Szukaj Pokaż menu

Kilka typów sąsiadów, których możesz spotkać w swoim bloku i jego okolicy

91 644  
597   137  
Menelik, nowobogaccy, monitoring czy państwo „wieczna awantura”. Dziś na przykładzie warszawskich osiedli.

James Dyson, wielki wizjoner naszych czasów, który poświęcił kawał życia, żeby zrobić... odkurzacz

86 026  
432   130  
To osoba o naprawdę mocnym dorobku i pięknej historii, a mimo wszystko jakoś rzadko o nim słychać.

James Dyson, wielki wizjoner naszych czasów, który poświęcił kawał życia, żeby zrobić... odkurzacz

Praca doktora śledczego, czyli jak wygląda medycyna sądowa

63 765  
523   51  
Smród, kiła i mogiła to nie do końca błędny opis pracy medyka sądowego. Mało kto chciałby zarabiać w taki sposób – doszukując się najdrobniejszych nawet zmian w zwłokach. Często już na pewnym etapie rozkładu. Jest jednak w tym wszystkim coś, co fascynuje. Ci ludzie potrafią skłonić zmarłych do zwierzeń.

Dekadę temu otrzymałem swój pierwszy kryminał. Ktoś uznał, że ten gatunek mi podejdzie i chwała mu za to. W ten sposób poznałem autora Simona Becketta, którego książki w dużej mierze opisują pracę konsultanta medycyny sądowej. Dziedzina ta zaczęła mnie intrygować i stąd też popełniony artykuł. Nie będzie obleśnych zdjęć ani opisu sekcji zwłok, czujcie się bezpieczni.

Definicja

Dawniej obowiązywało określenie, że medycyna sądowa to sztuka stosowania wiedzy lekarskiej dla potrzeb wymiaru sprawiedliwości. Dziedzina ta rozwinęła się jednak na tyle szybko i obszernie, że powyższa definicja jest niewystarczająca. Ogólne wiadomości lekarskie to za mało, aby z powodzeniem wykonywać zawód medyka sądowego, czy nawet zostać powołanym na biegłego. Obecnie medycynę sądową można najogólniej określić jako naukę stosowaną, ścisłą i odrębną, która pozostaje w służbie prawa i sprawiedliwości (nie doszukiwać mi się tu polityki, proszę).

Prawdą jest, że wspólny przedmiot i, najczęściej, problematyka mocno wiążą ten dział z nauką medycyny. Jednak aby wiedza lekarska została wykorzystana do potrzeb sądowych niezbędne są też informacje i doświadczenie pochodzące z zakresu biologii, toksykologii, prawa oraz kryminalistyki. Zostać specjalistą w tej dziedzinie nie jest więc łatwo, poza badaniami stricte medycznymi, jak badania krwi, moczu, histologiczne, serologiczne, trzeba być przygotowanym również na metody mikrochemiczne, fotografię czy nawet badania na zwierzętach.



Zakres

Najłatwiej powiedzieć – zakres medycyny sądowej jest duży. Poza szeregiem zagadnień i przepisów prawnych oraz postępowania sądowego, znajdziemy tu też podział na poszczególne podkategorie. Pierwsza z nich zajmuje się przypadkami odbytego porodu, poronienia, dzieciobójstwa, przestępstwa na tle seksualnym (gwałtu, zboczenia płciowego) czy dochodzenia ojcostwa w sprawach alimentacyjnych. Kolejna to obszerny dział badania dowodów rzeczowych – śladów krwi, spermy, smółki (pierwsze stolce noworodka) czy włosów wraz z wykazywaniem ich obecności i przynależności grupowej lub indywidualnej.

Znana z nazwy traumatologia zajmuje się mechanizmami powstawania, wyglądem, przebiegiem i kwalifikacjami prawnymi wszelkiego rodzaju uszkodzeń ciała. Toksykologia, również większości pewnie znana, opisuje zatrucia ze szczególną troską o ich rozpoznawanie, bardziej niż leczenie, zarówno za życia jak i po śmierci. Tanatologia natomiast mówi nam o śmierci samej w sobie. Jej objawach, cechach, rodzajach i powodach. Wiedza ze wszystkich tych zakresów przydatna jest również prawnikom, aby w toku śledztwa mogli oni odpowiednio ocenić i zrozumieć możliwości i zakres ekspertyzy lekarskiej.



Stosowanie

Z "usług" specjalistów medycyny sądowej korzysta się głównie w celu oględzin lekarskich osób żywych i zwłok, zwłaszcza w przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa. U osób żywych taką ekspertyzę przeprowadza się w celu określenia stanu fizycznego i psychicznego. Znaczy to, że należy zidentyfikować i opisać uszkodzenia urazowe, zmiany chorobowe, a także stan fizjologiczny – wiek, płeć itp., jak również stan umysłowy, stopień rozeznania i, w odpowiednich przypadkach, skierować daną osobę pod dalszą obserwację.

O wiele "ciekawszą" i bardziej wymagającą alternatywą są oględziny osób martwych. Medyk sądowy pojawia się w miejscu znalezienia zwłok, zbrodni czy ekshumacji, aby dowiedzieć się jak najwięcej o tym, kim był denat za życia i w jaki sposób się ono skończyło. Za pomocą wielu technik i wiedzy z wcześniej wymienionych dziedzin zazwyczaj można dość dokładnie określić wiek zmarłego, płeć, wzrost, budowę, stan odżywienia i wagę.

Każdy najdrobniejszy szczegół, którego doszuka się specjalista, pomaga w prowadzeniu śledztwa, w szczególności rany i obrażenia ciała lub ich brak. Każdą z nich należy dokładnie opisać uwzględniając umiejscowienie, kształt, wymiary, brzegi i cechy zażyciowe. Takie przeszukiwanie ciała jest zajęciem wymagającym ogromnej dokładności, cierpliwości i dociekliwości. Czasami nakłucia, przez które toksyna dostała się do ciała, znajdują się w miejscach owłosionych (dlatego goli się zwłoki), lub ciężko dostępnych, niespodziewanych (między palcami u stóp, pod pachami).

Drobne zadrapania i sińce na szyi będą wskazywały na prawdopodobne uduszenie. Połamane paznokcie lub naskórek pod nimi prawie na pewno wskazują, że ofiara się broniła. Brak połamanej kości łódeczkowatej w nadgarstku u zwłok po upadku z wysokości wskaże, że najprawdopodobniej zgon nastąpił przed "skokiem". Informacji do wyciągnięcia jest wiele, jeśli tylko odpowiednia osoba ich szuka. Dlatego właśnie oględziny zwłok bardzo często wysuwają się na pierwszy plan przed innymi badaniami sądowo-lekarskimi i mają ogromne znaczenie dla śledztwa.


Myślę, że na pierwszy raz wystarczy. Potraktujcie ten artykuł jako teaser do serii, która będzie traktowała o o wiele ciekawszych rzeczach. Mogę jeszcze całkiem sporo napisać o stwierdzaniu tożsamości, obrażeniach ciała, typach śmierci, zmianach pośmiertnych... Wiem, że temat dla wielu może się okazać niesmaczny i chory ale obiecuję, że w sumie to jestem całkiem normalny, a w tej dziedzinie chowa się cała masa makabrycznie ciekawych detali.

Ale cóż, wszystko zależy od was – przyjmie się, czy nie?
523
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu James Dyson, wielki wizjoner naszych czasów, który poświęcił kawał życia, żeby zrobić... odkurzacz
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu Angielskie idiomy, których znaczenia sam byś się nie domyślił
Przejdź do artykułu Spowiedź konsultanta infolinii towarzystwa ubezpieczeniowego
Przejdź do artykułu Dlaczego Sean Connery jest prawdziwym twardzielem?
Przejdź do artykułu Ucięcie sobie drzemki w pracy może być ryzykowne. Zwłaszcza jeśli na spaniu przyłapie cię ktoś taki
Przejdź do artykułu Faktopedia CMLXXII - Najlepsze narzędzie do mszczenia się na sąsiadach słuchających głośno muzyki
Przejdź do artykułu Zwierzenia pracownicy budki z fast foodem
Przejdź do artykułu Najlepsze teksty na podryw ze znanych filmów
Przejdź do artykułu Demotywatory DCCXVI - tak wygląda czarnoskóra osoba z zespołem Downa
Przejdź do artykułu Karteczkowa wojna między dwoma biurowcami z epickim finałem

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą