Szukaj Pokaż menu

O nauce angielskiego niedoszłego cara i milionera...

54 455  
293   9  
Jak wyrazić swoją opinię o książce, która ci się spodobała, tak, aby zachęcić innych do jej przeczytania? Wystarczy, że napiszesz od serca w czym ci się przydała. Tak zrobił pewien niedoszły car Rosji, który postanowił napisać swoją krótką recenzję na Amazonie...

Inne zastosowanie kontrolerów Nintendo

37 347  
243   1  
Co można zrobić ze swoim starym kontrolerem do Nintendo? Oto kilka pomysłów na przekształcenie kontrolera w przydatne urządzenie.

Jak to się robi na Wschodzie

98 059  
486   12  
Żaden z dzisiejszych bohaterów nie został wprawdzie nominowany do Nagrody Darwina, gdyż wszyscy jeszcze żyją, ale tkwiące w nich pokłady głupoty dobrze im rokują na przyszłość.

Kliknij i zobacz więcej!

#1. Do czego prowadzą marzenia...

Luty, 2010. Moskwa, Rosja
Dwaj koledzy postanowili obrabować salon z telefonami komórkowymi. Plan był prosty do bólu - weszli, poprosili, by im pokazać najdroższe modele, a kiedy młoda sprzedawczyni wyjęła z gabloty kilka nowości, jeden ze złodziei chyłkiem pokazał jej pistolet. Przyłożył palec do ust nakazując milczenie i po cichu zmył się z miejsca przestępstwa zabierając ze sobą kilka telefonów.

Tymczasem jego tępawy 25-letni wspólnik rozmarzył się i z otwartymi ustami studiował z podziwem gadżety w gablotach. Kompletnie zapomniał, po co tu przyszedł i nie zauważył, że jego 31-letni kolega zbiegł z łupem.
Sprzedawcy nie przeszkadzali idiocie w marzeniach, jedynie wyszli z salonu, zamykając rabusia wewnątrz. Gdy przybyli milicjanci, głupek przestał walić w szybę i wsypał wspólnika. Siedzą obaj.

#2. Five o'clock?


Marzec, 2010. Pietrozawodsk
Dwaj złodzieje włamali się do domu emerytki. Rozejrzeli się po pokojach i doszli do wniosku, że nie ma co kraść. Staruszka żyła biednie. Ale jako że z pustymi rękami wychodzić nie wypada, postanowili wynieść stary telewizor. Odeszli niedaleko, gdy przypomnieli sobie, że nie wzięli pilota od telewizora. Wrócili i zadzwonili do drzwi.
Staruszka, otworzywszy drzwi i zobaczywszy na progu włamywaczy, uśmiechnęła się i zaprosiła do domu:
– Zachodźcie, chłopcy! Może herbatki się napijecie?! Zaparzyłam herbatę, a i trochę wódeczki się znajdzie...
«A czemu by nie wypić herbaty?» – pomyśleli złodzieje i usiedli za stołem. Gdy delektowali się herbatką, podjechali milicjanci, których staruszka wezwała od razu po wyniesieniu telewizora.

#3. Amatorski photoshop.


Milicjanci zatrzymali podejrzanego mężczyznę i zażądali okazania dokumentów.  Ten wyciągnął z kieszeni czerwoną legitymację pracownika rosyjskiego MSW. Funkcjonariusze otworzyli dokumenty i ledwo powstrzymali się od śmiechu. Jak się okazało, zatrzymany mężczyzna wcześniej napadł na kobietę i ukradł jej torebkę. Zdobyczą złodzieja stały się nie tylko komórka i portfel, ale i legitymacja pracownicy milicji. Złodziej postanowił przerobić sobie legitymację wycinając ze zdjęcia twarz kobiety i wklejając własną. Kompletnie nie przeszkadzało mu, że dane w dokumentach dotyczą kobiety, oraz że na zdjęciu pod szyją została mu kokarda.
Pisaliśmy o nim tutaj.

Kliknij i zobacz więcej!

#4. Śnieżna pułapka.


Kwiecień, 2010. Republika Czuwaska.
Trzech kumpli postanowiło okraść dziewczynę. Proste, prawda? Ich trzech - ona jedna. Tym bardziej, że byli silniejsi i działali z zaskoczenia. Podbiegli do niej od tyłu, mocno popchnęli, wyrwali torbę i uciekli. A dokładnie uciekli w kierunku wąwozu. Ich oczom ukazało się śnieżnobiałe zbocze, gdzie jeszcze nie było widać żadnych śladów stóp po ostatnich opadach śniegu. 
– Skaczemy? – spytał jeden z nich.
– Skaczemy! – odparli wspólnicy.
I skoczyli!
Milicjanci wspominają ze śmiechem obraz, który ukazał się ich oczom, gdy przybyli na miejsce zdarzenia. Trzej złodzieje skutecznie ugrzęźli w zaspie śniegu. Próbowali brnąć przez zaspę, by wydostać się z pułapki śnieżnej - nic im z tego nie wychodziło. A ze śnieżnej pułapki przestępcy od razu trafili do kolejnej - do aresztu.

#5. «Polaroid» złapał złodziei.


Wuktył, Republika Komi
Ta historia miała miejsce w końcu lat 80. Dwaj koledzy postanowili okraść miejscowy sklep. Tuż przed zamknięciem ukryli się w sklepie i czekali, aż wszyscy pracownicy pójdą do domów. Na początek dobrze sobie popili i jeszcze lepiej zakąsili, gdyż ani jedzenia, ani picia w sklepie nie brakowało. Potem rozejrzeli się po sklepie i ich uwagę przykuł aparat "Polaroid". Włamywacze chwycili aparat i zaczęli robić sobie zdjęcia. Jakież było ich rozczarowanie, gdy zamiast kozackich zdjęć otrzymywali "prześwietlone", jak im się zdawało, zdjęcia.
– Złom! – doszedł do wniosku jeden ze złodziei i rzucił w kąt sklepu aparat razem z wybrakowanymi zdjęciami. Napakowali pełne torby wódki, zakąski i gumy do żucia i zmyli się ze sklepu.
Gdy następnego dnia milicjanci obejrzeli "wybrakowane" zdjęcia, na których pojawiły się twarze złodziei, bez trudu ich rozpoznali  – miasteczko nie jest duże.

Kliknij i zobacz więcej!

#6. Uwaga! Wk#rwiony pies.


Kwiecień, 2010. Obwód irkucki.
36-letniego idiotę z Irkucka przywieziono późną nocą na oddział chirurgiczny z odgryzioną częścią męskiego przyrodzenia.  Był w nieciekawym stanie: zwijał się z bólu i nie mógł udzielić wyjaśnień, co się właściwie stało. Ale i po operacji, w trakcie której udało się przyszyć oderwaną część penisa, nasz bohater nie był skory do odkrycia kart.
Wtedy lekarze przedstawili mu fakty: sądząc z charakteru odniesionych ran, część penisa została oderwana zębami jakiegoś zwierzęcia z dużymi kłami, a na odgryzionym kawałku znaleziono ślady ludzkiej spermy.
Pod ciężarem niepodważalnych faktów pacjent zaczął mówić. Jak się okazało, wiódł kawalerski tryb życia, a potrzeby seksualne załatwiał z pomocą swego psa - 4-letniego dobermana. Psu taka sytuacja nie bardzo odpowiadała i  w końcu postanowił dać temu wyraz, dokładnie w trakcie orgazmu swego pana.
Teraz idiotę czeka wielomiesięczna rehabilitacja, a o seksie w jakiejkolwiek formie może zapomnieć na długo.

#7. Nadziana babka.


Kwiecień, 2010. Białoruś.
60-letnia rencistka z Rosji przyjechała do miejscowości Homel, by odwiedzić groby bliskich. Dotarła do cmentarza, rozpoznała znajome ogrodzenie i zamierzała wejść do środka, gdy okazało się, że furtka jest nieco przyrdzewiała i nie chciała się dać otworzyć.
Kobieta wyraźnie przeceniła swoje możliwości i nie doceniła swej wagi. Postanowiła przejść przez półtorametrowe ogrodzenie. Nie zniechęciły jej ostre zakończenia sterczące na całej długości ogrodzenia.
Efekt – nadziała się na dwa ostre zakończenia. Przybyli na miejsce ratownicy musieli wyciąć część ogrodzenia - idiotkę razem z ogrodzeniem  wpakowali do karetki i zawieźli do najbliższego szpitala. Na szczęście lekarze zdążyli na czas.

#8. Ząb głupoty.


40-letniego mężczyznę rozbolał ząb. Co znaczy ból zęba - wiedzą wszyscy, a kto nie wie, niech się cieszy. Sprawdzona taktyka: ketonal, nie przechodzi - do dentysty. Inny wariant: ibuprom, drugi ibuprom, płukanie jamy ustnej, do dentysty. Nasz bohater postanowił zmienić nieco kolejność. Przeczytał kiedyś gdzieś o ludowym sposobie płukania jamy ustnej octem. Zapomniał, że każdy przepis trzeba czytać uważnie i szczegółowo. Zamiast octu winnego lub jabłkowego, użył 70% esencji octowej. Gdy zaczęła go palić w ustach, przypadkowo ją połknął... Przed nominacją do Nagrody Darwina uratowała go błyskawiczna interwencja pogotowia i szpitalni chirurdzy.

Kliknij i zobacz więcej!

#9. Wybuchowy balonik.


Kwiecień, 2010. Obwód swierdłowski.
26-letni głupek z niedużego uralskiego miasteczka mieszkał z babcią w dwupokojowym mieszkanku. Podczas gdy staruszka w sąsiednim pokoju oglądała sobie seriale, nasz idiota umierał wprost z nudów.  Nagle jego wzrok przykuł balonik. Problem nudy sam się rozwiązał - chłopak postanowił puścić balonik z balkonu. Niestety nie miał helu pod ręką, jak zatem spowodować, by balonik pofrunął do góry? Chłopak postanowił skorzystać z takiego gazu, jaki miał w domu.
Zdjął palnik z kuchenki gazowej, napełnił balonik gazem i zaniósł go na balkon. Przy wiązaniu balonika tasiemką wytworzyła się iskra. balonik eksplodował, wybijając szyby w oknach mieszkania. Staruszka najadła się strachu, a 26-letni fizyk-praktyk trafił do szpitala z poparzeniami twarzy i brzucha.

#10. Przepraszam, jak dolecieć do biblioteki?


Kwiecień, 2010. Kraj Stawropolski.
Do skarbonki idiotów 2010 roku wrzucimy jeszcze pilota «kukuruźnika» ze Stawropola. Zadanie przed pilotem postawiono następujące: przelecieć z punktu А do punktu B, przy tym w trakcie przelotu obejrzeć pole z lotu ptaka. Z tym zadaniem pilot sobie nie poradził - zabłądził na niebie. Co robić? Naturalnie, spytać o drogę najbliższego napotkanego. Ale na niebie nie ma kogo pytać o drogę - nie leciał żaden samolot pasażerski ani nawet inny "kukuruźnik". Za to w dole słychać było przyjaźnie terkoczący traktor.  Pilot postanowił zatem spytać o drogę traktorzystę. Przy czym zrobić to zamierzał, rzecz jasna, lecąc.
Zniżając się do poziomu traktora, zahaczył o kabinę traktora i rozbił się na polu. Na szczęście ani traktorzysta, ani pilot nie zostali ranni.



486
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Inne zastosowanie kontrolerów Nintendo
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu Najbardziej rewolucyjne momenty w historii filmów animowanych
Przejdź do artykułu Poranek kobiety i mężczyzny
Przejdź do artykułu 11 najdziwniejszych japońskich zwyczajów seksualnych
Przejdź do artykułu Ten to ma łeb!
Przejdź do artykułu Głupota czy poświęcenie dla roli? Kto pochorował się na planie filmowym
Przejdź do artykułu Życiowe wykresy VI
Przejdź do artykułu Ciekawe fakty o Nowym Jorku
Przejdź do artykułu Japońska bajeczka prawie jak Pinokio
Przejdź do artykułu Historie z tatuażem

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą