Szukaj Pokaż menu

Najlepsze artykuły na Joe Monster w 2017 roku - lista nietypowa

83 846  
145   23  
Podsumowanie bardzo nietypowe, bo przy wyborze w ogóle nie kierowaliśmy się statystykami!

Moje Życie Jest... Wspaniałe! Historie ludzi, którzy uwielbiają swoje życie

67 960  
268   100  
W dzisiejszym odcinku dowiemy się jak niewiele i jak wiele potrzeba do szczęścia.

#1. Najwyższa wygrana

Wygrałam z rakiem!

Ludzie, których spotkasz na każdej imprezie sylwestrowej

49 845  
117   16  
To już dziś! Wylądujesz na sylwestrowej imprezie. Będzie muzyka, fajni ludzie, jakieś biedackie przekąski i alkohol. Dużo alkoholu. Nie ukrywajmy – przyjdziesz tam właśnie po to, aby opuścić strefę trzeźwości i uczcić koniec starego roku poprzez rytualne ochlanie się w sztok. Co tu poradzić – taka tradycja.

Tak to już jest, że wszystkie sylwestrowe balangi w końcu zaczną ci się zlewać w całość. To pewnie dlatego, że schemat zawsze jest ten sam, a i ludzie, pod wpływem alkoholu dzielą się zazwyczaj na kilka grup standardowych, noworocznych najebusów.

Zgonowiec pospolity

Typ przychodzi na imprezę już lekko zanietrzeźwiony. Prawdopodobnie obalił ćwiartkę jeszcze w domu. Tak dla animuszu, żeby od razu wpłynąć w melanż z mocnym przytupem i bez konieczności przeprowadzania nudnej gry wstępnej. Kilka kieliszków później, facet jest już w stanie kwalifikującym go do odstrzału i humanitarnego skrócenia mu mąk. Jeśli tego nie zrobimy, to gość zezgonuje koło 21. Jest jednak szansa, że powróci do życia, w trybie awaryjnym, w chwili gdy wybije północ. Pieprzony Łazarz. Aby udowodnić sobie i wszystkim wokół, że jest trzeźwiusieńki jak ministrant, wypije kilka łyków szampana i padnie twarzą w kałuży złożonej z treści swego żołądka.



Romantyczny Alvaro

Dla tego woja witanie nowego roku kalendarzowego jest sprawą drugorzędną. Gość przyszedł tu w ważniejszym celu. Pragnie zaliczyć, albo chociaż załapać się na życzliwe fellatio. W zależności od modelu, Alvaro albo podbija do najlepszej, według jego nieco już mętnej percepcji, laski na imprezie albo szuka niewiasty bardziej pijanej niż on sam.



Krejzolka

Wyjątkowo irytujące, pijane w opór dziewczę, które za wszelką cenę usiłuje być w centrum uwagi. Wszystkich przekrzykuje, wywrzaskuje teksty kompozycji, które akurat sączą się z głośników, włazi na stół i zrzucając miseczki z czipsami usiłuje wykonać seksowny taniec (zazwyczaj kończy się to rozwaleniem sobie makówki o kredens, czy inny pawlacz). Istota stadna – w przypadku występowania na tej samej imprezie większej ilości przedstawicielek tego gatunku samic, należy je trzymać w osobnych pomieszczeniach, bo puszczone samopas zaczną ze sobą rywalizować i zamienią miłą zabawę w wybieg dla pawianów.



Okupant

Ludzi jest wiele, kibel jest jeden. Potrzeby też bywają niemałe, więc czasem zdarza się, że jakiś biesiadnik wejdzie do klozetu i już tam zostanie. W sytuacji, gdy alkohol wtłaczany jest do przełyków w tempie sylwestrowym, nigdy nie wiadomo, kiedy sukinkot zada człowiekowi ostateczny cios i z siłą uderzenia Gołoty pośle bezwładny łeb do muszli z odpływem pionowym. Wówczas zacznie się długa okupacja najbardziej strategicznego miejsca w domu. Jeśli delikwent zamknął się od środka, to można już mówić o prawdziwym dramacie…



Agresor

Kilka kieliszków wystarczy, aby sympatyczny, spokojny jak baranek, gość pokazał swoje drugie oblicze. Oblicze napompowanego metanabolem koksa walczącego w klatkach podczas gal MMA. Z każdym łykiem wody ognistej poziom agresji wzrasta. Jeśli w odpowiednim momencie typ nie zostanie z imprezy wyproszony na kopach, to jego wizyta skończy się mordobiciem i ufajdanym juchą dywanikiem.



Didżej

Po wypiciu paru głębszych przysysa się do komputera niczym glonojad i na drodze zamachu stanu przejmuie niepodzielną władzę nad głośnikami i wyborem emitowanych z nich dźwięków. Zazwyczaj gust muzyczny samozwańczego didżeja jest odwrotnie proporcjonalny do jego ambicji rozkręcenia imprezy. Pozbycie się intruza graniczy z cudem i wymaga bardzo stanowczych kroków. Przywrócenie porządku możliwe jest tylko poprzez utworzenie junty wojskowej i obalenie tyrana za pomocą brutalnego przewrotu.



Dyskutant

Oto facet o poglądach twardych, jak łydka Burnejki. Po kontakcie z dowolnym napojem wyskokowym, typ nabiera chęci do burzliwych dyskusji na temat kryzysu imigranckiego, jednomandatowych okręgów wyborczych, a w ogóle to rudy jest zdrajcą narodu polskiego, unijnym sprzedawczykiem i kanalią. Nakręconego na emocjonujące dysputy intruza należy unikać jak trędowatego, bo inaczej przyczepi się do ciebie niczym rzep i zamęczy tak, że nie będzie ci się chciało czekać do północy.

Piroman

Jedni przynoszą na imprezę alkohol, inni jeszcze więcej alkoholu, a ten taszczy ze sobą ilość ładunków wybuchowych, której mógłby pozazdrościć mu sam Kim Dzong Un. Facet prawdopodobnie wydał fortunę na zakup sztucznych ogni, petard, rakiet i nuklearnych bomb. Podczas gdy reszta zajmie się zagryzaniem kolejnych łyków gorzały, piroman rozpocznie swój mały show już o 18, powodując rozpaczliwe wycie psów na całym osiedlu. Strzelać będzie aż do rana, kiedy to skończy mu się amunicja, albo jakaś tłusta petarda z trupią czaszką na etykietce, urwie mu pół ręki.



Szczery

Jednym wódka włącza agresję, innym chęć do dyskusji, a jemu – miłość do wszystkich. Łazi więc biedak w kółko, z każdym che wypić brudzia i gada pierdoły w stylu: „Szszszszczerzeee…? Ja to cię szanuję, wieszszsz…?”.

Nieśmiertelny (zwany niekiedy Polewaczem)

Może być tylko jeden! I tym kimś jest właśnie on – rosły facet, który przejmuje obowiązki polewającego. Jest czujny i szybki jak ninja, a jego uwadze nie umknie żaden pusty kieliszek. Do szybkiego opróżniania tych naczyń, mistrz ceremonii stosuje tani chwyt, czyli toasty wykrzykiwane po naładowaniu wszystkich „magazynków” w promieniu wzroku. Najczęściej zdarza się tak, że wódczany operator ma łeb wyjątkowo twardy i potrafi utrzymać niezachwiany pion nawet wtedy, gdy już większość imprezowiczów słania się niczym zmęczone życiem surykatki.



---


Tu powinien być koniec, jakieś tam "Do siego!" i fajrant, ale oto pojawił się surowy głos Iskra:
"Brakuje mi tu jakiegoś konkretnego okrzyku bojowego z rodzaju: Kieliszki w dłoń i zapie#dalać!".
A takiego wała! Ostatnio, jak posłuchałem jego rad to prawie zafajdałem kabinę diabelskiego młyna w wesołym miasteczku.

Apeluję więc do Was o alkoholową wstrzemięźliwość. Zamiast po kieliszki, chwyćcie za różaniec. Do zobaczenia w nowym roku
117
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Moje Życie Jest... Wspaniałe! Historie ludzi, którzy uwielbiają swoje życie
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu MŻJDD - końcowa scena to geniusz w najczystszej formie, tego nie można przegapić
Przejdź do artykułu 15 rzeczy, które większość z nas robi, ale się do tego nie przyznaje
Przejdź do artykułu 17 filmów najczęściej polecanych w komenatrzach na Imgur
Przejdź do artykułu Ojciec czterech córek wrzuca zdjęcia na Instagrama - wcale nie jest kolorowo
Przejdź do artykułu Wtopy na firmowych imprezach - wspomnienia internautów
Przejdź do artykułu 15 życiowych obserwacji, które są tak prawdziwe, że aż boli
Przejdź do artykułu Recenzje szwajcarskiego scyzoryka wartego 30 000 złotych
Przejdź do artykułu A może by tak... noworoczny pocałunek?
Przejdź do artykułu 10 zdań, które na pewno zirytują fotografa

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą