawet tańczyć. Nauczyciele nerwowo biegali podejmując działania prewencyjne. Kilku powracających z Tesco znów rozpoczynało awanturę z ochroną przed wejściem.

My bezskutecznie próbowaliśmy się dodzwonić do szefów. Udało się wreszcie do Moniki. Kazała imprezę przerwać wezwać policje i ochronie wyprosić wszystkich gości. Powiadomiliśmy nauczycieli o decyzji zarządu hotelu. Oczywiście mnie wysłali. W odpowiedzi usłyszałem, że to speluna nie hotel, że co to za ochrona, i że koniecznie chcemy dzieciom zepsuć dzień, który teraz będą tak pamiętać do końca życia. No moja ku**a wina że gówniarze roz***olili sale konferencyjne i bar.

Gdy kończyłem rozmowę przy drzwiach już wrzało. Jeden ochroniarz oberwał butelką w twarz. Pozostali nie poradzili sobie z grupą 30 małolatów. Ci wreszcie wtargnęli do środka. Zamknęliśmy się w kuchni. Dwaj ochroniarze leżeli na podłodze, nauczycieli obsiadła grupa 30 i nie pozwolili im nic zrobić.

W kącie zaczęła się awantura. Jakaś panienka zaczęła wydzierać się przez mikrofon że "jakiś skurwysyn zaj***ał mi komórkę" i że jak dorwie winowajcę to go zaj**ie.

Policja przyjechała przed 1. Dwóch ich było. Weszli i wyszli. Na nasz telefon na komisariacie oznajmili że jak złożymy skargę oficjalnie to wtedy przyślą grupę interwencyjną. Skarga najlepiej na piśmie. Dwie karetki przyjechały zaraz potem. Zabrali ochroniarzy i jeszcze kilka ofiar kilku bujek do jakich doszło koło szczątek baru. Wreszcie jakieś zrządzenie losu bo przyjechali reporterzy TVN i z kamerą wparowali do środka. Natychmiast od stołów unieśli się nauczyciele i kilku rodziców i siłą wyrzucili reporterów na zewnątrz.

Korzystając z okazji wymknęliśmy się z kuchni na górę do gabinetu prezesów żeby zadzwonić po pomoc. W miedzy czasie ktoś podpalił jeden ze stołów. Cud, że  zraszacze się
nie uruchomiły, bo byłby cały hotel do remontu. Na półpiętrze kopulowali licealista z licealistką, piętro wyżej brakowało w oknie szyby. Z góry widok był straszny. Podwórko było pełne szkła i śmieci. Wystraszeni Niemcy opuszczali swoje pokoje i bluzgając coś po niemiecku uciekli do swoich samochodów.

Wparowałem do gabinetu  prezesa, Kaśka przedstawiła się jako prezes i zarządała natychmiastowego przysłania grupy policji. Ktoś włączył alarm przeciwpożarowy. Kilka minut później przyjechały 4 samochody policji. Kaśka udając prezesową kazała im wszystkich jak jeden wyrzucić z hotelu. Policja olała sprawę. Stanęli i czekali. Na szczęście sprawą zajęli się strażacy. Dzięsięciu chłopa, sprawnie na siłę i na butach wywalili ponad 150 osób przez dzwi i przez wybite okna.

Nauczyciele odgrażali się że oskarżą hotel. Uczniowie wdali się w bójkę z policją. Przed hotelem i na parkingu przed Tesco policja pakowała bardziej agresywnych do więźniarek. Przyjechały nowe radiowozy.

Chwile później po okolicy krążyło tylko kilkanaście panienek w balowych sukniach. Parę minut po 2 zaczęliśmy sprzątać. Wynieśliśmy 4 kubły 160 szkła. Zniszczone stoły, spalone a nawet jeden z wbitym gwoździem!

Obrzygane wykładziny zdjęliśmy. Ze ścian opornie schodziły soki, napoje i wymiociny. Pomimo braku szyb śmierdziało wewnątrz niemiłosiernie. Drzwi na dół do fitnesu ktoś rozbił, do basenu nasrali, zginęły ręczniki i wyposażenie sauny. Gnojki włamali się do dwóch pokojów na 1 i 3 piętrze.

Skończyliśmy sprzątać po 8, jednak dół hotelu wymaga kapitalnego remontu. Nawet sufit po pożarze jest do  wymiany. Ale co tam - młodzież bawiła się świetnie. Jak by na to nie patrzeć kolejny zwykły dzień z kalendarza kelnera. A teraz już idę spać, bo jutro może znów coś wesołego mnie w pracy spotka.
 
 
9
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Jak zostałem ponętną laską i czym się to skończyło
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu 10 rzeczy, których być może nie wiesz o biuście
Przejdź do artykułu Lansky: Wspomnienia kierownika wesołej budowy I
Przejdź do artykułu Zagadka dnia: znajdź dziewczynę na zdjęciu
Przejdź do artykułu Rodzynki (z) wykładowców - Liceoom
Przejdź do artykułu MŻJDD - końcowa scena to geniusz w najczystszej formie, tego nie można przegapić
Przejdź do artykułu Autentyki LXXVI - Kto ma dużego?
Przejdź do artykułu Japończycy mają to już od dawna, my też tego potrzebujemy!
Przejdź do artykułu Trade Marketing Specialist ze wschodu
Przejdź do artykułu Wielka księga zabaw traumatycznych V

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą