Szukaj Pokaż menu

Ładne dziewczyny odziane w stringi X

69 631  
527   25  
W tych ciężkich czasach trzeba oszczędzać materiał.

Aktorki, które uwielbiają rozbierać się na planie

259 871  
591   72  
Kręcenie scen seksu dla większości aktorek jest bardzo stresujące. Nie dość, że na planie obserwuje je kilkadziesiąt osób z ekipy, to jeszcze wiedzą, że miliony widzów na całym świecie też zobaczy ich nagie ciała i prawdopodobnie rzuci niewybrednym komentarzem. Jest mnóstwo aktorek, które mają zapewnione w kontraktach, że nie zagrają w rozbieranych scenach. Jest jednak kilka takich, które z chęcią wyskoczą z ciuchów i pokażą swoje wdzięki.

60 lat temu Chińczycy wypowiedzieli wojnę wróblom. Zapłacili za to bardzo wysoką cenę...

241 895  
865   79  
Natury tak łatwo ujarzmić się nie da i człowiek od zarania dziejów musi borykać się z paskudztwami niszczącymi nasze uprawy, lasy czy przydomowe ogródki.


W latach 50. wielki przywódca chińskiego ludu – Mao Zedong zapragnął udowodnić światu, że owszem – można odnieść zwycięstwo w walce ze szkodnikami, ale potrzebna do tego jest solidarność narodu. Głowa Chińskiej Republiki Ludowej zakasała więc rękawy i poszła na wojnę z… wróblami.

Wielki Skok Naprzód – taką nazwą ochrzczony został cykl gospodarczych reform, które przeprowadzono w latach 1958 -1962. Według planów Mao w tak krótkim czasie Chiny miały przejść drogę od prymitywnego kraju rolniczego do przemysłowej potęgi, z którą liczyć się winny wszystkie światowe imperia.


Jednym z pierwszych kroków w ramach tego projektu była tzw. „Kampania przeciwko Czterem Szkodnikom”. Pierwszym z wrogów, którego należało wyeliminować był komar – bestia odpowiedzialna za roznoszenie malarii. Równocześnie na innych frontach miała się odbyć walka ze szczurami i muchami. Ostatnim z wrogów chińskiego narodu był wróbel.
Autor tego planu - Mao, który absolutnie nie znał się na mechanizmach zachodzących w przyrodzie, polegał na rachunkach chińskich uczonych. A ci wykalkulowali sobie, że każdy wróbel pałaszuje 4,5 kilograma nasion rocznie, a każdy milion tych ptaków pozbawia jedzenia ok. 60 tysięcy osób!

Takie rachunki zrobiły na przywódcy ogromne wrażenie i utwierdziły go w przekonaniu, że mały ptaszek jest wrogiem ludu i należy się go jak najszybciej pozbyć. Ponadto sama idea poskramiania natury bardzo dobrze wpasowywała się w komunistyczną ideologię. Sam Marks przecież głosił, że środowisko naturalne powinno być w pełni wykorzystywane i zmieniane dla ludzkich potrzeb.


Pierwszym krokiem walki była machina propagandowa. Należało przecież wytłumaczyć Chińczykom z jaką to straszliwą bestią mają do czynienia. Każdy obywatel miał misję bezwzględnego tępienia wróbli. Do ptaków strzelano, truto je i niszczono ich gniazda. Oprócz tego szkodniki trzeba też było płoszyć i nie dopuszczać, aby te zaznały choć chwili wytchnienia. W ruch poszły bębny, a każda chińska pani domu miała pod ręka garnek i chochlę, aby w razie pojawienia się wróbla móc przestraszyć go donośnym hałasem. Wiele ptaków padło z wyczerpania. Dziś szacuje się, że w wyniku kampanii Mao uśmiercono setki milionów zwierząt, które zgodnie z tym co mówiły media – wyżerały nasiona z pól uprawnych i dopuszczały się rabunków jedzenia ze spichlerzy.

Na obrzeżach miast postawiono setki tysięcy strachów na wróble, powołano też specjalne bojówki odpowiedzialne za tropienie i zabijanie ptaków. Miejskie parki, skwerki i cmentarze stały się miejscami tzw. „wolnego ognia”, gdzie dokonywano prawdziwych jatek przeprowadzanych na szukających schronienia wróblach.


W tej historii pojawia się też polski wątek. Dochodziło do tego, że zaszczute przez mieszkańców Pekinu ptaki szukały schronienia na parapetach i dachach budynków należących do zagranicznych misji dyplomatycznych. Urzędnicy ambasady Polski w Pekinie nie zgodzili się wpuścić na jej teren tłumu obywateli, którzy przez płot zobaczyli watahę kryjących się na terenie placówki wróbli. Rozwścieczeni Chińczycy otoczyli więc budynek i zaczęli tłuc w bębny, talerze i garnki.


Po dwóch dniach nieustannego hałasowania ciągle płoszone ptaki padły z wycieńczenia. Do akcji musieli wejść polscy pracownicy ambasady, którzy łopatami pozbywali się tysięcy zdechłych zwierząt walających się na całym, należącym do placówki, terenie.


Niech nikt nie waży się twierdzić, że z naturą nie da się wygrać! - te słowa mógłby powiedzieć Mao, kiedy to w krótkim czasie, dzięki narodowemu ruszeniu, wróbla można było już uznać za gatunek w Chinach wymarły.

Radość ze zwycięstwa nie trwała jednak zbyt długo. W kwietniu 1960 roku, na początku sezonu wysiewów, chińscy przywódcy zorientowali się, że do diety wytłuczonych w pień ptaków nie zaliczały się jedynie ziarna, ale także i insekty. W szczególności zaś – szarańcza. Kilka pestek wydziobywanych z pól przez ptasiego „wroga narodu” było doprawdy niską ceną w porównaniu z ilością owadów, które zwierzę to zjadało.
Dopiero teraz zdecydowano się dokonać sekcji zwłok jednego z uśmierconych wróbli. Okazało się, że 75% zawartości jego żołądka to insekty! Ups...


Kiedy Chińczycy pozbyli się naturalnego wroga szarańczy, w ciągu kilku tygodni wiosny populacja tych szkodników była przeogromna.
Dopiero teraz Mao zorientował się, jakim strzałem w stopę było wprowadzenie w życie rozporządzenia o tępieniu wróbli. Natychmiast kazał zaprzestać ich zabijania i skupić się na akcjach wymierzonych przeciwko pluskwom.
Za późno już było na jakikolwiek ratunek – plagi owadów zaatakowały pola. W szczególności zaś upodobały sobie uprawy ryżu.


Pozbawione naturalnego wroga owady mnożyły się na potęgę. Stojąc w obliczu naturalnej klęski, rząd Chin podjął desperackie próby ratowania sytuacji. Zaczęto sprowadzać wróble ze Związku Radzieckiego licząc na to, że importowane ptaszątka szybko uporają się z problemem. Nic z tego – uprawy zostały już przetrzebione. Pewne było już tylko jedno – w najbliższym czasie Chińczycy nie będą mieli co włożyć do garnków (tych samych, które jeszcze niedawno służyły za „bęben” przydatny do płoszenia wróblowej zarazy).

Dziesiątki milionów ludzi skazanych zostało na głód - nie mając dostępu do pożywienia Chińczycy jedli trawę, trujące grzyby i korę z drzew. Według oficjalnych, chińskich raportów z powodu niedożywienia zmarło 15 milionów osób. Wiadomo jednak, że dane te były znacznie zaniżone. Dziś szacuje się, że ilość zgonów będących następstwem fatalnej decyzji komunistycznych władz, wahała się pomiędzy 45 a nawet 78 milionami!

Przez ponad 50 lat temat ten w Chinach uchodził za tabu. Tym bardziej, że jednym z przykrych efektów głodu były dość częste przypadki kanibalizmu wśród najuboższych rodzin. Tysiące ludzi zostało zabitych i zjedzonych.
Ostateczne zwycięstwo w tej wojnie natury z ludzką ignorancją odniósł więc zdziesiątkowany, umęczony i sfatygowany wróbel.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
865
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Aktorki, które uwielbiają rozbierać się na planie
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu Kosmiczne ciekawostki, czyli wiedza nieprzydatna, ale fajna
Przejdź do artykułu Kilka ciekawych faktów o trendach, z którymi mieliśmy do czynienia w latach 90.
Przejdź do artykułu Ciekawostki ukryte w logo
Przejdź do artykułu Leśna swastyka - nazistowski symbol odkryty prawie pół wieku po zakończeniu wojny
Przejdź do artykułu Mistrzowie Internetu – Tak wygląda operacja zmiany płci na NFZ
Przejdź do artykułu Z kart historii: 11 listopada 1918 roku - lektura obowiązkowa w dzisiejszym dniu!
Przejdź do artykułu Rzeczy, których o Warszawie często nie wiedzą nawet jej mieszkańcy
Przejdź do artykułu Jak wyglądała Ameryka i jak wyglądali Amerykanie w latach 70.?
Przejdź do artykułu Co się piło w okresie amerykańskiej prohibicji?

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą