Szukaj Pokaż menu

20 ciekawostek o Czarnym Lądzie

96 667  
548   62  
Afryka to drugi pod względem wielkości kontynent na Ziemi, który zamieszkuje około miliard ludzi. Najbiedniejszy, najmniej zurbanizowany, nieustannie gnębiony przez wszelkiego rodzaju konflikty zbrojne, kryje w sobie jeszcze wiele tajemnic...

#1. Spośród wszystkich terenów, jakie kiedyś tworzyły superkontynent Pangea, Afryka do dziś najmniej zmieniła swoje położenie.

Kliknij i zobacz więcej!

Demotywatory DXXXI - ogórek, jakiego nie znacie, a którego powinniście poznać

104 485  
333   305  
Dziś w odcinku między innymi: przejęzyczenia prezydenta, co się dzieje gdy Simsy wejdą za mocno, oficjalna nazwa plaży na Malcie, zegarmistrz światła purpurowy oraz Czterej pancerni i pies w adaptacji Netflixa.

Matrioszka - kultowa rosyjska zabawka, która... tak naprawdę jest podróbką

87 252  
232   21  
Z rosyjskich produktów bardziej chyba znana jest tylko czapka uszanka, Tetris i słowiański przykuc. Matrioszka, czyli drewniana zabawka przedstawiająca pękatą babę, w której wnętrzu kryje się mniejsza, nie mniej pękata baba, a w niej kolejna, to czołowa rosyjska zabawka eksportowa, która podobnie jak wódka gwarantuje mnóstwo radości jej posiadaczowi.

Okazuje się, że ten „ludowy” rosyjski gadżet to jeden z niewielu przykładów sytuacji, w których to ktoś porywa się na podrabianie chińskiego produktu i odnosi sukces, który rzuca cień na oryginał.

Historia ruskiej baby zaczęła się pod koniec XIX wieku, kiedy to niejaki Wasyl Zwiozdoczkin – ceniony cieśla i producent drewnianych lalek – poznał Siergieja Maliutina, moskiewskiego malarza i architekta. Ten ostatni był też wielkim popularyzatorem ludowej sztuki, związanym z nowo powstałym projektem rosyjskich władz – Abramcewem. Była to położona na północy stolicy niewielka osada powstała w efekcie ówczesnej mody na słowiańskość. Trend ten stanowił zdrową, patriotyczną odpowiedź na ekspansję zachodniej kultury i miał za zadanie propagować szeroko pojętą tradycję dawnych słowiańskich ludów.


Abramcewo skupiało wokół siebie cenionych artystów, poetów, pisarzy i architektów, którzy pracowali w kooperatywie i wspólnie tworzyli zarówno okazałe tradycyjne budynki, wzorowane na domach z dawnych osad słowiańskich, jak i wszelkiej maści dzieła sztuki i przedmioty codziennego użytku. I to właśnie tam Zwiozdoczkin i Maliutin w 1890 roku stworzyli swoje pierwsze matrioszki, czyli wydrążone drewniane figurki, przedstawiające tradycyjnie odziane mieszkanki rosyjskich wsi.


Pierwszy zestaw składał się z ośmiu lalek, z czego jedna z postaci była małym chłopczykiem, a najmniejsza – niemowlakiem.
Na twórców tego oryginalnego gadżetu szybko posypały się pochwały, a dziesięć lat po oficjalnej prezentacji lalki te zostały pokazane światu na słynnej Wystawie Światowej, która odbyła się w 1900 roku w Paryżu. Goście z całego świata zachwycili się tą „tradycyjną” zabawką wprost z rosyjskiej wsi. Matrioszka zdobyła wówczas brązowy medal w konkursie na najlepszą ekspozycję i już na początku lat 20. Europę zalały setki tysięcy laleczek, które stały się naczelnym radzieckim towarem eksportowym. Mało tego – w Niemczech powstawały fabryki matrioszek, które bezczelnie podrabiały rosyjski wzór i wpuszczały na rynek jako produkt ze Wschodu. Producenci oryginalnych figurek pewnie się dąsali, ale nie mogli zaprzeczyć jednemu – matrioszka sama w sobie była podróbą!


Tak naprawdę Zwiozdoczkin i Maliutin stworzyli produkt oparty na japońskich gadżetach, które swego czasu podbiły serca Japończyków! Pierwszy z nich to tzw. lalka Daruma – figurka przedstawiająca głowę legendarnego patriarchy indyjskiego buddyzmu – Bodhidharmy.


Innym japońskim protoplastą matrioszek była Fukuruma – zabawka, której wizerunek reprezentował Fukurokuju – mitologicznego boga radości.


Z kolej Japończycy wzorowali się na pudełkach, które już w X wieku tworzone były przez chińskich rzemieślników. Zarówno Fukuruma, jak i jej chiński prototyp składały się z zestawu części stworzonych tak, aby można było umieścić jedne w drugich, a na koniec zamknąć w największym z elementów.


Powiedzmy sobie teraz jeszcze parę słów o samej produkcji rosyjskich figurek, która właściwie nie zmieniła się od ostatnich stu lat i w dalszym ciągu stanowi przykład znakomitego rękodzieła. Bazą matrioszek jest najczęściej lekkie i stosunkowo elastyczne drewno. Z reguły wykorzystuje się brzozę, olchę lub topolę. Zanim surowiec będzie gotowy do użycia, czekają go dwa lata suszenia.


Każdy zestaw powstaje z jednego kawałka drewna obrabianego na prostej przystawce obrotowej. Ilość lalek zależna jest od wielkości materiału bazowego oraz talentu samego twórcy.




Zazwyczaj całość składa się z pięciu elementów, chociaż zdarza się, że wprawny mistrz potrafi stworzyć pakiet 20 figurek! Rekordzistką jest wyprodukowana przez rosyjska firmę Golden Cockerel matrioszka licząca sobie 68 cm wysokości i złożona z 70 elementów!


Warto też dodać, że każda z „babek” jest ręcznie malowana, a współcześni artyści podchodzą do tematu zdobienia gotowych figurek w sposób niekoniecznie konserwatywny. Na przykład w okresie pierestrojki międzynarodowym hitem były zestawy, w których mogliśmy podziwiać czołowych przywódców Związku Radzieckiego – od Stalina, Chruszczowa, Breżniewa, aż po Gorbaczowa. W nowszych wersjach na szczycie tego łańcuszka znajduje się Borys Jelcyn wewnątrz Władimira Putina.


A na koniec mała ciekawostka. Słynna rosyjska zabawka stała się też natchnieniem dla uczonych. W 1959 roku amerykański fizyk Freeman Dyson na łamach naukowego magazynu „Science” opisał pewien hipotetyczny obiekt. Miała to być wybudowana przez bardzo zaawansowaną cywilizację olbrzymia, zbudowana z paneli słonecznych sferyczna konstrukcja, która mogłaby otoczyć Słońce. W ten sposób cała energia wytworzona przez gwiazdę byłaby pozyskiwana przez daną cywilizację. Jako że do Ziemi dolatuje jedynie mały ułamek procenta energii produkowanej przez naszą wielką żarówkę, ten pomysł miałby być idealnym rozwiązaniem w przypadku, gdyby na naszej planecie zabrakło dotychczasowych zasobów energetycznych. Hipoteza wysnuta przez uczonego została ochrzczona „sferą Dysona”, a cały zestaw kolejnych takich obiektów nazywa się „matrioszkowym mózgiem”.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
232
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Demotywatory DXXXI - ogórek, jakiego nie znacie, a którego powinniście poznać
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu "Zwolnili mnie z pracy, bo..." - historie prawdziwe
Przejdź do artykułu Idealne prezenty pod choinkę dla móla książkowego (poza książkami)
Przejdź do artykułu Jak używamy aparatów fotograficznych?
Przejdź do artykułu Japończycy mają to już od dawna, my też tego potrzebujemy!
Przejdź do artykułu MŻJDD - "Wóda, laski, lasery, wszyscy moi znajomi, no i..."
Przejdź do artykułu 21 niezwykłych gadżetów, których zastosowania nie odgadniesz na pierwszy rzut oka
Przejdź do artykułu 7 szalonych rzeczy, które ludzie zrobili, żeby uniknąć odpowiedzialności
Przejdź do artykułu Fajne zdjęcia dla dorosłych CVII - Taka bohaterka mogła by mnie ocalić
Przejdź do artykułu 25 narzędzi kuchennych, które sprawiają, że czas spędzony w kuchni będzie przyjemniejszy

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą