Szukaj Pokaż menu

Klienci sieci Wal-Mart, czyli kosmici na zakupach XXVII - lis na zakupach

47 071  
144   23  
Staramy się wzorować na zachodzie, ale klienci Żabki jeszcze mają wiele do nauki.

Spowiedź konsultanta infolinii towarzystwa ubezpieczeniowego

196 678  
650   67  
Weimaraner pisze: Dwa lata temu, wczesną wiosną, załapałam się do mojej pierwszej „poważniejszej” pracy. Kończyłam studia, chciałam zacząć w końcu zdobywać jakieś legalne doświadczenie poza wakacyjnym kelnerowaniem. Powysyłałam CV i odezwało się jedno towarzystw ubezpieczeniowych, szukających wyrobników na infolinię.

Kilka zaskakujących faktów na temat UFO i przybyszów z kosmosu

140 932  
314   110  
Odwiedzają nas od niepamiętnych czasów. Jedni przybywają w pokoju, inni wpadają na Ziemię, aby kogoś porwać i wetknąć mu sondę w okrężnicę. Najczęściej starają się nie rzucać w oczy, aby uniknąć zbędnego zamieszania.

My jednak doskonale wiemy, że kosmici składają nam niezapowiedziane wizyty. Jest na to przecież wiele dowodów – egipskie piramidy, katastrofa tunguska, japońskie programy rozrywkowe… Dziś opowiemy wam o kilku ciekawostkach związanych z wielkogłowymi turystami z innych galaktyk.

Starożytne statki kosmitów

Najstarsze doniesienia o pojawieniu się na niebie tajemniczych, latających obiektów datuje się na 1450 rok przed naszą erą. Zapiski o tym wydarzeniu znalazły się w spisanych na papirusie kronikach faraona Totmesa III. To wówczas Egipcjanie obserwowali pojawienie się jasnych kul ognia.


Pierwsze współczesne doniesienia o latających talerzach

Mimo że o tajemniczych obiektach fruwających po niebie mówiło się od zarania dziejów, to na klasyczny wygląd pojazdu kosmitów uwagę zwrócił pewien amerykański pilot, Kenneth Arnold, który w 1947 roku przelatując w pobliżu góry Rainier zauważył dziewięć niezwykłych obiektów. Mknęły z prędkością niemalże 2 tysięcy km/h i robiły wrażenie zbudowanych z wyjątkowo lśniącego, przypominającego lustro materiału. Rewelacje Arnolda o tych owalnych, wyglądających jak płaskie „foremki do szarlotki” latających maszynach szybko łyknęły amerykańskie media, które ochrzciły niezidentyfikowane pojazdy mianem „latających spodków”.


Wcześniej UFO znane było pod różnymi innymi nazwami, np. w czasie II Wojny Światowej pojawiały się doniesienia o tak zwanych „foo fighterach” - kulach ognia przelatujących nad powierzchnią oceanów. Jeden z takich obiektów obserwowany był m.in. przez załogę polskiego statku pasażerskiego SS Pułaski w 1941 roku.


Ubezpieczenie od porwania

Jak już wspomnieliśmy – jedną z ulubionych czynności kosmitów jest porywanie Ziemian i przeprowadzanie na nich okrutnych eksperymentów i badań. Po kilu dniach takich zabiegów uprowadzony nieszczęśnik budzi się gdzieś w przydrożnym rowie z potężną migreną i częściowo urwanym filmem. Często też w pobliżu miejsca jego spoczynku walają się puste butelki, w których to wcześniej znajdowały się niezidentyfikowane przez ziemskich naukowców mikstury.


Z jakiegoś powodu ofiarami większości porwań padają mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Trudno się więc dziwić, że wielu amerykańskich obywateli poważnie obawia się wizyty gości z kosmosu. Zauważyła to pewna firma ubezpieczeniowa, która postanowiła wyjść naprzeciw zapotrzebowaniu. Można więc sobie kupić nie tylko ubezpieczenie od klasycznego uprowadzenia, ale także od kosmicznego gwałtu, niechcianej ciąży z E.T. czy nawet śmierci z rąk kosmity.

Szachy to dzieło kosmitów!

No, dobra. Jesteśmy w stanie uwierzyć, że kosmici odpowiedzialni są za wyginięcie dinozaurów czy nawet budowę Stonehenge, ale nigdy nie przyszło nam do głowy podejrzewać, że ufoki stworzyły też grę w szachy!
Kirsan Ilumżynow to rosyjski milioner związany z przemysłem naftowym. Oprócz robienia grubej kasy, przedsiębiorca ten jest również prezydentem Światowej Federacji Szachów. Kirsan często umawia się na partyjki z samym Władimirem Putinem. Przyjaźni się też z Chuckiem Norrisem. I, co najważniejsze, Ilumżynow sprawuje władzę nad Kałmucją – bogatą w ropę republiką należącą do Federacji Rosyjskiej. To z jego inicjatywy dzieciaki uczące się w kałmuckich szkołach mają obowiązek uczenia się gry w szachy.




Kirsan wierzy, że ta gra została nam podarowana przez kosmitów. Skąd taki pomysł? Ano, według Ilumżynowa, co roku archeolodzy odkrywają dowody na to, że zasady gry w szachy znali nasi przodkowie żyjący w wielu oddalonych od siebie miejscach na Ziemi – od Indii, Chin i Japonii aż po Amerykę. Biznesmen twierdzi, że sam kiedyś został przez kosmitów zaproszony na wycieczkę ich statkiem.


Nieoczekiwany „gość” podczas misji Apollo 11

Podczas pamiętnej misji Apollo 11, Buzz Aldrin – drugi człowiek w historii, który stanął na Księżycu – miał okazję obserwować tajemniczy świecący obiekt, poruszający się równo z rakietą. Początkowo jej załoga była przekonana, że jest to jeden ze stopni rakietowych, odczepionych od pojazdu. Szybko jednak wykluczono tę możliwość po tym, jak okazało się, że ten został już porzucony dobre 10 tysięcy kilometrów wcześniej…


To nie jedyny taki przypadek, jaki miał miejsce podczas misji Apollo. Przy wielu innych okazjach w ciągu kolejnych lat załogi kolejnych rakiet również informowały o podobnych niezidentyfikowanych obiektach widocznych na niebie. Wiele z nich można zresztą podziwiać na nagraniach wideo należących do NASA.


Czy w naszym układzie słonecznym żyje ktoś jeszcze oprócz nas?

Taka mała refleksja – kiedy pada tego typu pytanie, nasze ograniczone umysły nigdy nie biorą pod uwagę możliwości, że gdzieś w kosmosie żyć sobie mogą organizmy, które w niczym nie przypominają tych zamieszkujących Ziemię i mają na przykład formę gazową (no, bo czemu nie?).
Jeśli jednak już mielibyśmy kurczowo trzymać się praw rządzących na Ziemi, to raczej trudno o inne tak przyjazne życiu miejsce w naszym układzie słonecznym jak nasza rodzima planeta.

Być może jakieś istoty zamieszkują Enceladusa, czyli niewielki (bo liczący sobie zaledwie 500 km średnicy) księżyc Saturna. Sama powierzchnia tego ciała niebieskiego jest zamarznięta, ale pod spodem znajduje się prawdziwy ocean. Niektórzy naukowcy sugerują, że może być on zamieszkany przez jakieś prymitywne formy życia.


Jest jeszcze Europa – księżyc Jowisza, pod którego grubą na nawet kilkadziesiąt kilometrów powierzchnią również znajdują się potężne ilości wody. Jeśli na dnie znajdują się hydrotermalne kominy wypuszczające gorącą wodę, to istnieje spora szansa, że w takich miejscach istnieją skupiska prostych mikroorganizmów.


Niektórzy planetolodzy, na czele z Davidem Grinspoonem z Muzeum Natury i Nauki w Denver, sugerują też, że całkiem prawdopodobne jest, że życie istnieje też na Wenus. Badania wskazują, że planeta ta posiada warstwę ozonową, która absorbuje większą część szkodliwego promieniowania ultrafioletowego. A warto zaznaczyć, że warstwa ozonowa na naszej planecie jest efektem działalności organizmów żywych. Obecność tlenu i dwutlenku węgla daje nadzieję, że Wenus może być zamieszkana. Jedyny czynnik, który nieco chłodzi entuzjazm badaczy to temperatura tej planety. Ta waha się od 437 do nawet 500 stopni Celsjusza...


Historia zaginionego samolotu

Nie raz już słyszeliśmy o tajemniczych zniknięciach samolotów, jednak ta historia wydaje się szczególnie intrygująca. W 1953 roku stacjonujący w bazie wojskowej Kinross pilot Felix Moncla i operator radaru Robert Wilson otrzymali rozkaz zidentyfikowania obiektu, który pojawił się w okolicach położonego na granicy USA i Kanady Jeziora Górnego. Sugerowano, że był to samolot należący do kanadyjskiego lotnictwa. Jednak sam rząd Kanady zaprzeczył takim przypuszczeniom.


Moncla i Wilson szybko dotarli na miejsce i równie szybko utracili kontakt z bazą… Oba obiekty zniknęły z radaru. Niektórzy ze świadków deklarowali później, że usłyszeli potężny huk, co sugerowałoby, że wojskowy odrzutowiec zderzył się z niezidentyfikowanym pojazdem. Znalazło się jednak też kilka osób, które zaklinały się, że widziały jak samolot zostaje „wchłonięty” przez tajemniczy obiekt na niebie.
Pół wieku później zagadka zniknięcia odrzutowca w dalszym ciągu nie została rozwiązana. Pojawił się jednak nowy trop – rzecznik pewnej firmy zajmującej się poszukiwaniem zatopionych statków poinformował, że udało się zlokalizować na dnie jeziora samolot wraz z wrakiem innego pojazdu, z którym maszyna najprawdopodobniej się zderzyła… Niestety, jak to bywa w przypadku takich historii, temat gwałtownie ucichł.


Źródła: 1, 2, 3, 4
314
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Spowiedź konsultanta infolinii towarzystwa ubezpieczeniowego
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu Kompilacja genialnych pomysłów VII
Przejdź do artykułu Weteran II wojny światowej z tajemnicą. Odkryto ją dopiero, kiedy umarł
Przejdź do artykułu Gdy dziewczyna chce kupić kotka
Przejdź do artykułu Tajemnicza wiadomość od żołnierza z II wojny światowej odnaleziona w naboju
Przejdź do artykułu Nie spodobało jej się zdjęcie z policyjnej kartoteki, więc policjanci zrobili jej na FB niespodziankę
Przejdź do artykułu Życie w dawnych czasach było bardziej obrzydliwe, niż sobie zdajesz sprawę
Przejdź do artykułu Wielki Mur widać z kosmosu... i inne głupoty, w które masa ludzi wciąż wierzy
Przejdź do artykułu Uniwersalny wzór rządzący światem istnieje i dobrze go znasz. To przez niego nie jesteś człowiekiem sukcesu
Przejdź do artykułu Rzadkie zdjęcia z archiwum gwiazd

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą