Szukaj Pokaż menu

Te chwile, kiedy szkoła bywa naprawdę w porządku IV

100 339  
336   22  
Sporą cześć naszego życia spędzamy w szkole, ale - poza małymi wyjątkami - na nudę nie można w niej narzekać.

#1. Lekcja anatomii?

Kolekcja interesujących zdjęć LXVII

93 966  
637   68  
W dzisiejszym odcinku obejrzyjcie najciekawszego grzyba na świecie, zobaczcie, gdzie więziony był Edmund Dantes oraz przekonacie się, dlaczego warto wybrać się nad jezioro Klejtrup w Danii...

#1. Dalekopis - wiadomość od Associated Press o zamordowaniu prezydenta USA Johna F. Kennedy'ego, 22 listopada 1963 roku.

Kliknij i zobacz więcej!

O tym, jak Puzon ze starego złomu odtworzył ducha klasycznego Trabanta 601. Już jeździ!

86 818  
557   106  
Mydelniczka, dykta, Ford Karton - to jedne z wielu przezwisk, jakie towarzyszyły trabantowi. Popularny samochód w czasach PRL dziś staje się pojazdem kultowym. Ale trabant to także krewniak Audi. Jest to samochód o wspaniałej historii. Zakochał się w nim bojownik Puzon1. I niniejszy artykuł przedstawia zdjęcia jego samochodu oraz historię odbudowy. Ale najpierw...

UWAGA! Link do głosowania na ten samochód na dole artykułu. Głosujmy na naszego bojownika i kolegę. Niech wygra! Głosowanie trwa do północy. Prosimy o głosy.

Kliknij i zobacz więcej!

Rys historyczny:

Jest rok 1904. W Zwickau niejaki August Horch otwiera fabrykę Horch & Cie. Motorwagen-Werke AG. Buduje tam samochody marki Horch. Co ciekawe - Horch wypuścił pierwsze niemieckie auta czterocylindrowe i pierwsze na świecie sześciocylindrowe. Horch był wizjonerem, ale niekoniecznie miał głowę do interesów. Wskutek perturbacji i kłótni z zarządem zostaje usunięty z własnej firmy. W roku 1909 Horch zakłada nową firmę - Audi (jest to łaciński odpowiednik jego nazwiska) i dalej kontynuuje produkcję samochodów w Zwickau, ale już z nową marką. Po różnych perturbacjach w roku 1932 firmy Audi, DKW, Wanderer i Horch utworzyły spółkę Auto Union. Symbolem spółki były cztery splatające się pierścienie (każdy z nich symbolizował jedną firmę).

Kliknij i zobacz więcej!

Dlaczego piszę o całej tej historii? Bo istotna rzecz, która się wydarzyła, to przyjęcie DKW (dotychczas znanego jako producent motocykli) do Auto Union i rozpoczęcie produkcji aut tej marki na skalę masową w zakładach Audi w Zwickau. Po II wojnie światowej Zwickau trafiło pod kuratelę Rosjan, bowiem znajdowało się w Niemczech Wschodnich, czyli w rosyjskiej strefie okupacyjnej. Fabryka została przemianowana na VEB Sachsenring Automobilwerke i zaczęto w niej produkować popularne samochody. A nasz bohater, czyli Trabant, całymi garściami czerpał z przedwojennych patentów i rozwiązań technicznych DKW. No i właściciel DKW Jorgen Shafte Rasmussen był fanem silników dwusuwowych, a jego oczkiem w głowie był dwusuwowy, dwucylindrowy rzędowy silnik, który po wojnie przejął samochód AWZ P70, a potem jego następca, czyli Trabant. Skąd wzięła się nazwa Trabant? Jest to tłumaczenie nazwy Sputnik, czyli pierwszego sztucznego satelity Ziemi. Tak oto po całej historycznej zawierusze mamy rok 1964 i oto powstaje trzecia generacja Trabanta - model 601. (A w zasadzie to druga i pół, bo drugiej generacji nie można traktować na poważnie, bo prócz zmiany nazwy i powiększenia pojemności silnika i delikatnego liftingu nie zmieniło się nic). No, ale Niemcy model 601 traktują jako trzecią generację, więc i my będziemy go tak traktować.

Kliknij i zobacz więcej!

Opis samochodu:

Z zewnątrz - sylwetka przyjemna dla oka, jak na tamte lata bardzo nowoczesna. Nadwozie to dwudrzwiowy sedan. Silnik, jak słowo się rzekło, dwucylindrowy, o pojemności 0,6 litra i oszałamiającej mocy 23 KM. Ale dzięki temu, że nadwozie było lekkie z duroplastu, samochód ważył niewiele ponad 600 kg, więc moc była naprawdę wystarczająca.

Kliknij i zobacz więcej!

W środku - zaskakująco dużo miejsca. Zadziwiająco przestronna kabina i bagażnik o maksymalnej pojemności do 1400 litrów, a wszystko to w samochodzie wielkości współczesnego Fiata 500.

Kliknij i zobacz więcej!

Wewnątrz - ascetyzm. Prędkościomierz i to wszystko. Nawet poziom paliwa trzeba było sprawdzać za pomocą specjalnego bagnetu.

Kliknij i zobacz więcej!

Według słów właściciela auto prowadzi się znakomicie, jest dość precyzyjne w sterowaniu, choć ma dość miękkie zawieszenie. No i nie wolno o tym zapominać i nie wolno przesadzać w zakrętach, bo sam osobiście widziałem czym kończy się taka przesada. Trabant przewrócił się na bok i poszło mu to dość sprawnie. Więc jeżeli weźmiemy pod uwagę, że nie jest to samochód sportowy, to frajdę z jazdy możemy czerpać całymi garściami. Przedni napęd i lekkie nadwozie powodowały to, że układ kierowniczy pomimo braku wspomagania chodzi lekko i jest zadziwiająco precyzyjny. Radek chwali sobie właściwości jezdne Trabanta. Z przodu nic nie przeszkadza w relacjach z pasażerką, bowiem dźwignia zmiany biegów umieszczona jest w kierownicy.

Kliknij i zobacz więcej!

Wygłuszenie samochodu? Jak się o to spytałem właściciela, zapytał mnie: A co to takiego? Otóż wygłuszenie nie istnieje i kierowca napawa się brzmieniem silnika. A ten jest niezapomniany. Z komfortowych dodatków: w wybranych modelach ogrzewanie tylnej szyby i tyle. Za to, ponieważ w trabancie silnik był z przodu, ogrzewanie samochodu działało wyśmienicie. No i jeszcze najważniejsze. Obecny właściciel zakochał się w Trabancie... za zapach. Zapach dzieciństwa, który zrozumieją ci, którzy mieszają paliwo i olej w proporcjach 1:50 przed dolaniem go do baku...

Historia odbudowy:

Kończymy z przystawkami i zaczynamy danie główne, czyli historię modelu, którego zdjęcia podziwiasz od początku artykułu. Historia jest warta opowiedzenia, gdyż każdy klasyk MUSI mieć swoją historię. No musi i basta! Zatem oddaję głos Radkowi (Puzon1):

W zasadzie to wszystko przez Karolinę. Poznałem Ją na Joe. Po kilku miesiącach pisania doszło do spotkania i "zaprzyjaźniliśmy się" na tyle, że obecnie jest moją żoną. Po jakimś czasie Karolina zamieszkała w Nowym Sączu. Życie płynęło bosko do chwili, kiedy przyjechaliśmy do rodzinnego domu Karoliny. Była to końcówka roku 2011. Wtedy go zobaczyłem. Trabant stał pod plandeką, którą zrzuciliśmy i stało się... Marzyłem, by odremontować klasyka, miał to być fiat 126p, ale gdy tylko ujrzałem Trabancika - wiedziałem, że dostanie drugie życie.

Kliknij i zobacz więcej!

Za jakiś czas (październik 2012) przyjechałem z lawetą i zabrałem go do Sącza. Wtedy zaczęła się zabawa. Na początku planowałem go tylko "odświeżyć", ale po zdjęciu duroplastów wyszło sporo rdzy. Na szczęście podwozie i konstrukcja nie były aż tak tragiczne, w najgorszym stanie był pas przedni i oczywiście nadkola. Tam prawdę mówiąc nie było nic. Dziury na wylot.

Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!

Zakasałem więc rękawy i z pomocą brata i kolegi zaczęliśmy szorowanie. Po oczyszczeniu samochód i tak trafił do piaskowania. W międzyczasie kompletowałem części zawieszenia. Wszystkie elementy zawieszenia, wahacze, resory oraz bębny i "sanki" zostały również wypiaskowane i pomalowane proszkowo. Wszystkie nadające się do ponownego użytku śruby i inne drobiazgi zostały oczyszczone i ocynkowane.

Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!

W marcu 2013 byliśmy już pospawani, w sierpniu 2014 trafiliśmy do lakiernika. Po lakierniku zaczęło się składanie, ale ze względu na zmianę miejsca pracy oraz zamieszkania i niosące się za tym przeprowadzki i brak pieniędzy, remont trochę przystanął. Około 6 miesięcy z samochodem nie robiłem nic, bo auto stało u szwagra w garażu, a ja byłem ponad 300 km dalej. Pod koniec 2014 r. zwiozłem z powrotem Trabiego i miałem już go pod ręką No i tak powoli, powoli się składaliśmy.

Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!

Silnik zakupiłem całkowicie nowy, wszystko nominał, skrzynia została nieruszana i póki co działa wyśmienicie.

Kliknij i zobacz więcej!

Summa summarum remont trwał ponad dwa i pół roku.

Po ponad 10 latach trabant, który stał przykryty czarnym workiem znowu odpalił, a miało to miejsce dokładnie 24 stycznia 2015.

https://www.youtube.com/watch?v=l1-CWeG-M1s

Niesamowite wrażenie, ciarki przeszły po plecach i łza stanęła w oku. I przede wszystkim towarzyszyła mi niesamowita duma i frajda. 31 maja 2015 Trabi sam wyjechał garażu i przejechał kilka metrów.
Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!

Jestem uparty i jak coś zacznę, to skończę. Nie lubię robić fuszerki i dlatego to tyle trwało. Wszystkie części, które nadawały się do ponownego montażu były bardzo dokładnie wyczyszczone. To co się nie nadawało, zostało zakupione w stanie fabrycznie nowym, oczywiście oryginalne. Jedynie co zrobiłem "po swojemu" to tapicerka, wybór koloru i wzoru materiału.

Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!

Ale jak widać wszystko się udało i teraz śmigamy z żoną Trabim. Pochwalę się, że przejechaliśmy już ponad 40 km i Trabant spisuje się dzielnie! A efekt? Przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Samochód ma podarowane drugie życie.

Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!

Chciałbym przekazać podziękowania dla żony Karoliny za cierpliwość, dla brata Filipa i kolegi Przemka za pomoc, dla szwagra Pawła za udostępnienie garażu. Tak w ogóle to pomagało mi mnóstwo osób, których może nie jestem teraz w stanie wymienić, ale dzięki nim cały remont przebiegł sprawniej, dzięki znajomościom tu i tam kilka rzeczy miałem zrobione "po kosztach", za co wszystkim serdecznie dziękuję.

Kliknij i zobacz więcej!

Szczególnie dziękuję rodzinie za pomoc. Mam dwóch wspaniałych synów, Jakuba i Macieja, myślę, że zaopiekują się oni w należyty sposób Trabancikiem. Chciałbym każdemu z nich podarować samochód. Więc następny projekt jest tylko kwestią czasu.
Kliknij i zobacz więcej!

Od redakcji: Radku - trzymamy cię za słowo!

I na zakończenie - film z przejażdżki. Za kierownicą Karolina!

https://youtu.be/Ny1UCtGf2T4


Jak widzisz właściciel włożył mnóstwo serca w odbudowę tego klasyka, by wyglądał jak samochód fabrycznie nowy.

Docenisz to? Zagłosuj na Trabanta - klikaj tutaj i oddaj głos na ostatnią pozycję z listy.

Dziękujemy za każdy głos!



Poczytaj poprzednie artykuły z tej serii. Dostępne są tutaj. Kopiowanie tylko z podaniem źródła.
557
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Kolekcja interesujących zdjęć LXVII
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu 5 rzeczy o bezdomności, o które tak naprawdę boicie się zapytać
Przejdź do artykułu Tuning mechaniczny - czyli co możemy zrobić z silnikiem, by podnieść jego moc
Przejdź do artykułu Ciekawostki ukryte w logo
Przejdź do artykułu Ciekawostki o motoryzacji USA z lat 60. i 70. XX wieku i jedna współczesna
Przejdź do artykułu Wieczór panieński: oczekiwania a rzeczywistość
Przejdź do artykułu Świat widziany oczami fana motoryzacji
Przejdź do artykułu 7 rzeczy, których większość ludzi nie wie o... grudniu
Przejdź do artykułu 5 starożytnych zatopionych miast
Przejdź do artykułu Gdyby kierowcy byli podobni do przeciętnego użytkownika komputera

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą