Szukaj Pokaż menu

Urodziwe dziewczyny w seksownych piżamach V

72 520  
409   19  
Spójrzmy, co zakładają na siebie, idąc do łóżka...

O tym, jak raz sobie umarłem, ale po drodze coś poszło nie tak

124 775  
1018   141  
To był wrzesień, a może nawet październik 2004, wróciłem do mojej chatki na kurzej łapce i wykonałem wieczorną rutynę...

7 wybuchowych ciekawostek o bombach i wielkich eksplozjach

120 355  
409   57  
Czasy mamy nie za spokojne, przysposobienie obronne w szkołach leży, obowiązek wojskowy ogranicza się do wizyty na komisji lekarskiej… a jednak coś o bombach i innych militariach wypadałoby w XXI wieku wiedzieć. Zacznijmy więc od ciekawostek.

#1.

Moc bomby jądrowej określa się na podstawie tzw. równoważnika trotylowego - oznacza on masę trotylu, jaką należałoby zdetonować, aby uzyskać taką samą ilość energii jak przy wybuchu danej bomby. Little Boy, bomba, którą Amerykanie zrzucili na Hiroszimę, miała równoważnik trotylowy równy 15 kilotonom. Już jednak Car bomba, największy z dotąd zdetonowanych ładunków jądrowych, miała moc aż 58 megaton - 4000 razy większą. Rosjanie zdetonowali ją 30 października 1961 roku na Nowej Ziemi na Morzu Arktycznym.

#2.


W ciągu ostatnich 70 lat miało miejsce ponad 2 tysiące próbnych eksplozji jądrowych. Za lwią część odpowiadają Amerykanie i Rosjanie. Problem był jednak z tzw. incydentem Vela z 1979 roku, kiedy na Oceanie Indyjskim wybuchła bomba o sile 3 kiloton. Rozbłysk zarejestrowały satelity. Sęk jednak w tym, że nie znaleziono odpowiedzialnego. Żaden z rządów nie przyznał się do przeprowadzenia testu, jednak najbardziej prawdopodobny wydaje się tu udział sił izraelskich w połączeniu z południowoafrykańskimi.

#3.


Bywa i tak, że bomba, mimo - wydawałoby się - wszelkich okoliczności sprzyjających, nie wybucha. Co wtedy? Nie ma dobrego rozwiązania. Nie wszystkie niewybuchy udaje się przetransportować bezpiecznie w kontrolowane miejsca i tam zdetonować. Dlatego dna oceanów dosłownie usłane są setkami tysięcy jeśli nie milionami bomb zalegających tam po wojnach światowych, a z którymi nie bardzo wiadomo co zrobić. Nawet tak zwane kontrolowane eksplozje wiążą się ze sporym ryzykiem - tym bardziej że saperów rzadko kiedy zabijają odłamki (przed tymi chroni ich solidny kombinezon). Spustoszenia czyni fala uderzeniowa.

#4.


Każdy wybuch jądrowy wywiera wpływ na środowisko. Jego szkodliwość zależy głównie od wielkości bomby, miejsca i warunków detonacji oraz innych czynników. Niemniej każda eksplozja pozostawia pewien ślad, który można wykorzystać w bardzo odległych dziedzinach. Na przykład do… wykrywania fałszowanych dzieł sztuki. Obecność istniejących od połowy XX wieku izotopów (konsekwencja rozpoczętych prób nuklearnych) na obrazach mających rzekomo kilkaset lat pozwala łatwo zauważyć, że coś jest grubo nie tak.

#5.


W dziejach ludzkości testowano już najróżniejsze rodzaje broni. Jeżeli cokolwiek w jakikolwiek sposób mogłoby zostać wykorzystane do uśmiercenia przeciwnika, można mieć pewność, że któraś armia już nad tym pracowała. Amerykańskie siły powietrzne na przykład pracowały intensywnie nad… gej-bombą. Nie, nie planowano zrzucać homoseksualistów na kościoły wroga, tylko ogromne ilości feromonów, które sprawiłyby, że żołnierze przeciwnika nie byliby w stanie oderwać od siebie nawzajem rąk. Make love (parade), not war.

#6.


Samochody-pułapki wypełnione po dach materiałami wybuchowymi to żaden tam nowoczesny wynalazek - pierwowzór dał zresztą koń trojański. 16 września 1920 przed siedzibą banku J.P. Morgan na Wall Street wybuchła bomba ukryta w wozie konnym, zabijając 38 osób i raniąc kolejne 200. Był to najbardziej krwawy zamach w Nowym Jorku - do 2001 roku. Mimo 20-letniego śledztwa FBI autorów ataku nie odnaleziono. Najwyraźniej samobójczy zamach przygotował i popełnił koń.

#7.


Kiedy wojny, bitwy i starcia się kończą, żołnierze wracają do swoich baz. Zmarłych się chowa, rannych leczy, tylko pola bitwy jakoś nikt nie sprząta. Największym poligonem jest dzisiaj Wietnam, w którym na zapomnianą minę lub bombę można natknąć się dosłownie na każdym kroku. Szacuje się, że posprzątanie Wietnamu z wojennych pozostałości zajęłoby… skromne 300 lat i pochłonęło 10 miliardów dolarów. W sumie to już łatwiej i szybciej byłoby zdetonować cały kraj.

Źródła: 1, 2, 3
409
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu O tym, jak raz sobie umarłem, ale po drodze coś poszło nie tak
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu Głupota czy poświęcenie dla roli? Kto pochorował się na planie filmowym
Przejdź do artykułu 7 ciekawych informacji o papryczkach chili i ostrym jedzeniu
Przejdź do artykułu 11 najdziwniejszych japońskich zwyczajów seksualnych
Przejdź do artykułu Ciekawe fakty o Nowym Jorku
Przejdź do artykułu 20 sposobów na to, aby ułatwić sobie życie będąc rodzicem
Przejdź do artykułu 10 rzeczy, które warto wiedzieć o zimie
Przejdź do artykułu Najbardziej rewolucyjne momenty w historii filmów animowanych
Przejdź do artykułu Spotykali się ze znanymi osobami, zanim ci zyskali sławę i wyglądali obciachowo... Teraz dzielą się starymi zdjęciami
Przejdź do artykułu 12 ciekawostek o motoryzacji w Chinach, których nie znajdziecie w żadnym innym artykule

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą